Skocz do zawartości


Piłka Nożna


984 odpowiedzi na ten temat

#41 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 22 September 2007 - 08:52

Wisła - Polonia. Znowu z wychowankiem


Dodany obrazek


Po raz pierwszy od blisko czterech lat, gdy z zespołem pożegnał się Grzegorz Pater, Wisła rozpocznie ligowy mecz z wychowankiem w składzie. Kontuzjowanego Mariusza Pawełka zastąpi Marcin Juszczyk.


Mariusz Pawełek kontuzji stawu skokowego doznał na środowym treningu, nie jest to poważny uraz, ale nasz lekarz twierdzi, że nie będzie gotowy do gry w niedzielę. W tej sytuacji bez obaw postawię na Marcina Juszczyka. Dobrze się spisał w środę przeciwko Górnikowi w Pucharze Ekstraklasy, teraz kolej na ligę – powiedział trener Maciej Skorża.

– Już raz zagrałem w ekstraklasie, przez kilka minut w meczu z Groclinem, gdy fetowaliśmy ostatnie mistrzostwo Polski, ale jeśli wystąpię w niedzielę, to będzie to mój prawdziwy debiut – twierdzi Juszczyk. – Nie traktuję tego spotkania jako życiowej szansy. Po to się codziennie trenuje, przebywa z zespołem, aby w takim momencie wyjść i pokazać, co się potrafi. Żadnej tremy nie będzie. Postaram się pomóc drużynie w odniesieniu zwycięstwa – zapowiada.
Przy Reymonta nawet nie dopuszczają myśli o stracie punktów z beniaminkiem. – Gramy z drużyną, która zdobyła cztery punkty i strzeliła dwa gole, czyli jesteśmy zdecydowanymi faworytami, ale ja mam w pamięci akcję Michała Zielińskiego, po której Polonia strzeliła bramkę Cracovii. Nie chciałbym czegoś podobnego doświadczyć, dlatego do rywala musimy podjeść z szacunkiem – twierdzi trener Skorża, dodając że dostrzega w zespole chęć rewanżu za ostatnie niepowodzenie w Wodzisławiu.
– Oby ta mobilizacja nie rozpłynęła się w popołudniowym słońcu – martwi się Marcin Baszczyński, nawiązując do pory rozpoczęcia spotkania. Nie bez przyczyny. Wisła bowiem zazwyczaj kiepsko sobie radzi w niedzielne popołudnia. Niemal dokładnie rok temu krakowianie nie potrafili pokonać u siebie słabej Pogoni Szczecin (było 0:0), a mecz rozgrywano o podobnej porze.

#42 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 22 September 2007 - 08:53

A w szatni cisza


Co powie Mourinho Fergusonowi? Co odpowie rywal? – tym żyła Anglia przy okazji meczów MU z Chelsea. Ale to już historia. Teraz trzeba zadać inne pytanie: czy Chelsea jest w stanie otrząsnąć się po odejściu Portugalczyka?


Atmosfera w szatni wicemistrzów Anglii jest wisielcza. Zazwyczaj ośrodek treningowy Chelsea aż dudnił od muzyki rap, którą puszczał w szatni Didier Drogba. W ten sposób wszyscy zawodnicy koncentrowali się przed kolejnymi spotkaniami. Ale przed niedzielnym meczem z Manchesterem United podobno w szatni panuje cisza jak makiem zasiał. Ogólne przygnębienie panuje od momentu ostatniego spotkania Portugalczyka z piłkarzami. Wyglądało ono następująco – menedżer podchodził do każdego i żegnał się życząc powodzenia. Niektórym uścisnął tylko dłoń (tak było choćby z Andrijem Szewczenką), a z innymi (Didier Drogba, Petr Cech, Ricardo Carvalho) serdecznie się wyściskał. Angielska prasa pisze, że w tej wzruszającej chwili zupełnie rozkleił się zwłaszcza Drogba, który rozpłakał się jak dziecko. Napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej podobno zamierza nawet odejść z klubu, nie wyobrażając sobie, by w Chelsea pracował z jakimś innym trenerem niż Mourinho. A za nim mogą pójść kolejni, jak na przykład Frank Lampard, który nie podpisał jeszcze nowego kontraktu.

Portugalskiego trenera z nostalgią wspominają jednak nie tylko piłkarze. Nawet Alex Ferguson ciepło wypowiedział się na temat swojego byłego rywala. Szkot nie zawsze się z Mourinho zgadzał, często się kłócił, ale tym razem nie wypadało mu powiedzieć na niego złego słowa. – Wniósł wiele świeżości do futbolu. Bardzo lubiłem się z nim mierzyć – stwierdził Ferguson.

#43 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 22 September 2007 - 08:54

Odkryją prawdziwą twarz


Sevilla w La Liga wywalczyła dotąd komplet punktów. Barcelona do lidera traci już cztery oczka. Ale to Katalończycy przystąpią do dzisiejszego meczu w lepszych humorach. Bo w Lidze Mistrzów wygrali 3:0. Rywale wręcz odwrotnie


Dlatego wieczorny hit ma dać odpowiedź na pytanie, które oblicze obu jedenastek jest prawdziwe – to ligowe (czego chcieliby Andaluzyjczycy) czy też pucharowe (oczekiwane wśród gospodarzy)? – Ta drużyna potrafi wszystko. Jest doskonale skonstruowana, zrównoważona i bardzo ambitna – stwierdził prezydent Barcelony, Joan Laporta po efektownym zwycięstwie nad Lyonem. Po dwóch bezbramkowych remisach z „przeciętniakami” i wygranej z Athletic Bilbao (3:1), które w poprzednim sezonie rozpaczliwie do samego końca broniło się przed spadkiem, wszyscy w ekipie „Dumy Katalonii” mogli wreszcie wziąć głęboki oddech.

– Odnaleźliśmy mentalność zwycięzcy. Dzięki temu zyskaliśmy spokój przed konfrontacją z Sevillą – opowiada Gianluca Zambrotta. Xavi Hernandez zwraca zaś uwagę na niemal wzorowe poczynania formacji obronnej. – Pokazaliśmy, że z każdym meczem gramy coraz lepiej i robimy postępy – ocenia rekordzista klubu pod względem ilości gier w europejskich pucharach.

Nieco inny pogląd na postawę wicemistrzów Hiszpanii ma Jorge Valdano. – Barca nie najlepiej rozpoczęła sezon. Przeważnie gra piłką do tyłu i nie ma pomysłu na sforsowanie obrony przeciwników. Czasem wygląda to tak, jakby zawodników pokąsały muchy tse-tse przenoszące śpiączkę – obrazowo przedstawiał sytuację Argentyńczyk w programie „Buenafuente”. Były piłkarz Realu Madryt odniósł się też do wprowadzania do drużyny Bojana Krkicia i Giovaniego Dos Santosa. – To dosyć ryzykowne posunięcie, bo obaj nie mają tak dobrych warunków startu jak choćby Leo Messi. Kiedy on dołączał do zespołu, gra i wyniki były dobre. Obecnie nie do końca tak jest – dodał były gracz Realu Madryt i trener Valencii. Spokój zachowuje za to, przebywający na rehabilitacji w Brazylii, Edmilson. – To trudny, ale typowy początek rozgrywek ligowych. Spodziewam się jednak, że chłopaki rozkręcą się na dobre nim rywale zaczną się niebezpiecznie oddalać w tabeli – podkreśla 31-letni pomocnik „blau-grany”.

#44 Niedostępny   OBIWAN

    .::Jasna strona mocy::.

  • Super Moderator
  • Dołączył Tue, 27 Jun 06
  • 50 Tematów
    • 318 Postów
      • Numer GG:1599404
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Alderan

      • Kraj:

Reputacja: 1
Neutral

Napisany 23 September 2007 - 12:01

Ja wczoraj pokrzyczałem, potańczyłem sobie na Górniku
Mecz pełen emocji i powiedziałbym "fuksem" udało się !!
KSG Górnik Zabrze - Odra Wodzisław 1:0 ( bramka JARKI )

Szacunek
Jak piszę to wiem.
Jak wiem to wiem na pewno.


Dodany obrazek


#45 Niedostępny   OBIWAN

    .::Jasna strona mocy::.

  • Super Moderator
  • Dołączył Tue, 27 Jun 06
  • 50 Tematów
    • 318 Postów
      • Numer GG:1599404
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Alderan

      • Kraj:

Reputacja: 1
Neutral

Napisany 03 October 2007 - 18:56

A teraz mnie "kurwica" bo oglądam ich na codzień !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

SZOK !!

ZAROBKI w POLSKIEJ Lidze.

Edson Da Silva BRA Legia Warszawa 1 015 200*
Roger Guerreiro BRA Legia Warszawa 752 000*
Łukasz Garguła POL PGE GKS Bełchatów 1 128 000
Andrzej Niedzielan POL Wisła Kraków 1 090 400
Cleber BRA Wisła Kraków 940 000
Dariusz Pietrasiak POL PGE GKS Bełchatów 940 000
Tomasz Dawidowski POL Wisła Kraków 900 000
Maciej Stolarczyk POL PGE GKS Bełchatów 864 800
Mauro Cantoro ARG Wisła Kraków 827 200
Henry Quinteros PER Lech Poznań 819 000
Emilian Dolha RUM Wisła Kraków 752 000
Marek Zieńczuk POL Wisła Kraków 714 400
Arkadiusz Głowacki POL Wisła Kraków 676 800
Adrian Sikora POL Groclin Dyskobolia 601 600
Bartosz Bosacki POL Lech Poznań 600 000
Aleksandar Vuković SER Legia Warszawa 560 000
Marcin Burkhardt POL Legia Warszawa 550 000
Wojciech Łobodziński POL KGHM Zagłębie 526 400
Maciej Iwański POL KGHM Zagłębie 526 400
Piotr Reiss POL Lech Poznań 488 800

*) W przypadku Rogera i Edsona wysokość ich kontraktów podana jest netto

Ja się pytam ZA CO ???


Szacunek
Jak piszę to wiem.
Jak wiem to wiem na pewno.


Dodany obrazek


#46 Niedostępny   OBIWAN

    .::Jasna strona mocy::.

  • Super Moderator
  • Dołączył Tue, 27 Jun 06
  • 50 Tematów
    • 318 Postów
      • Numer GG:1599404
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Alderan

      • Kraj:

Reputacja: 1
Neutral

Napisany 03 November 2007 - 17:04

Wczoraj na meczu :)
KS Górnik Zabrze - PGE BOT Bełchatów 2:0

Ręka mi latała z radości po 1:0 (Tomasz Zahorski) :)
Hi,

In order to view the posts in this forum please register or login.

Witam.
 
W celu wyświetlenia postów proszę zarejestrować sie lub zalogować

Po drugim golu także były problemy z koncentracją 2:0 (Tomasz Zahorski) :)
Hi,

In order to view the posts in this forum please register or login.

Witam.
 
W celu wyświetlenia postów proszę zarejestrować sie lub zalogować

Ale się działo he he

Szacunek
Jak piszę to wiem.
Jak wiem to wiem na pewno.


Dodany obrazek


#47 Niedostępny   LSEREJ

    Bronze Member

  • Friend
  • Dołączył Mon, 28 Aug 06
  • 4 Tematów
    • 33 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Lubelskie
      • Hobby:...::SpOrT::...::InFoRmAtYkA::...

      • Kraj:

Reputacja: 0
Neutral

Napisany 04 November 2007 - 08:43

Real słabszy od Sevilii

Sporych emocji dostarczył drugi z sobotnich pojedynków rozgrywanych w ramach 11. kolejki Primera Division, w którym Sevilla FC podejmowała lidera rozgrywek Real Madryt. Dowodzeni przez Manolo Jimeneza gospodarze wygrali pewnie 2:0, a kluczowe dla losów spotkania okazały się dwie minuty pierwszej połowy meczu.

Pomimo gry na wyjeździe pewnym faworytem pojedynku byli podopieczni Bernda Schustera, którzy jak na razie zdecydowanie zmierzają po kolejny tytuł mistrza Hiszpanii i raczej mało prawdopodobnym wydaje się, by coś mogło im w tym sezonie przeszkodzić w osiągnięciu tego celu.Póki co Królewscy w tym sezonie przegrali zaledwie raz i raz remisowali, co oznacza, że w pozostałych ośmiu spotkaniach wygrywali.


Do Sewilli Real pjechał na dodatek uskrzydlony wspaniałym zwycięstwem nad Valencią, którą bez najmniejszych problemów pokonał w wyjazdowym spotkaniu aż 5:1. Sevilli z kolei od samego początku tego sezonu nie wiodło się. Śmierć Puerty wytrąciła zespół z równowagi, co dało o sobie znać w kolejnych spotkaniach, zarówno ligowych, jak i europejskich pucharach. W kolejnych spotkaniach było nadal bardzo ciężko, a kibice Sevilli liczyli, że ich pupile przełamią się w konfrontacji z Królewskimi.

Pierwsza połowa spotkania to nieoczekiwanie okres bardzo dobrej gry gospodarzy, którzy potrafili się przeciwstawić będącym na fali podopiecznym Bernda Schustera. Najpierw 19. minucie meczu prowadzenie prowadzonym przez Manolo Jimeneza piłkarzom Sevilli dał Seydou Keita, który wykorzystał dobrą akcję Sevilli. Dwie minuty później było już 2:0, a tym razem Ikera Casillasa pokonał Luis Fabiano.

Podopiecznych Bernda Schustera te dwie stracone bramki wyraźnie wybiły z rytmu, ale mimo to przez dalszą część pierwszej połowy meczu dążyli do odrobienia strat. Niestety jednak z marnym skutkiem, a jedyną dobrą okazję z której mogła paść bramka miał Brazylijczyk Robinho, jednak jego strzał pewnie obronił Andres Palop. Sevilla pokazała w pierwszych 45 minutach, że kryzys w zespole wyraźnie mija.

W drugiej połowie spotkaniu podopieczni Manolo Gimeneza skutecznie utrudniali rywalom przedostanie się pod własną bramkę bardzo dobrze się broniąc. Królewscy nie mogli stworzyć sobie dogodnych sytuacji do strzelenia bramki, a do tego przez większość część drugiej połowy meczu grali w dziesiątkę, po tym jak drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Sergio Ramos.

Podopieczni Bernda Schustera wyraźnie nie mieli pomysłu na to jak odrobić straty, a w dodatku Sevilla grała zdecydowanie lepiej taktycznie. Prowadząc 2:0 nie musiała atakować, a zwycięstwo z każdą upływającą minutą było coraz bliżej. W efekcie na Estadio Sanchez Pizjuan doszło do sporej niespodzianki. Może wynik nie jest dla niektórych aż taką niespodzianką, ale słaba postawa Królewskich na pewno tak.

Sevilla FC - Real Madryt 2:0 (2:0)
Keita (19), Luis Fabiano (21)

#48 Niedostępny   OBIWAN

    .::Jasna strona mocy::.

  • Super Moderator
  • Dołączył Tue, 27 Jun 06
  • 50 Tematów
    • 318 Postów
      • Numer GG:1599404
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Alderan

      • Kraj:

Reputacja: 1
Neutral

Napisany 11 November 2007 - 12:58

Wczoraj Górnik Zabrze zremisował na trudnym terenie Mistrza Zagłębia Lubin 1:1
Niesamowita końcówka (bo gra się do końca) Zabrzan !!
KGHM Zagłębie Lubin - Górnik Zabrze 1:1
Bramki: 1:0 Rui Miguel (85), 1:1 Jerzy Brzęczek (89).


To cenny remis patrząc na tabelę

Wyniki pozostałych spotkań (dodam moje przemyślenia):
Wisła Kraków - Groclin Dyskobolia 3:0 - wiadomo Wisła ogra wszystkich poza Górnikiem :) <taniec>
Odra Wodzisław - Cracovia 0:1 - Należało się "Pasom" wkońcu wygrać
PGE GKS Bełchatów - Zagłębie Sosnowiec 2:0 - z Zagłębiem to każdy
Ruch Chorzów - ŁKS Łódź 0:0 - szkoda "Niebieskich" bo powinni wygrać
Lech Poznań - Polonia Bytom 1:0 - aż wstyd że tylko 1:0
Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok 0:0 - ale to miód dla mojego serca :p
Widzew Łódź - Korona Kielce ????

Szacunek
Jak piszę to wiem.
Jak wiem to wiem na pewno.


Dodany obrazek


#49 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 07 December 2007 - 09:06

Dwa szlagierowe mecze w Orange Ekstraklasie!



Od piątku do niedzieli drużyny piłkarskiej Orange Ekstraklasy rozegrają ostatnią przed zimową przerwą ligową kolejkę. Najciekawiej zapowiadają się mecze zdecydowanego lidera tabeli - Wisły Kraków z mistrzem Polski - Zagłębiem Lubin oraz Lecha Poznań z Kolporterem Koroną Kielce.
Po 16. kolejkach w tabeli prowadzi krakowska Wisła, która o dziesięć punktów wyprzedza warszawską Legię oraz o 12 Kolportera Koronę.

Ekipa "Białej Gwiazdy" po raz ostatni punkty straciła 15 września, remisując 2:2 z Odrą Wodzisław. Na własnym stadionie odniosła jednak komplet zwycięstw i może pochwalić się znakomitym bilansem bramkowym - 24:2. Trener Maciej Skorża dysponuje dwoma najskuteczniejszymi jesienią ligowcami - Paweł Brożek i Marek Zieńczuk zdobyli po 11 goli. Zagłębie Lubin pozostaje niepokonane od kiedy Rafał Ulatowski zastąpił na stanowisku trenera Czesława Michniewicza. Pod jego wodzą i teoretycznym nadzorem posiadającego licencję PZPN Wisława Wojno mistrzowie Polski wywalczyli w pięciu spotkaniach 11 pkt. Lubinianie w całym sezonie lepiej spisują się na obcych boiskach, gdzie zdobyli 15 z 26 pkt.

W Poznaniu Lech podejmować będzie Kolportera Koronę, a stawką spotkania będzie prawdopodobnie trzecie miejsce w tabeli przed zimową przerwą. Obecnie kielczanie wyprzedzają piątkowych rywali o dwa punkty.

"Kolejorz" na własnym stadionie w tym sezonie punkty stracił tylko raz, remisując z PGE GKS Bełchatów, a w pozostałych siedmiu spotkaniach zwyciężali podopieczni Franciszka Smudy, który w przeszłości trenował w Legii obecnego szkoleniowca Kolportera Korony - Jacka Zielińskiego.

Emocji nie zabraknie z pewnością także w Warszawie, gdzie Legia podejmować będzie Górnika Zabrze. Legioniści wygrali dwa ostatnie mecze, a strzelecką formą imponuje pochodzący z Zimbabwe Takesure Chinyama, który zdobył w nich trzy gole, a łącznie ma ich w dorobku dziewięć. Górnicy w trzech poprzednich meczach wywalczyli dwa punkty i z 24 zajmują siódmą pozycję w tabeli.

Trudne zadanie czeka niepokonaną od sześciu kolejek Jagiellonię Białystok. Najlepiej spisujący się z beniaminków zagra w Grodzisku Wlkp. z piątym w tabeli Groclinem.

W Bełchatowie, w derbach województwa łódzkiego, PGE GKS zmierzy się z Widzewem Łódź, a ważne dla układu dolnych rejonów tabeli mecze odbędą się w Sosnowcu i na Stadionie Śląskim - Zagłębie podejmować będzie Odrę Wodzisław Śl., z której stadionu korzystało przez niemal całą pierwszą rundę, a Polonia Bytom w Chorzowie zagra z ŁKS Łódź. W ostatnim spotkaniu tej serii, także na Stadionie Śląskim, Ruch Chorzów zmierzy się z Cracovią.

Po zimowej przerwie piłkarze powrócą na ligowe boiska 23 lutego.

Program 17. kolejki piłkarskiej Orange Ekstraklasy:

7 grudnia, piątek
Ruch Chorzów - Cracovia (godz. 19.00; Stadion Śląski)
sędzia: Paweł Gil (Lublin)

Lech Poznań - Kolporter Korona Kielce (20.00)
sędzia: Grzegorz Gilewski (Radom)

8 grudnia, sobota

Groclin Grodzisk Wlkp. - Jagiellonia Białystok (16.00)
sędzia: Mariusz Podgórski (Wrocław)

Zagłębie Sosnowiec - Odra Wodzisław Śl. (16.00)
sędzia: Mirosław Górecki (Katowice)

Polonia Bytom - ŁKS Łódź (16.00; Stadion Śląski)
sędzia: Marek Mikołajewski (Ciechanów)

PGE GKS Bełchatów - Widzew Łódź (16.00)
sędzia: Adam Kajzer (Rzeszów)

Legia Warszawa - Górnik Zabrze (18.15)
sędzia: Zdzisław Bakaluk (Olsztyn)

9 grudnia, niedziela
Wisła Kraków - Zagłębie Lubin (18.15)
sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok)

#50 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 07 December 2007 - 09:09

Winni Brazylijczycy


Po meczu w szatni było gorąco, wszyscy wypominali sobie nawzajem popełnione błędy – przyznaje Mariusz Lewandowski. Gdyby jego Szachtar pokonał Benfikę zagrałby w kolejnej rundzie Ligi Mistrzów. Zespół z Ukrainy jednak przegrał 1:2 i nie zagra nawet w Pucharze UEFA.


Klęska to tym większa, że przed sezonem Szachtar wydał na transfery ponad 50 mln euro, po to by co najmniej wyjść z grupy w Lidze Mistrzów. Właściciel klubu Rinat Achmietow w najczarniejszych snach zapewne nie przypuszczał, że jego drużyna nie tylko nie zrealizuje celu, ale zajmie ostatnie miejsce w grupie i pożegna się z pucharami.

Do niepowodzeń powinien się jednak już przyzwyczaić. W poprzednich czterech sezonach na sprowadzanie zagranicznych gwiazd wydał 60 mln euro, dodatkowo zapewnił im zarobki liczone także w milionach, a ci nie odwdzięczali mu się dobrymi wynikami na europejskiej arenie.

Tyle że aż tak źle nie było. W poprzednich trzech startach w Lidze Mistrzów drużyna z Doniecka zawsze zajmowała trzecie miejsce w grupie, odpadała z Ligi Mistrzów, ale na pocieszenie zostawał jej przynajmniej Puchar UEFA.

– Odkąd jestem w Szachtarze, tak źle nie graliśmy. Jestem totalnie załamany. Zaraz jadę na prezentację nowego logo klubu. Miała być to feta połączona ze świętowaniem awansu, a tak atmosfera będzie zupełnie inna – martwi się Lewandowski.

Szachtar zawodzi też w lidze, gdzie stracił prowadzenie na rzecz znacznie mniej zamożnego Dnipro Dnipropietrowsk.

– Za klęski odpowiadają głównie trener Mircea Lucescu i Brazylijczycy, którzy tworzą własny klan – opowiada nam pracownik klubu.

#51 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 07 December 2007 - 09:09

To będą mecze ostatniej szansy



Dwa mecze, zero punktów – taki jest dorobek Crvenej Zvezdy Belgrad, w której występuje Grzegorz Bronowicki i Austrii Wiedeń z Jackiem Bąkiem na środku obrony. Jeśli Crvena Zvezda ulegnie Boltonowi, a Austria przegra z Panioniosem, to te drużyny stracą szanse na dalszą grę w pucharach.


O wiele cięższe zadanie czeka Serbów. – Nie boimy się Boltonu, obrona jest ich słabszą stroną – odgraża się jednak trener Crvenej Bora Cetković. Pod znakiem zapytania stoi występ Bronowickiego. – Wydaje mi się, że raczej nie wyjdzie w pierwszym składzie, choć grał w ostatnim meczu ligowym z Hajdukiem Kula – informuje Goran Mladić z dziennika „Vecrnje Novosti”.

Meczowi towarzyszą szczególne środki bezpieczeństwa, po tym jak doszło do awantur podczas ostatniego meczu ligowego z Hajdukiem. Porządku będzie pilnować 700 ochroniarzy oraz jednostki specjalne policji. Dziś gra także Marcin Wasilewski z Anderlechtu. Jeśli jego klub pokona Tottenham, to zapewni sobie awans do następnej rundy. Porażka jednak także nie pozbawia szans Fiołków, bo mają już cztery punkty.

#52 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 07 December 2007 - 09:14

Boruc za 8 milionów euro



Dodany obrazek


On już jest w ścisłej elicie światowych bramkarzy. Golkiper reprezentacji Polski i Celtiku Glasgow Artur Boruc jest w piątce najwyżej wycenianych bramkarzy na naszym kontynencie! Polak znalazł się w doborowym towarzystwie najlepszych fachowców na tej pozycji, takich jak Włoch Gianluigi Buffon, Hiszpan Iker Casillas czy Czech Petr Cech. Boruc jest w tej chwili wart co najmniej osiem milionów euro!


A przecież trzeba pamiętać, że za bramkarzy nie płaci się tak wielkiej kasy jak za zawodników z pola. Najbardziej spektakularnym transferem bramkarza na świecie było przejście w 2001 roku Buffona z Parmy do Juventusu za 39 mln euro. Ale takie kwoty za golkiperów to rzadkość. Trzeba naprawdę sporo zachodu, żeby uzyskać za nich górę pieniędzy.

Boruc swoimi dobrymi występami w Celtiku Glasgow i reprezentacji Polski dorobił się jednak takiej pozycji, że ewentualny chętny, który chciałby go wykupić z Celticu, musiałby sięgnąć bardzo głęboko do kieszeni. Wartość polskiego bramkarza rośnie wraz z każdym jego dobrym występem w Lidze Mistrzów.

Boruc znany jest z tego, że szczególnie mobilizują go mecze o wysoką stawkę. Dlatego w Champions League nie zdarzają mu się błędy, które czasami popełnia w lidze szkockiej. Ale przecież ta, po zdobyciu dwóch tytułów mistrzowskich z rzędu, dawno przestała być dla niego wyzwaniem. Bramkarz reprezentacji Polski nie ukrywa zresztą tego, że w Szkocji zaczyna się powoli dusić.

"Nie boję się nowych wyzwań, a takim byłaby gra w klubie z silniejszej ligi niż szkocka. Na razie jednak nie ma żadnych konkretnych propozycji, więc nie ma tak naprawdę o czym rozmawiać" - mówi "Faktowi" Boruc.

Okazuje się, że to, iż bramkarz Celtiku wspiął się na wysoki poziom, ma także swoje wady. "To tak naprawdę teraz główna przeszkoda dla mojego transferu. Wiadomo przecież, że propozycję musiałby złożyć klub z górnej półki" - tłumaczy Boruc.

Na wydatek ośmiu milionów euro za bramkarza mogą sobie pozwolić tylko najbogatsi w Europie. Boruc w pewnym momencie był już blisko Milanu, ale ostatecznie włoski klub przedłużył kontrakt z Brazylijczykiem Didą i nie podjął negocjacji z Celtikiem. Ale niewykluczone, że po ostatnim występie Polaka na San Siro niedługo wróci temat jego transferu do mediolańskiego klubu.

#53 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 07 December 2007 - 09:18

Piłkarze Zagłębia Lubin zatrzymani przez policję



Dodany obrazek



Dwaj piłkarze mistrza Polski, Zagłębia Lubin - Mateusz B. i Marcin P. zostali zatrzymani przez policję za posiadanie marihuany. Grozi im do trzech lat pozbawienia wolności.

- W nocy ze środy na czwartek pod jednym z nocnych klubów na Starym Mieście w Poznaniu patrol policji zatrzymał dwóch młodych mężczyzn. Znaleziono przy nich niewielkie ilości marihuany. Obydwaj są piłkarzami jednej z drużyn pierwszoligowych. Mężczyzni zostali zatrzymani i przewiezieni do komisariatu. Po przesłuchaniu zwolniono ich - opowiada podinspektor Andrzej Borowiak, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

Nieoficjalnie wiemy, że mężczyźni to piłkarze Zagłębia Lubin - Mateusz B. i Marcin P. Obydwaj od kilku tygodni są kontuzjowani i przechodzą rehabilitację właśnie w Poznaniu.

W minionym sezonie P. był bohaterem kilku meczów w koncówce sezonu, które w efekcie zadecydowały o zdobyciu przez Zagłębie mistrzostwa Polski. Strzelił w tych pojedynkach cztery ważne bramki. Podstawowym zawodnikiem zespołu był również pomocnik Matuesz B., który wcześniej mistrzostwo kraju zdobył już z Polonią Warszawa.

- Nie znamy żadnych faktów i okoliczności tego zdarzenia, dlatego na razie niczego nie będziemy komentować - stwierdził Jan Wierzbicki, rzecznik KGHM Zagłębia Lubin.

Obydwu zawodnikom grozi kara do 3 lat więzienia.

#54 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 07 December 2007 - 09:20

Remis Wasilewskiego, porażka Bąka



Dodany obrazek


Spartak Moskwa, Bayer Leverkusen, FC Zurich, Tottenham Hotspur, Bordeaux i Helsingborg zapewniły sobie awans do 1/16 finału Pucharu UEFA. W czwartek swoje szanse na wyjście z grupy straciły m.in. Crvena Zvezda Belgrad w której gra Grzegorz Bronowicki, i Austria Wiedeń z Jackiem Bąkiem w składzie. Wiedeńczycy mecz z Panioniosem przegrali 0:1, a gola stracili w 91. minucie


W grupie E wszystko jest już jasne. Do fazy pucharowej po zwycięstwach 1:0 odpowiednio nad FC Zurich i Spartą Praga awansowały Spartak Moskwa i Bayer Leverkusen. Zagrają tam także piłkarze ze Szwajcarii. Po porażce szanse na awans stracili Czesi, którzy w ostatniej kolejce pauzują.

Nawet Bolton, który zdobył ważne trzy punkty na ciężkim terenie w Belgradzie, nie może być pewien awansu z grupy F. Sporting Braga zremisował z Arisem Saloniki, co przedłużyło szanse Portugalczyków. Z dalszej rywalizacji odpadła Crvena Zvezda Grzegorza Bronowickiego, który rozegrał 80 minut w meczu z Boltonem.

W grupie G pewny awansu jest na razie tylko Tottenham. "Koguty" dzięki bramce Dymitara Berbatowa z rzutu karnego zremisowali z Anderlechtem. Wcześniej Belgom prowadzenie dał kapitan drużyny narodowej Bart Goor. Wasilewski rozegrał cały mecz, często pokazywał się w ofensywie, ale otrzymał też żółtą kartkę.

a z awansu w grupie H cieszyć się mogą "Żyrondyści" z Bordeaux, którzy po bramkach Chamakha i Jussie pokonali Helsingsborg, dla którego honorowe trafienie zanotował Henrik Larsson. Z tej grupy odpadła Austria Wiedeń po porażce w ostatniej minucie meczu z Panoniosem. Polak grał cały mecz.

(Nie) Grali Polacy w Pucharze UEFA

Wojciech Kowalewski (Spartak) - poza kadrą na mecz z FC Zurich (1:0)
Paweł Kieszek (Sporting Braga) - poza kadrą na mecz z Arisem (1:1)
Grzegorz Bronowicki (Crvena Zvezda) - 80 minut w meczu z Boltonem (0:1)
Marcin Wasilewski (Anderlecht) - cały mecz i żółta kartka z Tottenhamem (1:1)
Jacek Bąk (Austria) - cały mecz z Panoniosem (0:1)

Grupa E:

Spartak Moskwa - FC Zurich 1:0 (0:0)
Titow (57.)

Bayer Leverkusen - Sparta Praga 1:0 (0:0)
M. Friedrich (71.)
Czerwona kartka: Ramelow (60., Bayer)

Pauzuje Toulouse
L.p. M Z R P Bramki Pkt
1. Spartak 3 2 1 0 3:1 7*
2. Zurich 3 2 0 1 4:2 6*
3. Bayer 3 2 0 1 3:2 6*
4. Sparta 4 1 1 2 4:5 4
5. Toulouse 3 0 0 3 2:6 0

Grupa F:

Aris Saloniki - Sporting Braga 1:1 (1:1)
Guiaro (26.) - Linz (6.)

Crvena Zvezda Belgrad - Bolton Wanderers 0:1 (0:1)
McCann (45.)

Pauzuje Bayern Monachium
L.p. M Z R P Bramki Pkt
1. Bolton 4 1 3 0 5:4 6
2. Aris 3 1 2 0 5:2 5
3. Bayern 3 1 2 0 6:5 5
4. Braga 3 0 3 0 3:3 3
5. Crvena Zvezda 3 0 0 3 2:7 0

Grupa G:

AaB Aalborg - Getafe 1:2 (0:1)
Prica (90.+2) - Pablo Hernandez (11.), Granero (78.)

Anderlecht Bruksela - Tottenham Hotspur 1:1 (0:0)Goor (68.) - Berbatow (71., karny)

Pauzuje Hapoel Tel-Awiw
L.p. M Z R P Bramki Pkt
1. Tottenham 4 2 1 1 7:5 7*
2. Getafe 3 2 0 1 5:4 6
3. Anderlecht 3 1 2 0 4:2 5
4. Hapoel 3 1 0 2 2:5 3
5. Aalborg 3 0 1 2 4:6 1

Grupa H:

Austria Wiedeń - Panonios Ateny 0:1 (0:0)
Majstorović (90.+1)

Girondins Bordeaux - Helsingsborgs IF 2:1 (1:1)
Chamakh (12.), Jussie (69.) - Larsson (17.)

Pauzuje Galatasaray Stambuł
L.p. M Z R P Bramki Pkt
1. Bordeaux 3 3 0 0 6:3 9*
2. Helsingsborg 4 2 1 1 8:5 7*
3. Panionios 3 1 1 1 2:4 4
4. Galatasaray 3 1 0 2 6:5 3
5. Austria 3 0 0 3 1:6 0

#55 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 09 December 2007 - 20:13

Orange Ekstraklasa: Grad goli i emocje w ostatnich minutach



Dodany obrazek



Legia - Górnik 2:0, GKS - Widzewem 3:1, Groclin - Jagiellonia 3:1, Odra - Zagłębie S. 2:0, Polonia - ŁKS 0:1 - takie wyniki padły w sobotnich meczach Orange Ekstraklasy.


Legia - Górnik 2:0
Kibice obejrzeli na stadionie w Warszawie szybki, ciekawy mecz. Już w trzeciej minucie prowadzenie dla gospodarzy zdobył Takesure Chinyama. Piłkarz z Zimbabwe otrzymał idealne podanie od Miroslava Radovicia. Gra była wyrównana, ale groźniejsze akcje przeprowadzała Legia. Chinyama zmarnował dwie stuprocentowe sytuacje, a Edsonowi, który w drugiej połowie świetnie uderzył z dystansu zabrakło nieco szczęścia - piłka spadła na poprzeczkę. W drugiej połowie Legia nieco się cofnęła i przeprowadzała szybkie kontry. Na 2:0 podwyższył Tomasz Rybus, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku.

PGE GKS - Widzew 3:1
Widzew grał w dziesiątkę od 39. min. Czerwona kartka dla Łukasza Brozia. Drugą żółtą kartkę obrońca gości zobaczył za odkopnięcie piłki po gwizdku sędziego. W ostatniej minucie pierwszej połowy rzut karny dla gospodarzy wykorzystał Maciej Stolarczyk. Wyrównanie padło sześć minut po przerwie - dośrodkował Kłos, a z bliska do bramki trafił Mierzejewski. Gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Costly, który w 71. minucie skutecznie dobił strzał Garguły. W końcówce meczu gości pogłębił ostatecznie Nowak, zdobywając trzeciego gola dla GKS.

Groclin - Jagiellonia 3:1
W 16. minucie Majewski dośrodkował z rzutu rożnego, piłkę trącił jeszcze Ivanovski, a zamykający akcję przy tzw. długim słupku Kozioł z bliska pokonał Banaszyńskiego. Doświadczony piłkarz Groclinu cieszył się z gola jak nastolatek, to dopiero jego drugie trafienie w ekstraklasie! Drugi gol także padł po rzucie rożnym. Tym razem z prawej strony dośrodkowywał Lato, piłkę strącił głową Sikora i pod bramką Jagiellonii powstało gigantyczne zamieszanie. Uderzenie wślizgiem Ivanovskiego obrońcy zdołali jeszcze zablokować, ale już dobitki Piechniaka - już nie. Strzelec drugiego gola asystował przy trzecim. Piechniak przedarł się prawym skrzydłem, zagrał przed bramkę, a osamotniony Sikora bez problemu trafił do siatki. W końcówce drugiej połowy honorowego gola dla gości zdobył Sotirović.

Odra - Zagłębie S. 2:0
Po godzinie gry Odra objęła prowadzenie. Seweryn dośrodkował z rzutu wolnego w sosnowieckie pole karne, tam po raz kolejny w tym meczu niepewnie interweniuje Bensz, ale tym razem ten błąd wykorzystują wodzisławianie, a konkretnie Woś, który z kilku metrów pakuje futbolówkę do siatki. W ostatniej minucie meczu wynik spotkania ustalił Seweryn pięknym strzałem w okienko bramki rywali.

Polonia - ŁKS 0:1
ŁKS wywozi cenne punkty ze Stadionu Śląskiego. W ostatniej minucie rzut karny dla gości wykorzystał Łukasz Madej.

Piątkowe mecze

Lech - Korona 1:0
Korona Kielce dała się na finiszu pierwszej części sezonu wypchnąć ze ścisłej czołówki poznańskiemu Lechowi. Sprawę załatwił na Bułgarskiej nie kto inny, jak Piotr Reiss. Swego 107 gola w ekstraklasie zdobył w 33. minucie. Po rzucie wolnym Rafała Murawskiego i nieudanej próbie strzału głową Przemysława Pitrego piłka spadła na piąty metr dokładnie pod nogi kapitana "Kolejorza". Kielczanie, którzy mają od niepamiętnego czasu kłopot z odrabianiem strat mogli to naprawić już pięć minut później. Ale Marcin Kaczmarek (podawał Paweł Sasin) potrafił w polu karnym położyć obrońcę, ale też... nie trafić w bramkę. Tak samo przestrzelił głową w 60. minucie Henry Quinteros, który po nieudanej pułapce ofsajdowej miał przed sobą tylko Macieja Mielcarza. Kielecki bramkarz uratował zespół już trzy minuty później, gdy zakończył szarżę od połowy boiska Pitrego. Jego odpowiednik z Lecha Krzysztof Kotorowski nie był w stanie tego zrobić w 73. minucie przy strzale z wolnego z 20 m Hermesa, ale pomógł mu słupek. Radosne śpiewy kibiców Lecha fetujących awans na trzecie miejsce mógł zakończyć jeszcze Kaczmarek, ale w doliczonym czasie gry przestrzelił z woleja.

Ruch - Cracovia 2:0
Najlepszą cenzurkę wystawił swojemu zespołowi kapitan Arkadiusz Baran. - Skoro Ruch ma mniej punktów od Cracovii, to chyba nie jest to klasowy zespół - mówił przed meczem. Klasę pokazała za to Cracovia - przegrała po raz siódmy w ostatnich ośmiu meczach. A Ruch punktów ma już więcej.

W poprzednim sezonie krakowianie nie błyszczeli, gubili mnóstwo punktów, a za słabą formę zespołu zapłacił głową trener Stefan Białas. Zmienił go Stefan Majewski, który miał wprowadzić do szatni rządy twardej ręki. Metody "doktora" zadziałały od razu i do końca roku "Pasy" przegrały tylko dwa razy.

W niedzielę Wisła gra z Zagłębiem Lubin.

#56 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 09 December 2007 - 20:17

Premier League: Uczcie się od Giggsa



Arsenal pokonany po 22 meczach bez porażki, pierwszy raz w sezonie przegrał też Liverpool. Setnego gola w Premier League strzelił Ryan Giggs

Wyniki, tabela, strzelcy bramek, składy

Zwycięski mecz z ostatnim w tabeli Derby był dla 34-letniego Giggsa 419. ligowym występ w barwach "Czerwonych Diabłów". W 1987 roku Alex Ferguson osobiście przybył na przyjęcie z okazji 14. urodzin Ryana, by przekonać go do podpisania pierwszego profesjonalnego kontraktu z MU, a nie z Manchesterem City. Trzy lata później wprowadził Walijczyka do pierwszej drużyna, w której gra nieprzerwanie do dzisiaj.

W sobotę po golu Giggsa w 40. min kibice odśpiewali swoją ulubioną piosenkę: "Giggs, Giggs will tear you apart, again" ("Giggs was przyprawi was o łzy, jeszcze raz") do utworu Joy Division "Love will tear us apart". Ferguson był jednak oburzony, że spiker nie ogłosił wszystkim, że to setna bramka Walijczyka. - Czyżby nikt o tym nie pamiętał? Ja doskonale wiedziałem. Ryan dokonał rzeczy wspaniałej i zamierzamy godnie to uczcić. Jestem mu wdzięczny nie tylko za te wszystkie bramki, z których tak wiele decydowało o wyniku, ale za te wszystkie lata wspaniałej, wyjątkowej gry - stwierdził sir Alex. A Rio Ferdinand dodał, że Giggs to najwspanialszy piłkarz, z jakim kiedykolwiek grał, i nie jest należycie doceniany na Wyspach. - Dopiero kiedy odejdzie na emeryturę, wszyscy zrozumieją, jaka to strata - powiedział.

Trener przegranych Paul Jewell opowiadał, że stawia Giggsa za wzór swoim zawodnikom. - To, co odróżnia Ryana od innych wybitnych piłkarzy, to jego niesamowita wola dawania z siebie wszystkiego w każdym meczu. Choć zdobył dziewięć tytułów mistrza Anglii i wygrał Ligę Mistrzów, wciąż jest tym samym głodnym goli i dryblingów chłopakiem co w pierwszym sezonie. Chciałbym zaszczepić moim piłkarzom takie podejście do futbolu - stwierdził Jewell, którego drużyna z zaledwie jednym zwycięstwem zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Ale w sobotę, po 705 minutach (!), zdobyła pierwszego w sezonie gola na wyjeździe.

Sam Giggs skromnie przyznał, że nie był to szczególnie ważny gol. - Ale oczywiście cieszę się, bo dołączyłem do znakomitego grona - powiedział. Walijczyk stał się bowiem dopiero 11. zawodnikiem w historii MU, który przekroczył tę magiczną barierę, obok m.in. Bobby Charltona (199), Denisa Lawa (171) czy George Besta (137).

Znów bardzo dobrzy wypadł Carlos Tevez, który zdobył dwie bramki i skompletowałby hat tricka, ale Cristiano Ronaldo nie pozwolił mu wykonać rzutu karnego w ostatnich minutach. Argentyńczyk nie miał po tym szczęśliwej miny. Portugalczyka usprawiedliwiał Ferguson. - Ronaldo jest etatowym wykonawcą karnych, więc rozumiem, że nie chciał zrezygnować z tej roli. Wspaniale byłoby dla Carlosa skompletować pierwszego hat tricka, ale Cristiano strzelił 12 goli w ostatnich dziewięciu meczach i bardzo chciał podtrzymać tę passę. Gol doda mu pewności siebie na kolejne mecze - stwierdził Szkot.

Przerwane passy Arsenalu i... Boro

Pierwszej porażki w sezonie doznał lider - Arsenal, który uległ Middlesbrough 1:2. "Kanonierzy" wystąpili bez kontuzjowanych Fabregasa, Hleba, Flaminiego i van Persiego, ale wielokrotnie udowadniali, że potrafią bez nich wygrywać. Tym razem jednak zagrali najgorszy mecz w sezonie, pozwalając "Boro" na pierwsze zwycięstwo od 11 kolejek! Arsene Wenger był tak niezadowolony z gry Eduardo da Silvy, że zmienił go już w przerwie. Niklas Bendtner niewiele jednak pomógł. Zawiódł także filar obrony Kolo Toure, faulując w polu karnym byłego "Kanoniera" Jeremie Aliadiere'a, dzięki czemu Stewart Downing zdobył bramkę.

Pierwszej porażki w sezonie doznał także Liverpool. Niespodziewanym pogromcą "The Reds" okazało się Reading, dla którego było to pierwsze w historii zwycięstwo nad klubem z tak zwanej wielkiej czwórki (Liverpool, Arsenal, Chelsea, Man. Utd.). - Na pewno nie można powiedzieć, że wygraliśmy dlatego, że arbiter podarował nam karnego - stwierdził po meczu trener gospodarzy Steve Coppell. Chodzi mu o sytuację z 17. minuty, kiedy Jamie Carragher sfaulował Brynjara Gunnarssona, a sędzia podyktował "jedenastkę". Telewizyjne powtórki pokazały, że faul rzeczywiście był - jednak przed polem karnym. Kontrowersyjnych sytuacji było zresztą znacznie więcej. Po tym jak dziesięć minut później wyrównał Steven Gerrard (strzelił gola w szóstym kolejnym meczu), Liverpool powinien mieć co najmniej dwa rzuty karne. W obu sytuacjach Fernando Torres faulowany był przez środkowego obrońcę Reading Ibrahima Sonko.

- To był przedziwny mecz. Z jednej strony chyba każda sporna decyzja była podejmowana przeciwko nam, z drugiej zaś ewidentnie zabrakło nam szczęścia pod bramką rywali - ocenił trener Liverpoolu Rafael Benitez.

We wtorek "The Reds" muszą bowiem wygrać w Marsylii, by awansować do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, natomiast w niedzielę czeka ich hitowe spotkanie z Manchesterem United na Anfield. Od wyników tych spotkań zależy ponoć przyszłość Beniteza w klubie. - Nie zmienia to jednak faktu, że odnieśliśmy wielki sukces. - cieszył się Coppell. - Nie miałbym nic przeciwko takim wynikom w pozostałych meczach z klubami "wielkiej czwórki". A że nie wygrywamy tylu spotkań, ile w zeszłym sezonie, to z każdego trzeba się cieszyć. I na pewno będziemy to teraz robić. Wcześniej, w pierwszej kolejce, Reading zremisował na Old Trafford z "Czerwonymi Diabłami", co było dotychczas jedną z największych niespodzianek sezonu.

#57 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 09 December 2007 - 20:20

Rafał Stec: Perpetuum mobile futbolu



Alberto Tomba, legenda narciarstwa alpejskiego, nie przepada za piłką nożną i ogląda ją od przypadku do przypadku. Wyjątek robi dla uznanego właśnie za najlepszego gracza na świecie Kaki, dostrzegając w nim niekiedy samego siebie.
Kiedy Włoch szusował po stoku, ponoć wyobrażał sobie zatknięte na slalomowych tyczkach twarze przeciwników. I to przeciwników mijał. Dziś brazylijski gwiazdor, kiedy mknie po boisku, spogląda na rywali, już rzeczywistych, i traktuje ich jak nieruchome tyczki.

Tomba opisuje ogólne wrażenia, Daniele Tognaccini - odpowiedzialny w Milanie za przygotowanie atletyczne, pracujący na ukrytym przed światem kosmicznym sprzęcie MilanLabu - analizuje detale. Jego zdaniem balanse ciała Kaki istotnie pozwoliłyby mu kolekcjonować medale w konkurencjach alpejskich, bo przypominają ruchy wybitnych narciarzy, którzy kierują się najświętszą zasadą: im bliżej mijanych tyczek będę przesuwał narty, tym szybciej dotrę do mety. By osiągnąć perfekcję, potrzeba pracy, ale i podarunku od losu - zdolności manipulowania kolanami niezależnie od tułowia.

Kakę natura obdarowała hojnie, jego korpus pozostaje w trakcie dryblingów niemal nieruchomy, nie zakłócając płynności biegu. Swobodnie też - i błyskawicznie - Brazylijczyk wyhamowuje, nawet będąc w fazie sprintu, co dla piłkarzy lubujących się w kilkudziesięciometrowych rajdach również bywa zaletą bezcenną, pozwalając na nagłe i ostre zmiany kierunku. W Milanie żartują np., że Serginho jest szybszy, ale nie powinien zanadto się rozpędzać, bo do dziś, choć dobiega schyłku kariery, nie opanował biegle sztuki hamowania.

Unikalne predyspozycje idola z San Siro sprawiają, że wielbiciele zwracają zazwyczaj uwagę na elegancję i oszczędność jego ruchów, wachlując tymi samymi epitetami, którymi inni opiewają Kakę przechadzającego się po wybiegu w spodniach od Armaniego. I zupełnie odmiennymi od przypisywanych jednemu z najtrwalszych futbolowych archetypów - archetypowi boiskowego geniusza z Brazylii. Klasyczny półbóg znad Amazonki preferuje styl gry daleki od powściągliwości, prawie zawsze kunsztownie udekorowany, niekiedy, w przypadkach ekstremalnych, barokowo rozpasany. Kaka tymczasem nawet drybluje dyskretnie, nie epatując wywijaniem stopą nad piłką. I na boisku, i poza nim zachowuje się, jakby chciał ów brazylijski mit nieodwracalnie zdemontować.

Wywodzi się z klasy średniej, mama jest nauczycielką matematyki, a ojciec inżynierem, chodził do prywatnych szkół. Znaczy nie każdy brazylijski gwiazdor w dzieciństwie nie dojada, nie każdy zaczyna od kopania piłki bosą stopą, nie każdy dorasta w fawelach?

Interesuje się Kaka historią sztuki, chodzi do teatru, kiedy przyjechał do Mediolanu, wyglądał w okularach trochę jak dorosły Harry Potter, a trochę jak subtelny intelektualista. Znaczy nie każdy brazylijski gwiazdor musi być kulturalnym abnegatem w typie Ronaldo, który zeznawał, że owszem, zaczął pewnego wieczoru czytać książkę, ale rozbolała go głowa, więc przestał?

Ożenił się Kaka z córką przyjaciół rodziców, którą zna od głębokiego dzieciństwa, i do nocy poślubnej oboje - o czym chętnie mówili - seksem się nie interesowali. Znaczy nie każdy brazylijski gwiazdor musi słynąć z erotycznych podbojów i nie o każdym muszą tabloidom opowiadać - z zachwytem dla goli strzelanych przez niego niekoniecznie na boisku - modelki ze wszystkich stron świata?

Prowadzi się Kaka nienagannie, od zawsze był prymusem i najgrzeczniejszym chłopcem pod słońcem, nikt nigdy nie nakrył go nad ranem w dyskotece, jego ulubioną lekturą jest biblia, po zakończeniu kariery chce przeprowadzić się do Nowego Jorku i zostać pastorem. Znaczy nie każdy brazylijski gwiazdor stawia na hulaszczą zabawę do bladego świtu, niekoniecznie tylko taneczną, za to podlewaną wysokoprocentowymi drinkami?

Inność Brazylijczyka widać jednak przede wszystkim na boisku. Mówią, że w sposobie gry łączy tradycję z nowoczesnością, latynoską wenę wygładzają u niego europejski pragmatyzm, zdyscyplinowanie i poszanowanie dla pracy zespołowej, od natury dostał nie tylko zdolność perfekcyjnej kontroli nad własnym ciałem, ale i inteligencję pozwalającą mu daru nie zmarnować. Gdy dopada piłki, koniecznie bardzo daleko od bramki przeciwnika, początkowe 30 metrów pokonuje w 3,7 s, czyli ledwie dwie setne wolniej niż czołowi sprinterzy. I już do końca zrywu przyspiesza, rozpędza się z każdym metrem, co również czyni go osobliwością pośród piłkarzy.

Kiedy przemierzy połowę boiska, a stadionowy zegar wybija 90. minutę, wciąż wypada nam oczekiwać strzału mierzonego, precyzyjnego, mocnego. Kaka nigdy nie finiszuje na wpół omdlały i na miękkich nogach, bowiem - by jeszcze raz przywołać opowiadającego o nim jak o zjawisku nadprzyrodzonym Tognacciniego - jego mięśnie napędza niebywale wysoka tolerancja na kwas mlekowy, a wysiłek dodatkowo je pobudza. Dzięki czemu szybkość sprintera łączy Kaka z wytrzymałością długodystansowca. Dla magików od przygotowania atletycznego jest niemal tym, czym perpetuum mobile dla fizyków utopistów - ziszczeniem się projektu podważającego kanoniczne odkrycia nauki, wynalazkiem skończonym i doskonałym, absolutnym spełnieniem.

Bywa lider Milanu i typowym Brazylijczykiem. Jak niemal wszyscy sławni dzięki piłce rodacy manifestuje żarliwą religijność (i on akurat nie razi hipokryzją, uwiarygadniając własne słowa wyciszonym życiem prywatnym), jak wszyscy co rusz zaprasza do Europy cały rodzinny klan. I chętnie wozi bliskich po kontynencie - na mecz Ligi Mistrzów z Szachtarem do Doniecka zabrał, mimo śniegów i mrozów, nawet babcię.

To właśnie bliżsi i dalsi krewni powodują, że spadkobiercy Pelego zapracowali w swej masie na reputację nielojalnych, nad wyraz chętnie zmieniających kluby w pościgu za atrakcyjnymi kontraktami. Brazylijczycy uwielbiają kopać piłkę, ale w wielkiej karierze widzą ponad wszystko drogę do wyrwania z nędzy nie tyle siebie, co całej rodziny. Z niedługiego okresu grania na najwyższym poziomie chcą wycisnąć, ile się da, nawet kosztem wędrówek po Europie i wysłuchiwania kibicowskich złorzeczeń o zdradzie. Wystarczy przypomnieć najsławniejszych w ostatnich latach poprzedników Kaki. Ronaldo bez skrupułów zostawił kiedyś prezesa Massimo Morattiego, który w ciężkich czasach traktował go jak syna, i jest chyba jedynym piłkarzem z przeszłością w Barcelonie, Realu Madryt, Interze i Milanie. A Ronaldinho zręcznie manewrował między Manchesterem United i Realem Madryt, by wymościć sobie mięciutkie lądowanie na czerwieńszym od canneńskiego dywanie w Barcelonie. Gdzie zresztą konsekwentnie wyszarpywał kolejne podwyżki.

Kaka nie przyleciał ze slumsów, ale głowę do interesów też ma nietęgą. Co sezon wynegocjowuje dorodniejszy kontrakt* z Milanem, a spekulacje wokół transferu do ligi hiszpańskiej wprawnie podsyca niedookreślonymi półsłówkami. Ma gadane, zdaniem wielu świetnie by się sprawdził w roli rzecznika prasowego, choć czasem się zagalopowuje - kiedy po chuligańskich zadymach wokół włoskich stadionów przestrzegał, że wkrótce z Serie A uciekną wszystkie gwiazdy, cały kraj odebrał jego deklarację jako kolejny sygnał dla szefów Milanu, by planując budżet płacowy, pamiętali, iż tylko jego, Kakę, chciałoby zatrudnić każde futbolowe supermocarstwo.

I gdyby pewnego dnia opuścił Mediolan, zyskałby wreszcie ludzkie cechy. Kibic, który pośród cnót najwyżej ceni sobie bezwarunkową wierność, przekonałby się, że nawet prymus z Sao Paulo nosi jednak w sobie jakąś skazę.

*Z ostatniej chwili: japońska prasa właśnie podała, że przebywający z klubem w Tokio Kaka przekonał działaczy, by podnieśli mu gażę z sześciu do dziewięciu milionów euro netto rocznie.

#58 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 09 December 2007 - 20:21

Powtórka z Rasiaka - karząca ręka prezesa Drzymały



Zgrzytem zakończyła się ligowa jesień w Grodzisku Wlkp. Ze składu Groclinu karnie wyleciał Łukasz Tupalski.
W dwóch poprzednich meczach ligowych Tupalski grał po 90 minut. Dlaczego zatem w sobotę zabrakło go nawet na ławce rezerwowych? Trener grodziszczan Jacek Zieliński nie ukrywał, że stało się to po wywiadzie, którego piłkarz udzielił "PS". - Uderzył w dobre imię klubu, to był cios poniżej pasa. Nie rozumiem, jak ktoś może pluć na rękę, która go karmi - Zieliński nie krył wzburzenia.


Piłkarz zdradził, że jego problemy zaczęły się, gdy latem odmówił przedłużenia kontraktu obowiązującego do końca tego sezonu. Umowa przewidywała, że Tupalski może zarobić przyzwoite pieniądze, ale tylko wtedy, gdy regularnie występuje na boisku. Sama suma kontraktowa była dość niska, piłkarz liczył więc na podwyżkę, tym bardziej że w poprzednim sezonie był podstawowym obrońcą drużyny. Niedawno urodziło mu się też dziecko. "Cały czas słyszałem, że nie ma pieniędzy na podwyżki. Mogłem to zrozumieć i dałem sobie czas do namysłu. Naprawdę zrobiło mi się przykro dopiero wówczas, gdy usłyszałem, że klub nie da mi pieniędzy na operację pachwiny. Chyba że przedłużę umowę. Zagrano ze mną bardzo nie fair" - czytamy w rozmowie z Tupalskim, który stawia też zarzut, że w klubie źle go leczono. - Co miałem do powiedzenia, powiedziałem i nie chcę już więcej komentować - mówił już po meczu z Jagiellonią, który obejrzał z trybun.

Jak wiemy nieoficjalnie, Tupalski miał zimą odejść z Grodziska. Teraz jego przyszłość jest niewiadoma. - Klub podejmie decyzję w najbliższych dniach - poinformowała menedżer Groclinu Joanna Drzymała, córka prezesa Zbigniewa Drzymały.

Zawodnik zasugerował w wywiadzie, że całe zamieszanie powstało bez wiedzy prezesa, i chce się z nim koniecznie spotkać. - Mam nadzieję, że dojdzie między nami do rozmowy w cztery oczy, bo nie miałem jeszcze okazji z prezesem rozmawiać, odkąd tutaj jestem - mówi Tupalski.

Kontrakt upływa dopiero w czerwcu, ale znając prezesa Drzymałę, należy się spodziewać, że piłkarz nie kopnie już piłki w meczu ligowym Groclinu. Wystarczy przypomnieć sobie historię Grzegorza Rasiaka, który w 2004 r. został odsunięty od zespołu, bo nie chciał podpisać nowego kontraktu. Zespół wówczas wstawił się za nim - na jeden z meczów drużyna wyszła w koszulkach z napisem "Rossi jesteśmy z tobą". Nic nie wskórali - w efekcie po sezonie odszedł nie tylko Rasiak i drużyna, która zrobiła furorę w europejskich pucharach, poszła w rozsypkę. Różnica jest tylko taka, że teraz za Tupalskim nie wstawi się prawdopodobnie nikt.

#59 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 09 December 2007 - 20:23

Polonia Bytom pogrążona w ostatniej minucie



Bytomianie przegrali arcyważny mecz z ŁKS-em Łódź. Decydującego gola stracili w doliczonym czasie gry po strzale ze sprezentowanego rywalom rzutu karnego. - Zostaliśmy Mikołajem - skwitował smutno trener Polonii Dariusz Fornalak.

Dochodziła 93. minuta spotkania na Stadionie Śląskim. Nieliczne grono kibiców Polonii właśnie zastanawiało się, czy bezbramkowy remis ich drużyny to dobry wynik. Ci najbardziej wymagający, którzy uważali, że jeden punkt to mało, nagle poczuli, że niebo wali im się na głowy...

Po stracie piłki przez Wojciecha Mroza w środku pola, przejął ją napastnik gości Robert Szczot i ostatkiem sił popędził na bramkę Grzegorza Żmji. Zdezorientowany stoper gospodarzy Radoslav Kral gonił rywala, po czym bezmyślnie sfaulował go w polu karnym. Jedenastkę z zimną krwią wykorzystał Łukasz Madej. - Niepokój przy karnym był, ale skoro byłem wyznaczony, to przecież nie mogłem uciec - uśmiechał się szczęśliwy lider gości.

Zawodnicy Polonii byli załamani, bo wiedzą, że jeśli na koniec sezonu przyjdzie im pożegnać się z ekstraklasą, to stanie się tak być może właśnie z powodu tej porażki.

Piłkarze obu drużyn zapowiadali przed meczem walkę na śmierć i życie. W końcu zmierzyć miały się ze sobą sąsiadujące w tabeli zespoły, które bezpośrednio rywalizują o utrzymanie. Z zapowiedzi wyniknęło jednak niewiele. Tysiąc kibiców na Śląskim obejrzało słabiutkie spotkanie, w którym emocji było jak na lekarstwo. Do rangi wydarzenia urosło nawet zachowanie z początku mecz Szczota, który niespodziewanie pobiegł do... szatni, by zmienić getry (te w których zaczął mecz były w złym kolorze).

W składzie Polonii zabrakło lidera Jacka Trzeciaka, który oglądał mecz z ławki rezerwowych. Nieobecność rozgrywającego położyła na łopatki ofensywną grę bytomian. Nieco lepiej radzili sobie łodzianie, ale bardzo nieskutecznie grał Ensar Arifović. Dlatego gdy pod koniec meczy sędzia pokazał, że przedłuża mecz o trzy minuty, wydawało się, że na boisku nie może zdarzyć się już nic ciekawego...

Zdaniem trenerów

Dariusz Fornalak (Polonia)

Do tej pory znałem ten ból tylko jako zawodnik. Teraz poznałem go jako trener. Zakończyliśmy ten rok bardzo niechlubnie, ale trzeba z tym żyć. W dalszym ciągu liczymy się w walce o utrzymanie w ekstraklasie.

Mirosław Jabłoński (ŁKS)

Rozegraliśmy niezły mecz. Piłkarsko może nie stał na najwyższym poziomie, ale nie brakowało w nim walki i zaangażowania. Po tym, jak nie wykorzystaliśmy kilku świetnych sytuacji zacząłem już myśleć o czarnym scenariuszu. Na szczęście tym razem uśmiechnęło się do nas szczęście. Polonia nie była od nas gorsza, przynajmniej trzykrotnie uratował nas świetnie grający Wyparło.

Usłyszane pod szatnią

Grzegorz Żmija (Polonia)

Nie ma co ukrywać i się kłócić - karny był ewidentny. Nasza obrona była dziś mocno przemeblowana, ale prawie do końca grała wzorowo. Nie ma nic gorszego niż przegrać po golu w ostatniej minucie.

Łukasz Madej (ŁKS)

Porażka w tym meczu skazywałaby nas na spadek. Dzięki temu zwycięstwu nasze szanse na utrzymanie znacznie wzrosły. Przypominam, że ŁKS, to rycerze wiosny i wtedy będzie zbierać więcej punktów.

Michał Zieliński (Polonia)

To jest nieprawdopodobne, że mając zapewniony remis, nagle straciliśmy wszystko. Mieliśmy zapewnić sobie spokojną zimę i dużą przewagę nad ŁKS-em, a tymczasem musimy walczyć dalej.

Ten post był edytowany przez Peja dnia: 09 December 2007 - 20:24


#60 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 09 December 2007 - 20:25

ŁKS - spadek na stulecie?



W przyszłym roku ŁKS skończy sto lat. Ale już dziś stoi nad przepaścią. Klub miała uratować wygrana z Polonią Bytom w ostatniej tegorocznej kolejce. Piłkarze zadanie wykonali, ale czy jednak nie był to paradoksalnie gwóźdź do ich własnej trumny.

Nie jest żadną tajemnicą, że właściciela drużyny Daniela Goszczyńskiego nie stać na utrzymanie zespołu na pierwszoligowym poziomie. Pojawiły się więc informacje, że są chętni, którzy chcą odkupić akcje biznesmena z podłódzkiego Strykowa. Najpierw w klubie pojawili się Tadeusz Dąbrowski oraz Zdzisław Kapka, którzy twierdzili, że są przedstawicielami tajemniczego koncernu niemieckiego. Szybko się okazało, że ich szefem jest Adam Mandziara, menedżer znany na europejskim rynku piłkarskim. - Nie otrzymaliśmy większości dokumentów księgowych, aby sprawdzić stan finansowy sekcji, dlatego umowa przedwstępna przestała obowiązywać - poinformował miesiąc temu Dąbrowski, który kilka lat temu RKS Radomsko wprowadził do ekstraklasy.

Ostatnio pojawiła się kolejna oferta. Wiadomo, że firma jest z Holandii, a stoi za nią Tomasz Morawski, według tygodnika "Wprost" 90. na liście najbogatszych Polaków. Michał Sieczko, który pośredniczy w negocjacjach, utrzymuje, że Holendrzy są w stanie odkupić akcje Goszczyńskiego, ale pod warunkiem, że zespół utrzyma się w ekstraklasie. Dodatkowym warunkiem było wygranie meczu z Polonią. - Wynik meczu został natychmiast przekazany do Holandii - chwali się Leszek Jezierski junior, jeden z bliskich współpracowników Morawskiego.

Paradoksalnie może się jednak okazać, że sobotnie zwycięstwo wcale nie poprawi sytuacji piłkarzy z al. Unii. Dlaczego? Gdyby ełkaesiacy przegrali z Polonią, ich straty do miejsca barażowego mogłyby zostać uznane za niemożliwe do odrobienia. A wtedy Goszczyński prawdopodobnie musiałby się zdecydować na podjęcie radykalnych kroków, czyli sprzedaż akcji i większości piłkarzy, by w ten sposób odzyskać choć część pieniędzy. Nieoficjalnie wiadomo, że właściciel firmy Gosso w ostatnich latach zainwestował w drużynę ok. 5 mln zł. Wówczas nowy sponsor mógłby się pojawić szybciej i już w przerwie zimowej spłacić zadłużenie oraz przeprowadzić transfery.

A tymczasem wyjazdowe zwycięstwo łodzian z Polonią prawdopodobnie sprawi, że Goszczyński odrzuci wszystkie propozycje i będzie sam próbował utrzymać zespół w ekstraklasie. Wszystko dlatego, że ŁKS jako pierwszoligowiec to mimo wszystko bardzo intratna inwestycja. Gdy zostanie w ekstraklasie, w nowym sezonie od właściciela praw transmisyjnych otrzyma zdecydowanie większe niż do tej pory pieniądze. W grę wchodzi nawet 12 mln zł. Dlatego Goszczyński cały czas zwleka z podjęciem ostatecznych decyzji na rozstrzygnięcie przetargu, który na dniach ma ogłosić Ekstraklasa SA.

Ale odwlekanie decyzji spowoduje, że drużyna nie zostanie wzmocniona. W ŁKS i tak jednak zacierają ręce, bo coraz głośniej słychać o możliwych degradacjach Zagłębia Lubin i Widzewa. Gdyby tak się stało, utrzymanie w lidze już jest właściwie pewne.

Ten post był edytowany przez Peja dnia: 09 December 2007 - 20:26






1 Użytkowników czyta ten temat

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych użytkowników

Na tej stronie nie sa umieszczone zadne pliki, a jedynie informacje na ich temat (opis, dlugosc, kodek, typ, rodzaj kompresji, suma kontrolna itp.)
Pamietaj, że pliki objete prawem autorskim wolno zgrywać z sieci jedynie, jeżeli posiada się w domu ich oryginalnlą wersję, a ściagnietą kopię bedzie się traktować jako zapasową.

„If you are affiliated with any government, anti-piracy group or any other related group, or were formally a worker of one you CANNOT enter this web site, cannot access any of its files and you cannot view any of the HTML files.
If you enter this site you are not agreeing to these terms and you are violating code 431.322.12 of the Internet Privacy Act signed by Bill Clinton in 1995
and that means that you CANNOT threaten our ISP(s) or any person(s) or company storing these files, and cannot prosecute any person(s) affiliated with this page which includes family, friends or individuals who run or enter this web site.“