
W środę rozegrane zostaną cztery kolejne mecze 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów. Do najciekawszych pojedynków dojdzie w w Londynie i Glasgow, gdzie Arsenal podejmie Milan, a Celtic Barcelonę.
Celtic Glasgow zagra z Barceloną w europejskich pucharach po raz siódmy. Do tej pory aktualni mistrzowie Szkocji wygrali zaledwie jeden mecz. Siłą gospodarzy jest m.in. stadion Parkhead i żywiołowo reagujący kibice. Przed własną publicznością w bieżącej edycji LM "The Bhoys" wygrali wszystkie trzy spotkania, pokonując m.in. Milan 2:1.
Zmianie na lepsze ma pomóc powrót na boisko kameruńskiego napastnika Samuela Eto'o i powrót do formy, nieco "przygasłego" ostatnio Brazylijczyka Ronaldinho.
Katalończycy są lepszej myśli po zwycięstwie w Primera Division nad Realem Saragossa 2:1, które pozwoliło im zbliżyć się do lidera tabeli ligowej Realu, "na odległość" pięciu punktów.
Co prawda Thierry Henry, prawdopodobnie, opanował piłkę ręką przed strzeleniem pierwszego gola w tym meczu. Real Saragossa zmarnował szanse na wyrównanie z karnego, a Ronaldinho ustalił wynik strzelając drugiego gola właśnie z karnego, za wątpliwe przewinienie. Jednak drużyna z Barcelony liczy na dalsze "uśmiechy fortuny" w meczu ze Szkotami.
Bez Eto'o Barcelonie rzadko udawało się trafiać do siatki. By osiągnąć sukces w Glasgow Barcelona musi zmobilizować na środę wszystkich swych najlepszych. Na swoim boisku Szkoci wygrali wszystkie dotychczasowe mecze w LM. "Celtowie" strzelili 13 goli w trzech ostatnich meczach, w tym trzy w weekendowym meczu z Hearts (3:0).
Jednak trener Szkotów Gordon Strachan zdaje sobie sprawę z trudności, jakie czekają jego graczy w meczu z tak renomowanym przeciwnikiem, zwycięzcą LM 2006 r.
"Musimy pogodzić się z myślą, że będą takie chwile w tym meczu, kiedy oni będą mieli inicjatywę. Nie możemy wyjść na boisko, jak kurczaki na rzeź. Musimy dążyć do strzelenia gola" - cytowały jego słowa niedzielne gazety szkockie.
Po raz pierwszy od 12 lat zagrają ze sobą AC Milan i Arsenal Londyn. Kluby te spotkały się w meczu o Superpuchar Europy w 1995 roku, a lepsi wówczas okazali się piłkarze z Mediolanu, którzy wygrali 2:0.
Obie drużyny mają spore problemy kadrowe, a "Kanonierzy" w dodatku w sobotę doznali wysokiej porażki (0:4) w meczu Pucharu Anglii z Manchesterem United. Głównym zmartwieniem trenera Milanu Carlo Ancelottiego jest wybity palec Australijczyka Zeljko Kalaca, który ostatnio wobec kłopotów w kręgosłupem Brazylijczyka Didy bronił bramki włoskiej drużyny.
Na szczęście dla Milanu do pełni sił wrócił już bohater i najlepszy strzelec poprzedniej edycji LM Brazylijczyk Kaka. Przed wyjazdem do Londynu zdążył jeszcze w poniedziałek odwiedzić pokaz najnowszej kolekcji mody Giorgio Armaniego.
Arsenal jeszcze nigdy z europejskich pucharów nie został wyeliminowany przez drużynę z Italii, a angielskie kluby Milanowi taką przykrość wyrządziły czterokrotnie. Przed własną publicznością ekipa trenera Arsene Wengera nie przegrała w LM od 17 meczów.
Prostą receptę na wyeliminowanie Arsenalu ma selekcjoner reprezentacji Anglii Fabio Capello, który w przeszłości pracował w Milanie. "Muszą zatrzymać Cesca Fabregasa, a to szalenie trudne zadanie. Arsenal gra obecnie najlepszy futbol w Europie i Milan czeka niesłychanie ciężka przeprawa" - ocenił Capello.
Dwa pozostałe dzisiejsze mecze nie wzbudzają takich emocji. Lyon podejmie Manchester United, a Fenerbahce Stambuł Sevillę.
Wszystkie mecze rozpoczynają się o 20.45.
















