Skocz do zawartości


Siatkówka


  • Zamknięty temat Ten temat jest zamknięty
303 odpowiedzi na ten temat

#21 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 10 December 2007 - 09:07

Jastrzębski Węgiel wygrywa w stolicy



- Taki mały horror - podsumował kapitan Jastrzębskiego Węgla Dawid Murek mecz z Politechniką. W wypełnionej do ostatniego miejsca hali na Ursynowie akademicy byli bliscy urwania wicemistrzom Polski przynajmniej jednego punktu.

- Taki mały horror - podsumował kapitan Jastrzębskiego Węgla Dawid Murek mecz z Politechniką. W wypełnionej do ostatniego miejsca hali na Ursynowie akademicy byli bliscy urwania wicemistrzom Polski przynajmniej jednego punktu

Politechnika dobrze zaczęła mecz. Pierwszego seta wygrała 25:20. Zawodziła w nim co prawda skuteczność serwisu, ale warszawski zespół - szczególnie Radosław Rybak - dobrze spisywał się w ataku. W końcówce dwa fatalne błędy popełnił Igor Yudin, co pozwoliło stołecznej drużynie odskoczyć na dwa punkty, a w konsekwencji zakończyć tę partię z pięciopunktową przewagą.

W drugim secie siatkarze Jastrzębskiego Węgla dosłownie zmiażdżyli Politechnikę. Wynik 25:14 mówi sam za siebie. Ale już w trzecim gospodarze zagrali tak jak w pierwszym - ambitnie, bez strachu przed renomowanym przeciwnikiem. Długo jednak nie zapowiadało się na to, że będzie to najbardziej emocjonująca część spotkania. Siatkarze z Jastrzębia szybko uzyskali prowadzenie 6:3. Świetnie na siatce spisywał się atakujący Jastrzębia Robert Prygiel, którego bezskutecznie próbowali zatrzymać Rybak, Jakub Markiewicz i Anton Kulikovski. Na obie przerwy techniczne to goście schodzili z dwu- i trzypunktowym prowadzeniem (5:8, 16:18).

Dzięki precyzyjnemu serwisowi Markiewicza i dwóm skutecznym blokom Przemysława Michalczyka i Marcina Malickiego Politechnice udało się doprowadzić do remisu po 20. To, co potem działo się w hali na Ursynowie, można spokojnie nazwać pojedynkiem dwóch atakujących. Po jednej stronie siatki Prygiel, po drugiej Rybak, który latach 2000-2003 był atakującym Jastrzębia.

Ataki kapitana AZS-u dały trzy piłki setowe stołecznej drużynie (przy stanie 27:26, 28:27, 33:32). Przewagi Politechniki swoimi akcjami szybko niwelował najlepszy na boisku Robert Prygiel. To właśnie jego mocna i precyzyjna zagrywka wyprowadziła gości na prowadzenie 37:36. Kiepsko w przyjęciu radzili sobie siatkarze Politechniki, którzy po kolejnym mocnym serwisie Prygla zaatakowali prosto w ręce Nikołaja Ivanowa. Blok bułgarskiego rozgrywającego dał zespołowi z Jastrzębia wygraną w trzecim secie 38:36. Pomimo ogromnej chęci walki AZS przegrał również czwartego seta 22:25.

AZS Politechnika Warszawska - Jastrzębski Węgiel 1:3 (25:20, 14:25, 36:38, 22:25).

AZS: Chudik, Rybak, Radomski, Kulikovski, Markiewicz, Kowalczyk, Wojtaszek (libero) oraz Chaberek, Buszek, Malicki, Michalczyk.

Jastrzębski Węgiel: Ivanov, Prygiel, Murek, Yudin, Jurkiewicz, Czarnowski, Rusek (libero) oraz Gorzewski, Kamiński, Ivanov.

#22 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 10 December 2007 - 09:08

PLS. Bełchatów wygrywa w kiepskim stylu



Dodany obrazek



Kapitan mistrzów Polski nie spędził na boisku ani chwili w meczu w Bydgoszczy, mimo to był najsurowszym recenzentem gry swojej drużyny w spotkaniu z przedostatnim zespołem PLS. - Z boku to może nawet widać było lepiej. Zagraliśmy w fatalny sposób. To była siatkówka zła technicznie i taktycznie. Tak nie możemy zagrać nigdy więcej. Mogę się tylko pocieszać, że w kolejnych spotkaniach może być już tylko lepiej. Obiecuję, że będziemy nad tym pracować - powiedział Stelmach po spotkaniu, w którym jego PGE/Skra pokonała jednak Delectę 3:1.

Partnerzy kapitana drużyny z Bełchatowa nie byli tak surowi dla siebie. - Kiedy trzeba było przycisnąć bydgoszczan, to się nam udawało. Wtedy graliśmy konsekwentnie i zdobywaliśmy przewagę, jak w tym czwartym secie, kiedy nie daliśmy pograć Delekcie - mówi Piotr Gruszka.

Szkoleniowiec PGE/Skry Daniel Castellani narzekał też na kalendarz rozgrywek - Ciężko się pracuje, kiedy ciągle są przerwy w lidze. Zagramy kilka meczów i czeka nas ponowna pauza. Burzy to rytm naszej pracy, a czeka nas przecież jeszcze rywalizacja w Lidze Mistrzów. Dziś cieszy mnie przede wszystkim zwycięstwo.

Tak samo jak siatkarze z Bełchatowa martwili się bydgoszczanie, ale oni z całkiem innych powodów niż mistrzowie Polski. Ich martwi przede wszystkim to, że znowu nie zdobyli punktów. - Chcemy już zwyciężać - marzy trener Delecty Rostislav Chudik.

Delecta Bydgoszcz - PGE Skra 1:3 (26:28, 25:22, 23:25, 16:25)

Delecta: Kaczmarek, Cerven, Matusiak, Janczak, Grant, Sopko oraz Dębiec (libero), Kacprzak, Kozioł, Hoffmann, Kozłowski.

PGE Skra: Pliński, Damiao, Gruszka, Heikkinen, Dobrowolski, Antiga oraz Milczarek (libero), Neroj, Maciejewicz.

#23 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 10 December 2007 - 09:09

Siatkówka. Konsekwencje porażki widać w tabeli



Jedna porażka kosztowała częstochowskich siatkarzy utratę niemal całej przewagi wywalczonej w pierwszych ośmiu kolejkach PLS-u. Na półmetku rundy zasadniczej mają oni jeden punkt więcej od Resovii i dwa od PZU AZS-u Olsztyn
Zwycięstwa wszystkich rywali z pierwszej szóstki sprawiły, że konsekwencji piątkowej porażki w Kędzierzynie jest jeszcze więcej.


Skra Bełchatów powiększyła bowiem przewagę z jednego do czterech punktów, a ZAK i Jastrzębski Węgiel zdecydowanie zmniejszyły straty do naszej drużyny. Tak na dobrą sprawę walka o start w rundzie play-off z jak najwyższej, uprzywilejowanej pozycji zaczyna się od nowa. Wszystko rozstrzygnie się jednak dopiero w styczniu i lutym. Po X kolejce (Wkręt-Met w piątek 14 grudnia zmierzy się w Radomiu z Jadarem) i rozegraniu awansem meczów XV kolejki (23 grudnia AZS podejmował będzie Mlekpol Olsztyn) ze względu na przygotowania i występ w reprezentacji Polski w kwalifikacjach do IM w Pekinie i w rozgrywkach nastąpi kilkutygodniowa przerwa.

Rozbici niepowodzeniem w Kędzierzynie częstochowianie we wtorek w Pucharze CEV będą musieli stawić czoła Iskrze Odincowo. Drużyna uda się tam w poniedziałek. - W jakiej byśmy formie nie byli, to z Iskrą grałoby się nam bardzo trudno - mówi rozgrywający Wkręt-Metu Paweł Woicki. - Wszyscy wiedzą, jaki to zespół. A po meczu w Kędzierzynie mieliśmy strasznego kaca moralnego. Stwierdziliśmy w szatni, że dobrze by było wyjść na boisko i zagrać jeszcze raz. Ja uważam, że zaliczyliśmy jeden z gorszych, jeżeli nie najgorszy występ w tym sezonie i ponieśliśmy tego konsekwencje. Trzeba będzie odrobić gdzieś te punkty i przynajmniej utrzymać drugą pozycję. ti

Wyniki IX kolejki: ZAK SA Kędzierzyn Koźle - Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa 3:1 (29:27, 25:9, 20:25, 28:26), J.W.Construction AZS Politechnika Warszawska - Jastrzębski Węgiel 1:3 (25:20, 14:25, 36:38, 22:25), Jadar Sport Radom - Mlekpol AZS Olsztyn 0:3 (22:25, 21:25, 16:25), Asseco Resovia Rzeszów - Płomień Sosnowiec 3:1 (21:25, 25:18, 25:22, 25:19), Delecta Bydgoszcz - PGE Skra Bełchatów 1:3 (26:28, 25:22, 23:25, 16:25)
1. PGE Skra Bełchatów 9 23 26:9
2. Wkręt-Met Domex AZS 9 19 23:12
3. Asseco Resovia 9 18 20:15
4. Mlekpol AZS Olsztyn 9 17 21:13
5. ZAK SA Kędzierzyn-Koźle 9 16 18:17
6. Jastrzębski Węgiel 9 15 20:17
7. Płomień Sosnowiec 9 10 13:20
8. Jadar Sport Radom 9 9 14:21
9. Delecta Bydgoszcz 9 4 10:26
10. J.W. Construction AZS 9 4 9:24

#24 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:20

Dwaj gracze z PLS w kadrze Niemiec na turniej w Izmirze



Dwa zawodnicy klubów Polskiej Ligi Siatkówki Bjoern Andrae (Mlekpol AZS Olsztyn) i Eugen Bakumovski (Zaksa Kędzierzyn-Koźle) zostali powołani do kadry Niemiec w siatkówce na turniej kontynentalny do igrzysk olimpijskich, który odbędzie się w Izmirze (7-13.1)

Uznanie w oczach trenera Steliana Moculescu znalazł również Mark Siebeck, który w ostatnich kilku latach grał w PZU AZS Olsztyn oraz J.W.Construction AZS Politechnika Warszawska, lecz w trakcie obecnego sezonu przeniósł się do Halkbanku Ankara.

W turnieju w Izmirze zagra osiem zespołów w tym Polska. Zwycięzca awansuje do igrzysk olimpijskich w Pekinie.

Kadra Niemiec na kwalifikacje w Izmirze:

Christian Pampel, Markus Steuerwald (obaj z VfB Friedrichshafen), Max Guenthoer (evivo Dueren), Jochen Schoeps (Iskra Odincowo), Marcus Popp (Montichiari), Frank Dehne (Corigliano), Robert Kromm (RPA Perugia), Stefan Huebner (Treviso), Bjoern Andrae (Mlekpol AZS Olsztyn), Mark Siebeck (Halkbank Ankara), Simon Tischer (Iraklis Saloniki), Eugen Bakumowski (Zaksa Kędzierzyn-Koźle), Ralph Bergmann, Lukas Kampa, Georg Grozer (wszyscy Moerser SC), Felix Fischer, Dirk Westphal (obaj SCC Berlin), Thilo Spaeth (SV Bayer Wuppertal), Jaromir Zachrich (SG Eschenbacher Eltmann), Patrick Steuerwald (Generali Haching), Thomas Kroeger (z.Zt. ohne Verein).

#25 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:20

Kadra Niemiec na turniej kontynentalny w Izmirze



Dwaj zawodnicy klubów Polskiej Ligi Siatkówki: Bjoern Andrae (Mlekpol AZS Olsztyn) i Eugen Bakumovski (Zaksa Kędzierzyn-Koźle) zostali powołani do kadry Niemiec w siatkówce na turniej kontynentalny do igrzysk olimpijskich, który odbędzie się w Izmirze.


Uznanie w oczach trenera Steliana Moculescu znalazł również Mark Siebeck, który w ostatnich kilku latach grał w PZU AZS Olsztyn oraz J.W.Construction AZS Politechnika Warszawska, lecz w trakcie obecnego sezonu przeniósł się do Halkbanku Ankara.

W turnieju w Izmirze zagra osiem zespołów w tym Polska. Zwycięzca awansuje do igrzysk olimpijskich w Pekinie. Kadra Niemiec na kwalifikacje w Izmirze:

Christian Pampel, Markus Steuerwald (obaj z VfB Friedrichshafen), Max Guenthoer (evivo Dueren), Jochen Schoeps (Iskra Odincowo), Marcus Popp (Montichiari), Frank Dehne (Corigliano), Robert Kromm (RPA Perugia), Stefan Huebner (Treviso), Bjoern Andrae (Mlekpol AZS Olsztyn), Mark Siebeck (Halkbank Ankara), Simon Tischer (Iraklis Saloniki), Eugen Bakumowski (Zaksa Kędzierzyn-Koźle), Ralph Bergmann, Lukas Kampa, Georg Grozer (wszyscy Moerser SC), Felix Fischer, Dirk Westphal (obaj SCC Berlin), Thilo Spaeth (SV Bayer Wuppertal), Jaromir Zachrich (SG Eschenbacher Eltmann), Patrick Steuerwald (Generali Haching), Thomas Kroeger (z.Zt. ohne Verein).

#26 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:21

Terminarz Polaków w Lidze Światowej



W Katowicach z Chinami, w Łodzi z Japonią oraz w Poznaniu i Bydgoszczy z Egiptem zagra reprezentacja Polski w Lidze Światowej w 2008 roku. Terminarz zatwierdziła Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej (FIVB).


W czerwcu polscy siatkarze rozegrają trzy dwumecze na wyjeździe: 13-15 w Egipcie, 20-22 w Chinach i 27-29 w Japonii.

Finałowy turniej Ligi Światowej 2008 rozegrany zostanie 23-27 lipca w brazylijskim Sao Paulo.

Szczegółowy terminarz:
4.07.2008, godz. 20.00 Polska - Chiny Katowice
5.07.2008, godz. 20.00 Polska - Chiny Katowice
11.07.2008, godz. 20.00 Polska - Japonia Łódź
12.07.2008, godz. 20.00 Polska - Japonia Łódź
18.07.2008, godz. 20.00 Polska - Egipt Poznań
20.07.2008, godz. 15.00 Polska - Egipt Bydgoszcz

Podział na grupy w LŚ 2008:

Grupa A: Brazylia, Francja, Serbia, Kanada

Grupa B: Rosja, Kuba, Korea Południowa, Włochy

Grupa C: USA, Bułgaria, Hiszpania, Finlandia

Grupa D: Polska, Japonia, Chiny, Egipt

#27 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:22

Kwalifikacje olimpijskie siatkarek - teraz turnieje kontynentalne



Znanych jest czterech uczestników turnieju olimpijskiego w siatkówce kobiet - Chiny (gospodarz), Włochy, Brazylia i USA (trzy czołowe zespoły Pucharu Świata).


Następnym etapem rywalizacji w walce o olimpijskie kwalifikacje będą turnieje kontynentalne. Pierwszy z nich - Ameryki Północnej, Środkowej i strefy Morza Karaibskiego rozegrany zostanie od 17 do 22 grudnia. W meksykańskim Monterrey, poza gospodyniami zagrają Kuba, Kanada, Portoryko, Dominikana oraz Trynidad i Tobago. Zdecydowanymi faworytkami są Kubanki.

W przypadku zwycięstwa Kuby szansę na grę w turnieju interkontynentalnym otrzyma Dominikana, zajmująca 16. miejsce w światowym rankingu.

Osiem zespołów europejskich (Rosja, Serbia, Chorwacja, Rumunia, Polska, Holandia, Niemcy i Turcja) zagra w turnieju w położonym w Westfalii Halle (15-20 stycznia).

Polska, gdy nie powiedzie się jej w tych zawodach, zagra w turnieju interkontynentalnym w Tokio tylko w przypadku gdy w Halle zwycięży Rosja lub Serbia.

Turniej interkontynentalny będzie połączony z kwalifikacją azjatycką.

W turnieju olimpijskim zagra dwanaście drużyn - gospodarz, trzy z PŚ, zwycięzcy turniejów kontynentalnych oraz trzy czołowe zespoły z interkontynentalnego. W tym ostatnim z Europy będą miały prawo gry dwa kraje najwyżej sklasyfikowane w rankingu światowym z grona tych, które jeszcze nie zapewniły sobie awansu. Kalendarz kwalifikacji olimpijskich siatkarek:

Turnieje kontynentalne

17-22 grudnia, Monterrey: Ameryka Północna, Środkowa i strefa Morza Karaibskiego

3-7 stycznia, Lima: Ameryka Południowa

15-20 stycznia, Halle: Europa

20-30 stycznia, Algier: Afryka

Turniej interkontynentalny i azjatycki: 17-25 maja, Tokio.

#28 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:23

Delekcie trzeba drugiego Janczaka



Tak samo jak rok temu, w pierwszej rundzie Polskiej Ligi Siatkówki Delecta wygrała tylko jeden mecz. W rewanżach było wtedy cztery razy lepiej, bo w klubie pojawił się Krzysztof Janczak. Teraz także naszej drużynie niezbędny jest "drugi Janczak"


Sportowe osiągnięcia bydgoskich siatkarzy w PLS są w tym sezonie identyczne jak w poprzednim, kiedy Delecta była debiutantem w ekstraklasie. Po dziewięciu meczach nasz zespół ma znowu 4 pkt. Pozostał z jednym zwycięstwem na koncie.

Różnica jest jedna - obecnie Delecta swoje skromne zdobycze, które wystarczyły na zajęcie przedostatniej lokaty, zawdzięcza sukcesom w pojedynkach z faworytami ligi. Wystarczy przypomnieć sobie sensacyjne zwycięstwo w Częstochowie z Wkręt-Metem i porażki za jeden punkt po pięciosetowych meczach z Jastrzębskim Węglem i Resovią.

Rok temu bydgoszczanie zaliczyli cenną wygraną za 3 pkt z Politechniką Warszawa oraz 2:3 z Jadarem - a więc zespołami z dolnej połówki tabeli, z którymi potem do końca walczyli o miejsce w najlepszej ósemce i play-off.

Naprawdę dobry mecz zagrali też w niedzielę przeciwko największym faworytom PLS, mistrzowi Polski PGE/Skrze Bełchatów. Swoją teorię na postawę Delekty w spotkaniach z tuzami PLS ma Piotr Gruszka z PGE/Skry. - W takich pojedynkach jak z nami na bydgoszczanach nie ciąży presja. Mogą zagrać całkowicie swobodnie, z większym ryzykiem. Nikt ich nie skrytykuje, jeśli przegrają - i dodaje po chwili: - Wynik naszego pojedynku z Delektą był taki sam jak rok temu, też było 3:1, ale wtedy bydgoszczanie grali lepiej.

Natomiast dla trenera Delekty Rostislava Chudika niezła postawa w starciu przeciwko bełchatowianom to znak nadziei na kolejne wygrane, których zespół bardzo pragnie, bo od pojedynku w Częstochowie mijają już przecież dwa miesiące. - Sądzę, że utrzymanie poziomu z tych pierwszych setów meczu ze Skrą powinno gwarantować dobre wyniki w rundach rewanżowych, szczególnie w tych najważniejszych meczach we własnej hali z Politechniką, Płomieniem, Kędzierzynem czy Resovią.

Niewątpliwie wielce pechowa i znamienna w skutkach dla Delekty była kontuzja Kamila Kacprzaka. Ten siatkarz zrobił największe postępy. Rok temu, jako zmiennik Janczaka, pojawiał się na boisku rzadko. Zmiana roli w szóstce i gra na pozycji przyjmującego okazała się strzałem w dziesiątkę. Pokazują to też statystyki PLS. Kacprzak jest np. najskuteczniejszym w ataku siatkarzem bydgoskiej drużyny. Zajmuje 16. miejsce w tej klasyfikacji w PLS.

Absencja tego zawodnika w bardzo ważnych meczach z Politechniką oraz Płomieniem niewątpliwie miała znaczenie, ale pokazała też największą słabość Delekty w tym sezonie - całkowity brak wartościowych rezerwowych. Okazało się, że oszczędzanie w ekipie i pozostawienie jej właściwie bez zmienników było błędem, który po kontuzji Kacprzaka zemścił się w najważniejszych dla bydgoszczan meczach.

Wyjątkiem są rozgrywający. Ostatnio Chudik z powodzeniem postawił na 20-letniego Waldemara Kaczmarka, który zastąpił Artura Hoffmanna. - Musi się uczyć od najlepszych ze Skry i ja sam chciałem zobaczyć jego umiejętności - tłumaczył trener Delekty. Słowak nie jest jednak zadowolony z postawy obu, skoro chciał zatrudnić w klubie rezerwowego rozgrywającego reprezentacji Słowacji i nadal szuka.

- W grę wchodzi teraz Jakub Oczko, trzeci obecnie rozgrywający z Kędzierzyna - zdradza dyrektor klubu Marek Kaźmierczak. Oczko był już w kręgu zainteresowań Delekty przed sezonem, a obecnie, kiedy w ZAK SA występują Łukasz Żygadło i Grzegorz Pilarz, nie ma szans na miejsce w tym zespole.

Jednak to nie nowy rozgrywający powinien być "drugim Janczakiem" - zawodnikiem, który da nowe możliwości zespołowi, szczególnie w ataku, jak to zrobił rok temu obecny kapitan drużyny.

Przypomnijmy, że czas na transfery kończy się w sobotę. Do tej próby szefów Delekty kończyły się fiaskiem, poza wyciągnięciem z I-ligowego GTPS Gorzów Rafała Matusiaka, zresztą zawodnika, z którego klub zrezygnował przed tym sezonem. - Moim zadaniem jest pomóc przede wszystkim w przyjęciu zagrywki - mówi Matusiak.

- Nieaktualne są już rozmowy z zawodnikami z Chorwacji lub Niemiec, o których wcześniej wspominaliśmy. Prowadzimy negocjacje z przyjmującym z Bułgarii - powiedział wczoraj "Gazecie" dyrektor klubu Marek Kaźmierczak.

- Czy to będzie "drugi Janczak"? - pytamy szefa klubu.

- Krzysiek jest jeden, ale szukamy zawodnika, który ma nam pomóc w osiągnięciu wyznaczonego celu, czyli co najmniej utrzymania w PLS - odpowiada Kaźmierczak.

Walka o to już w niedzielę. Wtedy Delecta zaczyna rewanżową rundę wyjazdowym pojedynkiem z Jastrzębskim Węglem.





Delecta w statystykach PLS

Najlepiej atakujący

#29 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:23

Bonitta gościł w Muszynie



Marco Bonitta, trener reprezentacji Polski siatkarek, odwiedza kluby występujące w LSK. Gościł też w Muszynie


Relacji na linii Muszynianka - kadra ostatnio właściwie w ogóle nie było. Trener Bogdan Serwiński miał pretensje do Bonitty, że powołał na mistrzostwa Europy Joannę Mirek, która zagrała kilka minut, a do klubu wróciła z kontuzją.

Izabela Bełcik na tej imprezie pełniła rolę rezerwowej, a na Puchar Świata w ogóle nie pojechała, bo włoski szkoleniowiec wolał Magdalenę Śliwę.

Sylwię Pycię i Kamilę Frątczak z gry w reprezentacji wykluczyły kontuzję. Na Puchar Świata do Japonii pojechała tylko Mariola Zenik. W ostatnim meczu doznała kontuzji stawu skokowego i trener Serwiński miał pretensje, że nikt z kadry go o tym nie poinformował.

Spotkanie w Muszynie poprawiło atmosferę między klubem a trenerem Bonittą. - Uzgodniliśmy kwestie, które były kością niezgody. Jeśli dziewczyny zagrają w kadrze, to dowiem się, czy im nic nie dolega i w jakiej są formie. Bonitta dostanie podobne informacje o zawodniczkach podczas ich pobytu w klubie - wyjaśnia trener Serwiński.

Włoski szkoleniowiec rozmawiał również z siatkarkami Muszynianki: ze wspomnianymi Zenik, Mirek, Bełcik, Pycią i Frątczak oraz z Aleksandrą Przybysz, Dorotą Pykosz i Gabrielą Wojtowicz. Bonitta widzi miejsce w kadrze dla pierwszych siedmiu, a w dalszej perspektywie również dla 19-letniej atakującej.

Przybysz: - Rozmawiałam krótko z trenerem Bonittą. Powiedział, że poszukuje środkowych i skrzydłowych. Zapytał, czy chcę wrócić do reprezentacji. Oczywiście zgodziłam się, ale nie wiem kiedy znowu pojawię się w kadrze.

Cały dzień w podróży

Pod 700 kilometrów przejechały autobusem siatkarki Muszynianki-Fakro, by zmierzyć się dzisiaj z Energą Gedanią Gdańsk . - Podróż była bardzo męcząca, ale jesteśmy przyzwyczajone do tak dalekich wyjazdów - powiedziała Joanna Mirek, przyjmująca Muszynianki.

Gdańszczanki jeszcze nie wygrały w tym sezonie. - Będą chciały się odegrać przed własną publicznością. Dla nas to pierwsze spotkanie wyjazdowe i przez to dużo trudniejsze niż poprzednie, ale pojechałyśmy po zwycięstwo - twierdzi Aleksandra Przybysz, kapitan Muszynianki.

- Oglądałyśmy mecz Gedanii i widać, że to dobrze poukładana drużyna. Mają bardzo mocne środkowe - ostrzega Mirek.

#30 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:24

Punkt, Set, Mecz: Będzie pojednanie z Bonittą?



Ruszyła Liga Siatkówki Kobiet. Mistrzynie z Winiar Kalisz rozegrały już cztery mecze, ponosząc niespodziewaną porażkę z Aluprofem Bielsko-Biała. O meczach LSK mówi się często w kontekście powołań do kadry siatkarek - na meczach pojawia się trener Marco Bonitta, który do niedawna był w konflikcie z trenerami polskich klubów. O szansach na pojednanie między selekcjonerem a trenerami klubowymi rozmawiają Przemysław Iwańczyk ze Sport.pl i eksperci Polsatu Sport - Wojciech Drzyzga i Jerzy Mielewski

#31 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:25

Siatkówka. Wkręt-Met wysoko przegrał w Odincowie





W 1/8 pucharu CEV częstochowski Wkręt-Met przegrał we wtorek w Odincowie z Iskrą 0:3, w żadnym z setów nie zdobywając nawet 20 punktów.

Okazało się, że Iskra ze znakomitym Brazylijczykiem Gibą, Pawłem Abramowem, Aleksiejem Kuleszowem i Aleksiejem Werbowem w składzie to dla naszej drużyny zdecydowanie za wysokie progi. Sprawa awansu co prawda nie jest jeszcze rozstrzygnięta, ale po tym, co akademicy zaprezentowali w Odincowie, przed rewanżem trudno o jakikolwiek optymizm.

- Nie ma co szukać usprawiedliwień. Nasi rywale po prostu byli wyraźnie lepsi. Wypunktowali nas i wyraźnie wygrali - komentuje trener Radosław Panas. - Być może chłopcy mieli w podświadomości fakt, że będzie jeszcze rewanż, i dlatego nie walczyli o każdy punkt. Bo rywale chcąc awansować, u nas też będą musieli wygrać.

Rosjanie od początku meczu uzyskali miażdżącą przewagę. Po trzech asowych zagrywkach Giby i skutecznych kontrach objęli prowadzenie 7:0 i emocje szybko opadły. Częstochowianie próbowali jeszcze walczyć, ale nie mieli argumentów. W II secie gospodarze schodzili na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc 8:5, a później ich przewaga systematycznie rosła (20:13). Ostatecznie wygrali do 17. Trener Panas próbował pomóc drużynie, dokonując zmian, ale na nic się to zdało. Za Bartosza Janeczka, zamiast Brooka Billingsa (został w Częstochowie, bo po przerwie spowodowanej kontuzją jest bez formy) musiał wpuszczać równie młodego Krzysztofa Wierzbowskiego. Ani on, ani znacznie bardziej doświadczeni Andrzej Stelmach, Robert Szczerbaniuk i Wojciech Gradowski nie byli w stanie wiele zdziałać. W trzecim secie Pawła Woickiego i Philla Eathertona zastąpili Stelmach i Szczerbaniuk. Gra Wkręt-Metu wyglądała nieco lepiej. Częstochowianie objęli prowadzenie 2:0 (jedyne w meczu), ale Rosjanie szybko odzyskali inicjatywę. Prowadząc 8:5, 16:13, zwyciężyli 25:19 i w całym meczu 3:0.

- Rywale zagrali na takim poziomie, że tylko nasi najbardziej doświadczeni zawodnicy byli w stanie coś zdziałać - przyznaje prezes AZS-u Konrad Pakosz. - Konkretnie mowa o Krzyśku Gierczyńskim, który wyróżniał się w naszej drużynie.

- Cóż, musimy szybko zapominać o tym niepowodzeniu i zacząć myśleć o piątkowym, ważnym dla nas ligowym meczu w Radomiu - dodaje trener Panas. - Później przyjdzie czas na rewanż z Rosjanami. Może gdy z chłopaków zejdzie napięcie, będą w stanie zagrać lepiej.

W Częstochowie Wkręt-Met zmierzy się z Iskrą w środę 19 grudnia (godz. 20). Każde, nawet minimalne zwycięstwo Rosjan da im awans do ćwierćfinału. W przypadku wygranej akademików rozegrany zostanie dodatkowy, tzw. złoty set.

Iskra Odincowo 3 (25, 25, 25)

Wkręt-Met Domex 0 (14, 17, 19)

Iskra: Samosnyczew, Giba, Kuleszow, Beketow, Abramow, Astaszenkow, Werbow (libero) - Chtiej, Schops, Kalinin.

Wkręt-Met: Woicki, Wika, Eatherton, Gierczyński, Janeczek, Nowakowski Gacek (libero) oraz Stelmach, Wierzbowski, Gradowski, Szczerbaniuk.

#32 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:25

Marco Bonitta nie zdążył zobaczyć zespołu Centrostalu



Trener polskich siatkarek Marco Bonitta miał we wtorek w Bydgoszczy spotkać się z zawodniczkami GCB Centrostal i ich szkoleniowcem Jackiem Grabowskim. Nie spotkał się, bo w Polskim Związku Piłki Siatkowej nikt nie sprawdził, że nasz zespół wyjechał już na mecz w Pucharze CEV


Bonitta miałby jeszcze teoretyczne szanse, żeby wypełnić w stu procentach swój i związku plan krótkich konsultacji ze wszystkimi trenerami klubowymi. Musiałby jednak wstać w nocy, żeby zdążyć do Bydgoszczy przed szóstą rano. O tej porze siatkarki GCB Centrostal wyjechały bowiem w długą podróż autobusem na Białoruś, żeby zagrać tam w czwartek pierwsze spotkanie w 1/8 Pucharu CEV z Minczanką Mińsk.

- Mieliście się spotkać z Marco Bonittą - zapytaliśmy we wtorek rano menedżera GCB Centrostalu Waldemara Sagana.

- A to niespodzianka. Nic o tym nie wiemy. Nikt ze sztabu reprezentacji nas nie powiadomił o takich planach, bo wtedy byśmy powiedzieli, że akurat we wtorek prawie cały dzień spędzimy w autobusie - odpowiada Sagan.

Konsultacja z Grabowskim i wizyta na treningu bydgoskiej drużyny miał być kolejnym etapem "pojednania" włoskiego szkoleniowca kobiecej reprezentacji z klubami ekstraklasy, które miały pretensje o brak kontaktów z nim i skarżyły się, że PZPS ich lekceważy.

Bonitta zaczął te konsultacje od obejrzenia meczu Aluprofu Bielsko-Biała z Winiarami Kalisz, a niedzielę spędził w Muszynie, gdzie gra najwięcej, bo aż sześć siatkarek objętych programem przygotowań "Pekin 2008". - Ustaliliśmy zasady współpracy. Uzgodniliśmy, w jaki sposób będziemy wymieniać się informacjami na temat zdrowia i dyspozycji zawodniczek oraz które zawodniczki mogą liczyć na powołania. Na koniec selekcjoner obejrzał nasz trening - powiedział po tym spotkaniu prezes i trener Muszynianki Bogdan Serwiński.

Tak samo miała wyglądać wizyta Bonitty w Bydgoszczy. Na szczęście w ostatniej chwili zorientowano się w PZPS, że siatkarek GCB Centrostalu nie ma we wtorek w Bydgoszczy, więc Bonitta nie musiał na darmo podróżować i nie pocałował klamki w Łuczniczce. - To był wstępny plan i został już skorygowany - usłyszeliśmy w związku. Bonitta ma teraz zobaczyć nasz zespół i rozmawiać z Grabowskim w czasie meczu z Farmutilem Piła, który odbędzie się 22 grudnia.

Dla siatkarek GCB Centrostalu najważniejszy jest teraz czwartkowy pojedynek z Minczanką Mińsk, który odbędzie się Baranowiczach. - To sporo bliżej od granicy niż Mińsk. Wyruszyliśmy z Bydgoszczy o 6 rano i spodziewam się, że jeśli nie będzie zatoru na granicy, dotrzemy na miejsce po 12 godzinach - mówi Sagan.

#33 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:35

Murek: Jestem powołany awaryjnie


- Gdyby komuś się coś stało, kontuzja czy coś w tym rodzaju, jestem pod telefonem i w takim przypadku przyjeżdżam pomóc reprezentacji - wyjaśnia w rozmowie z serwisem Reprezentacja.net swoją obecną rolę w kadrze seniorów przyjmujący Jastrzębskiego Węgla Dawid Murek


Od dłuższego czasu nie było Pana w kadrze. Teraz otrzymał Pan powołanie na turniej w Izmirze, ale na nietypowych zasadach.

Dawid Murek: Wygląda na to, że teraz jestem powołany na zasadzie awaryjnej. Gdyby komuś się coś stało, kontuzja czy coś w tym rodzaju, jestem pod telefonem i w takim przypadku przyjeżdżam pomóc reprezentacji. Nie wybieram się na zgrupowanie w Spale, znajduję się jedynie w głębokiej rezerwie.

Pana obecny status w kadrze jest rezultatem propozycji trenerów czy wynika z Pana inicjatywy?

- To nie był mój pomysł. Był on raczej podyktowany decyzją trenerów. Alojzy Świderek zadzwonił do mnie wyjaśnił mi jak wygląda sytuacja i zapytał, czy w takim układzie mógłbym pomóc reprezentacji. Jeszcze podczas rozmowy telefonicznej, po krótkim zastanowieniu, dałem odpowiedź twierdzącą .

Dlaczego dopiero teraz pojawiła się możliwość powrotu do reprezentacji?

- Wcześniej moja absencja w kadrze była spowodowana bólem w kolanie, który utrzymuje się do tej pory. Trener mnie nie powoływał, ponieważ wolał skorzystać ze zdrowych zawodników.

Czy rozważano Pana powrót do kadry w szerszym zakresie?

- Jestem po rozmowach ze sztabem szkoleniowym i ustaliliśmy, że jestem powołany na specjalnych zasadach. Poza tym zostało już niewiele czasu na to, żebym znalazł się w szerokiej kadrze i walczył o miejsce w podstawowym składzie. Jest już określona grupa zawodników, której Raul Lozano będzie się trzymał. Dużych zmian nie będzie, a ja po prostu pozostaję w odwodzie. Trener wolał wybrać do tej roli doświadczonych zawodników, ponieważ, jak wszyscy wiemy, turniej w Izmirze jest bardzo ważny. Sam trener Świderek wywnioskował, że pierwszy trener ma jasną koncepcję drużyny. Skład został ustalony i przez ten krótki czas byłoby mi ciężko wygrać rywalizację o miejsce w "dwunastce".

Od pewnego czasu był Pan jednak w dobrej dyspozycji, a miejsca nawet w szerokim składzie wciąż brakowało.

- Media męczyły troszkę naszego trenera pytaniami o brak powołań dla takich zawodników jak ja. Przecież jestem w dobrej formie, a sam Lozano podkreślał, że tylko tacy znajdą miejsce w jego drużynie. W końcu szkoleniowiec odpowiedział na te zarzuty. Podkreślił, że zna moją formę, ale wie równocześnie o moich problemach z kolanem, które mogą podważyć moją przydatność dla reprezentacji.

Nie obawia się Pan, że niektórzy krzywo będą patrzeć na Pana uprzywilejowaną pozycję: jest w kadrze, ale trenować nie musi?

- Niektórzy zawodnicy mogą odbierać to jako niesprawiedliwość. Trenerzy jednak zdają sobie sprawę z rangi czekającego nas turnieju i doszli do wniosku, że wolą skorzystać z doświadczonego zawodnika, który ma za sobą doświadczenie kadrowe, niż z młodego, który musi się jeszcze uczyć.

Nie ma Pan obaw, że w razie awaryjnej sytuacji i ewentualnego wyjazdu do Izmiru zabraknie Panu zgrania z zespołem?

- Z pewnością byłby to pewien problem. Nie widzieliśmy się z chłopakami bardzo długo. Różnice byłyby najbardziej widoczne w kontakcie z rozgrywającym. Nie myślę jednak o tym, ponieważ głęboko wierzę, że nikomu nic się nie stanie. Do Turcji pojadą zdrowi zawodnicy, którzy obecnie są w formie. Jeśli jednak zajdzie taka potrzeba, będę robił wszystko, by pomóc reprezentacji. Nie pełniłbym roli gracza wiodącego, ale wchodziłbym raczej z ławki.

Teraz jeśli wszystko potoczy się planowo nie poleci Pan do Turcji, ale z wyjazdu do Chin chyba Pan nie rezygnuje?

- Już wcześniej mówiłem, że gdybym teraz po raz pierwszy jechał na Olimpiadę, łapałbym się wszystkich metod, by znaleźć się w reprezentacji. Ja jednak już wiem, jak jest na Igrzyskach, zasmakowałem tego. To wspaniałe przeżycie, w którym chyba każdy sportowiec chciałby uczestniczyć. Miejmy nadzieję, że już w Izmirze zostanie wywalczona przepustka do Pekinu. Jeśli się nie uda, pozostaje jeszcze interkontynentalny turniej w maju, poprzedzony dłuższym okresem przygotowań. Może wtedy, kto wie? Przede mną jednak ciężki sezon ligowy. Po nim podejmę ewentualną decyzję o powrocie do kadry na podstawie stanu mojego zdrowia. Jeżeli nie będę odczuwał dużo większego niż teraz bólu w kolanie, postaram się walczyć o miejsce w reprezentacji. Jeśli jednak będzie on narastał i po sezonie będzie dużo bardziej dokuczliwy, odpuszczę. Teraz niestety muszę dbać o zdrowie.

Jak oceniłby Pan swoją aktualną dyspozycję?

- Cieszę się, że forma przyszła, jest i mnie nie opuszcza. Mam nadzieję, że w drugiej rundzie będzie podobnie. Kolano cały czas jednak daje mi znać o sobie. Póki co ból da się jeszcze znieść, a będzie mi on towarzyszył już do końca kariery. Oby nie był coraz większy. Jedyną metodą na pozbycie się bólu jest operacja. Wówczas nie byłoby już mowy o reprezentacji, bo potrzebny byłby dłuższy czas na rehabilitację. Poza tym każda interwencja chirurgiczna wiąże się z komplikacjami. Dlatego wykluczam teraz poddanie się operacji.

Jakie według Pana mamy szanse na awans do Igrzysk Olimpijskich bezpośrednio z kwalifikacji w Izmirze?

- Wszyscy marzą o uzyskaniu awansu już w Izmirze. Każda z grających tam drużyn bardzo będzie chciała zakwalifikować się na Olimpiadę. Liczę na to, że chłopaki po turnieju w Szombathley przede wszystkim nabrali pewności siebie. W ich psychice jest coś pozytywnego i teraz będą grać już tylko lepiej. Liczę na awans olimpijski już w Izmirze.

#34 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:35

Trzej gracze PLS-u w kadrze siatkarzy USA



Phill Eatherton, Brook Billings (obaj Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa) oraz Rick Lambourne (Mlekpol AZS Olsztyn) zostali powołani do 19-osobowej kadry siatkarzy USA na turniej kontynentalny Ameryki Północnej, Środkowej i strefy Morza Karaibskiego, który rozegrany zostanie 6-11 stycznia w Portoryko. Jego zwycięzca uzyska olimpijski awans.


Głównymi rywalami Amerykanów będą zespoły gospodarzy, Kuby i Kanady. W przypadku niepowodzenia USA otrzymają jeszcze szanse w jednym z trzech turniejów interkontynentalnych.

Poza wspomnianą trójką graczy Polskiej Ligi Siatkówki w kadrze znaleźli się zawodnicy, którzy stanowili o sile zespołu amerykańskiego w turnieju o Puchar Świata (18.11-2.12) - Lloy Ball, Riley Salmon, William Priddy, Tom Hoff, David Lee, Clayton Stanley i Gabriel Gardner. USA w tych zawodach zajęły czwarte miejsce.

Zgrupowanie kadry USA rozpocznie się 23 grudnia w Anaheim.

#35 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:37

Krzysztof Gierczyński: Dużo nam brakuje



Co tu mówić o graniu, gdy się przegrywa sety do 14, 17 czy 19 - podsumowuje występ Wkręt-Metu w Odincowie kapitan częstochowian Krzysztof Gierczyński


O Waszej porażce w Odincowie można chyba powiedzieć: pogrom. W żadnym z setów nie zdobyliście nawet 20 punktów...

Krzysztof Gierczyński : To prawda. Nie byliśmy faworytami tego meczu, ale liczyliśmy, że przynajmniej nawiążemy walkę. Niestety, nie wyszło nam to spotkanie. Okazało się, że nam, jako drużynie i poszczególnym zawodnikom, dużo jeszcze brakuje. Spodziewałem się, że wypadniemy o wiele lepiej.

Czy po młodszych kolegach widać było, że są mocno stremowani?

- Magia nazwisk na pewno na nich zadziałała. Było to widać. Niektórzy pierwszy raz zetknęli się z tej klasy zawodnikami co Giba. A Rosjanie mieli w składzie kilku graczy, którzy regularnie zdobywają medale mistrzostw świata czy olimpijskie.

A Panu jak się grało przeciwko gwiazdom światowej siatkówki?

- Co tu mówić o graniu, gdy się przegrywa sety do 14, 17 czy 19. Wynik najlepiej oddaje to, co się działo na boisku. Szkoda, że nie powalczyliśmy, a uważam, że z grą, jaką prezentowaliśmy na początku rozgrywek, nie stalibyśmy na straconej pozycji. Może udałoby się ugrać seta, może nawet coś więcej. Na pewno byśmy ich przynajmniej postraszyli. Po przerwie, jaką mieliśmy w rozgrywkach, spisujemy się jednak słabiej. W Kędzierzynie przegraliśmy 1:3 i po raz pierwszy w tym sezonie nie zdobyliśmy w lidze nawet jednego punktu. Rosjanie zbili nas do zera. Ta przerwa wyraźnie wytrąciła nas z rytmu, ale musimy się jakoś pozbierać. Zastanowić się, co jest nie tak, wyciągnąć wnioski i znowu zacząć wygrywać. W lidze jesteśmy wysoko i musimy się skoncentrować na obronie tej pozycji.

Jakie ma Pan wrażenia z krótkiego pobytu w Rosji?

- Inne miałem wyobrażenie o tym kraju. Rosjanie chyba nas prześcignęli. Moskwa i okolice są niezwykle efektowne, widać tam bogactwo i przepych. My oglądaliśmy wszystko przez okna autobusu. Mieliśmy dużo czasu, bo ze względu na korki z lotniska do hotelu jechaliśmy cztery i pół godziny. Obliczyłem, że kilometr pokonywaliśmy w 20 minut. Jeśli chodzi warunki i halę, w której graliśmy, to wszystko było na najwyższym poziomie. Halę w centrum siatkówki oddano półtora roku temu. Naprawdę robi wrażenie.

Po powrocie z Rosji nie będziecie mieć czasu na odpoczynek. Ligowy mecz w Radomiu już w piątek.

- Dobrze, że podróż poszła sprawnie. Wstaliśmy o 3.30 naszego czasu, a już o 10 byliśmy w Warszawie. Czujemy się zmęczeni, ale to normalne w podróży. Najważniejsze, żeby w piątek w Radomiu wszystko poszło zgodnie z planem. Musimy być skoncentrowani, bo Jadar u siebie potrafi walczyć. Przekonaliśmy się o tym w poprzednim sezonie. A w tym urwali nam punkt w hali Polonia. W Radomiu, po raz pierwszy po przerwie, mamy zagrać w pełnym składzie z Bookiem [Billingsem - przyp. red.] i Benkiem [Szczerbaniukiem - przyp. red.].

#36 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:38

Łatwe zwycięstwo rzeszowskich siatkarzy



Siatkarze Asseco Resovii odnieśli pierwsze zwycięstwo w trzeciej rundzie Challenge Cup. W Mariborze bez najmniejszych problemów pokonali miejscowy OK 3:0. Rewanżowy pojedynek odbędzie się w czwartek 20 grudnia w Rzeszowie


- Rywale byli słabsi niż nasz poprzedni przeciwnik z Rygi [Łotewski Lase-R był rywalem rzeszowian w drugiej rundzie Challenge Cup - przyp. red] - mówił po środowym spotkaniu w Mariborze trener Asseco Resovii Andrzej Kowal. - To drużyna na poziomie środka tabeli naszej pierwszej ligi - dodawał kapitan resoviaków Paweł Papke. Rzeszowianie nie mieli więc problemów z odniesieniem łatwego zwycięstwa 3:0 nad zespołem ze Słowenii i za tydzień powinni postawić kropkę nad "i", kiedy to w hali Podpromie obie ekipy spotkają się w meczu rewanżowym.

Rzeszowscy siatkarze do Słowenii udali się tylko w dziewiątkę. W ostatniej chwili okazało się, że oprócz kontuzjowanych graczy w Rzeszowie pozostać musi jeszcze Czech Karel Kvasnićka, który się rozchorował. W meczu z Mariborem na parkiecie pojawiło się jednak tylko ośmiu zawodników, bowiem Tomasz Józefacki narzekał na ból barku. - Trener dał mi wolne, bo trochę czuję bark i nie było sensu go przeciążać. Na szczęście to jednak nic groźnego - uspokajał popularny "Józek". Na ataku zagrał więc Paweł Papke. Na środku bloku swój debiut zaliczył natomiast młody Tomasz Kusior, który wcześniej wchodził na boisko tylko na pojedyncze akcje. W Słowenii nie miał zmiennika, więc musiał grać cały czas.

Przeciwnicy jednak ani jemu, ani jego kolegom z drużyny nie postawili za wysokich wymagań. Słabo spisywali się w ataku, mieli problemy z przyjęciem, a także popełniali całą masę prostych błędów. W pierwszym secie walczyli równo tylko do pierwszej przerwy technicznej, ale wraz z upływem czasu rzeszowianie zaczęli coraz bardziej im uciekać (10:7, 15:10). Co prawda miejscowym udało się zniwelować straty do trzech punktów (19:16), ale później nie mogli poradzić sobie z zagrywkami Papkego i ostatecznie resoviacy wygrali seta do 16.

Łatwo wygrana partia trochę uśpiła rzeszowskich siatkarzy, bowiem na początku drugiego seta pozwolili odskoczyć rywalom (4:6, 7:11). Straty szybko jednak zostały odrobione, a gdy przy stanie po 17 Tomasza Kusiora na zagrywce zastąpił Piotr Łuka, momentalnie zrobiło się 22:17, bowiem zawodnicy z Mariboru znowu mieli problemy z przyjęciem. - Cieszę się, że moje wejście na zagrywkę się udało. Zaserwowałem chyba sześć razy, więc to przyniosło efekt. Był to jakiś przełom w tym secie - mówił przyjmujący Asseco Resovii, który jednak prawie cały mecz obejrzał z pola dla rezerwowych.

W kolejnej partii miejscowi znowu zaczęli odważniej i - podobnie jak set wcześniej - prowadzili nawet 7:3. Szybko jednak zagrywki Serba Aleksandra Mitrovicia i dobra gra blokiem pozwoliły wyrównać stan partii i wyprowadzić przyjezdnych na prowadzenie 15:11. Od tej pory OK Maribor nie zdołał się już zbliżyć do rzeszowian, którzy wygrali partię do 19, a cały mecz 3:0.

- Wiedzieliśmy, że będzie bardzo trudno utrzymać koncentrację w takim meczu. Gdy ta puściła, to zaczęły się problemy jak w drugim czy trzecim secie - podsumował spotkanie trener Kowal. - Taka drużyna jak nasza powinna jednak cały czas prowadzić grę w spotkaniu - dodał. - Spodziewaliśmy się większego oporu. Chcieliśmy jednak wygrać jak najmniejszym nakładem sił i to się udało - cieszył się Papke. - Myślami jesteśmy już jednak przy niedzielnym meczu ligowym z ZAK-iem w Kędzierzynie - dodaje.

marcin.lew@rzeszow.agora.pl

OK Maribor 0 (16, 21, 19)

Asseco Resovia 3 (25, 25, 25)

Maribor: Zitnik, Babic, Pusnik, T. Horvat, Sket, Smitran oraz Polancec (libero), Zupanc, Paljak.

Asseco Resovia: Kozłowski, Gabrych, Kusior, Papke, Mitrović, Hernandez oraz Ignaczak (libero), Łuka.



Ilić i Mitrović w kadrze na Izmir

Dwóch serbskich zawodników Asseco Resovii - rozgrywający Ivan Ilić i przyjmujący Aleksander Mitrović - zostało powołanych do szerokiej kadry swojego kraju na kontynentalny turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, który w styczniu odbędzie się w tureckim Izmirze. Serbowie zagrają w grupie z Turcją, Finlandią i Niemcami.

W drugiej grupie zagrają m.in. Polacy, w składzie których znalazł się libero rzeszowian Krzysztof Ignaczak.

#37 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:38

Porażka BKS Aluprof w 1/8 finału Pucharze CEV



BKS Aluprof przegrał po tie-breaku w Rumunii i teraz musi wygrać we własnej hali, by awansować do ćwierćfinałów Pucharu CEV.

Metal Galati to mistrz Rumunii i, zwłaszcza we własnej hali, wyjątkowo trudny przeciwnik. W pierwszej rundzie zespół trenera Zorana Terzicia (jeden z najlepszych obecnie szkoleniowców w żeńskiej siatkówce, brąz MŚ i srebro ME z kadrą Serbii) ograł u siebie Dinamo Bukareszt. W środę do hali w Gałaczu przyjechały bielszczanki, które w polskiej lidze straciły dotąd tylko seta.

Mecz był bardzo dramatyczny. Po czterech setach oba zespoły miały na koncie identyczną liczbę nie tylko wygranych setów, ale i zdobytych małych punktów. O wszystkim decydował tie-break. W nim lepsze okazały się gospodynie, które przez całą tę część prowadziły. - Rywal jest piekielnie trudny. Mają dwie znakomite reprezentantki Serbii, świetną Kubankę i bardzo dobrą Chorwatkę. Mimo to prowadziliśmy w setach 2:1 i mam nadzieję, że w Bielsku wygramy - mówił po meczu Arkadiusz Jasek, drugi trener BKS.

Rewanżowe spotkanie w najbliższą środę w Bielsku-Białej. Nasz zespół, by awansować musi wygrać i potem jeszcze rozegrać tzw. złoty set. Zwycięzca tej pary zagra z wygranym z dwumeczu Scavolini Pesaro - AMVJ Amstelveen.
Metal Galati 3 (21, 25, 22, 25, 15)
BKS Aluprof Bielsko-Biała 2 (25, 22, 25, 21, 11)

BKS: Sadurek, Studzienna, Staniucha-Szczurek, Bamber, Ciaszkiewicz, Gajgał, Maj (libero) oraz Kucharska, Strządała.

#38 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:39

Drugi Janczak dla Delekty?



Gra Jakuba Oczko w bydgoskiej Delekcie jest już pewna. W czwartek rozstrzygnie się, czy zespół wzmocni jeszcze jeden siatkarz, występujący wcześniej w lidze włoskiej.


Może się więc powtórzyć scenariusz z ubiegłego roku, kiedy klub pozyskał Krzysztofa Janczaka, który wtedy grał we Włoszech. Jego przyjście odmieniło bydgoski zespół. W rundzie rewanżowej, przede wszystkim dzięki grze Janczaka, Delecta zdobyła trzy razy więcej punktów niż w pierwszej

Praktycznie pewne jest, że trener Rostislav Chudik będzie miał w drużynie trzeciego rozgrywającego Jakuba Oczko. - Musi jeszcze przejść testy zdrowotne. Jeśli chodzi o wysokość kontraktu, to przejmujemy jego umowę z poprzednim klubem, czyli ZAK S.A. Kędzierzyn. Poza tym w czwartek będzie w klubie prezes Piotr Sieńko i to on podjąć musi oczywiście ostateczną decyzję - mówi dyrektor klubu Marek Kaźmierczak.

Według niego dziś zdecyduje się też o, czy w Delekcie pojawi się nowy przyjmujący. Kandydat jest - to siatkarz z Bułgarii, który występował w lidze włoskiej.

#39 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:40

Spacerek Skry w Lidze Mistrzów



Tak szybko jak w środę, Skra jeszcze nie skończyła meczu w Lidze Mistrzów. Bełchatowianie w efektownym stylu pokonali wczoraj młodziutką drużynę Vojvodiny Nowy Sad

Kibice w Bełchatowie stęsknili się za siatkówką, bo szczelnie wypełnili halę Energia. Po niedzielnym spotkaniu w Bydgoszczy, które Skra wygrała, ale nie zachwyciła, nie było wiadomo, czy to tylko brak odpowiedniej mobilizacji, czy może słabsza dyspozycja. A jak mówili wszyscy w klubie: ten mecz koniecznie trzeba wygrać. Tymczasem mistrzowie Polski znów musieli radzić sobie bez Mariusza Wlazłego.

Początek pierwszego seta przypominał walkę bokserską. Gospodarze nie byli pewni, na co stać przeciwników. Bo Vojvodina to bardzo młoda drużyna, najstarszy zawodnik z pierwszej szóstki - środkowy Zoran Jovanović - ma 23 lata. - Ryzykują maksymalnie, bo nie mają nic do stracenia - mówił Jacek Nawrocki, drugi szkoleniowiec Skry, który oglądał nagrania z dwóch poprzednich spotkań zespołu z Nowego Sadu. - Z Panathinaikosem wygrali seta, a Budocnost Podgorica postraszyli.

Mecz z mistrzem Polski też zaczęli efektownie, bo w pierwszej akcji zablokowali Aleksa Damiao. Animuszu wystarczyło im jednak tylko do pierwszej przerwy technicznej, choć już wtedy widać było, że wyrównana gra to bardziej efekt braku koncentracji Skry niż umiejętności Serbów. Widać to było choćby po zachowaniu Daniela Plińskiego, który nie skończył dwóch ataków z przechodzących piłek. Poza tym został zablokowany.

Ale Skra jest drużyną przynajmniej dwie klasy lepszą od Vojvodiny. Maciej Dobrowolski przy rozegraniu starał się oszczędzać Damiao, obawiając się o jego dyspozycję. Niepotrzebnie. Po kilku akcjach okazało się, że brazylijski atakujący potrafi zastąpić Wlazłego. Mało tego, atakował równie efektownie, co reprezentant Polski. W trzecim secie Dobrowolski niczym słynny Ricardo rozegrał mu piłkę dwa metry od siatki, a ulubieniec kibiców zdobył kolejny punkt. W pierwszej partii częściej od niego atakował Piotr Gruszka, ale później to się zmieniło. I z akcji na akcję Damiao rozkręcał się, uderzając piłkę coraz mocniej. A każde udane zbicie wywoływało większy entuzjazm na trybunach.

O ile w pierwszym secie widać było jeszcze jakąś walkę, to później spotkanie przypominało sparing. W połowie drugiej partii trener Radovan Dabić wyglądał na całkowicie pogodzonego z losem i patrząc na grę tylko się uśmiechał. Zdecydował się też na zmianę rozgrywającego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że rezerwowy - Nikola Jovović ma dopiero 15 lat! Nie był jednak w stanie nic zrobić, ponieważ wtedy na boisku niepodzielnie panowała Skra.

Najpierw podopieczni Daniela Castellaniego skutecznym blokiem odebrali rywalom chęć do mocnych ataków. Im silniej młodzi Serbowie zbijali piłkę, tym szybciej ta wracała im pod nogi. Kilkakrotnie nie zdołali się nawet uchylić i dostawali piłką. Nic dziwnego, że bojąc się ściany po drugiej stronie siatki, popełniali seryjnie błędy.

A gospodarze mogli ćwiczyć sobie różne warianty taktyczne. W trzecim secie Michał Bąkiewicz zmienił Stephane'a Antigę, a później na boisku pojawili się też Radosław Wnuk i Krzysztof Stelmach. Przy tak przygniatającej przewadze Skry mecz nie był zbyt ciekawy, a jedyną niewiadomą było to, ile punktów w secie zdobędzie Vojvodina. Rozluźnieni bełchatowianie coraz mocniej serwowali, grali różne kombinacje. Mimo to spotkanie trwało niespełna 70 minut.

- Gdyby Serbowie grali w najsilniejszym składzie, nie mielibyśmy problemów ze zwycięstwem - mówił Dobrowolski. - Po prostu zagraliśmy dziś bardzo dobrze. Mieliśmy zadanie maksymalnie ryzykować zagrywką, dlatego kilkanaście popsuliśmy. Pokazaliśmy, że słabszy występ w Bydgoszczy to nie był kryzys. Ale nawet jak mamy słabszy występ, jesteśmy w stanie to ukryć i także wygrywamy.

Zawodnicy i trenerzy zespołu z Bełchatowa w każdej wypowiedzi wracali do spotkania z Delectą Bydgoszcz, który wygrali, ale w słabym stylu. - Dziś było lepiej i to we wszystkich elementach - opowiadał Stelmach. - Po rywalach było widać, że są młodą drużyną. Choćby po tym, że atakowali bardzo mocno, nie patrząc na efekty.

Castellani stwierdził, że wszyscy w Skrze chcieli sobie udowodnić, że mogą grać dobrze, ciężko trenując.- Dlatego wyszliśmy na boisko bardzo skoncentrowani - dodał.

Już w sobotę Skra zagra u siebie z Płomieniem Sosnowiec, a za tydzień rewanż w Nowym Sadzie.

PGE Skra - Vojvodina 3:0

Sety: 25:19, 25:15, 25:16

Skra: Dobrowolski 2, Antiga 5, Pliński 7, Damiao 16, Gruszka 8, Heikkinen 8, Milczarek (libero) oraz Neroj 1, Bąkiewicz 1, Stelmach, Wnuk 1

Vojvodina: Cubrilo, Szajnberger 7, Petrović 3, Filipas 3, Cupković 5, Z. Jovanović 10, Skundrić (libero) oraz Ateljević 1, Januzović 2, Jovović

#40 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 15 December 2007 - 22:48

Muszynianka zbyt mocna dla Gedanii


W pierwszym w tym sezonie meczu przed własną publicznością siatkarki Energi Gedania Gdańsk przegrały z Muszynianką Muszyna 0:3

W przedmeczowych wypowiedziach siatkarek Muszynianki było dużo asekuracji. - Gdańszczanki w debiucie przed własną publicznością będą się chciały odegrać za wcześniejsze porażki. Przyjechałyśmy po zwycięstwo, ale o punkty łatwo nie będzie - mówiła kapitan Muszynianki Aleksandra Przybysz. O tym, że takie wypowiedzi były wyrazem kurtuazji, a nie realną oceną możliwości zespołów, świadczy wynik meczu. Trener z Muszyny Bogdan Serwiński skompletował skład, z którego aż siedem zawodniczek aspiruje do gry w reprezentacji. Gedania, mająca w nogach trudy poniedziałkowego meczu z AWF Poznań, tylko w pierwszym secie próbowała się tej sile przeciwstawić. Podopieczne Leszka Milewskiego prowadziły nawet 2-3 punktami. W decydujących momentach górę wzięło jednak doświadczenie rywalek. W setach drugim i trzecim na parkiecie dominowała już Muszynianka. Trener Milewski próbował odwrócić losy meczu robiąc zmiany. Do przyjęcia w miejsce Kingi Kasprzak wprowadził Martę Siwkę, a na rozegraniu Ewę Kasprów zastąpiła Aleksandra Pasznik. Rozpędzonych przeciwniczek zatrzymać się jednak nie dało.

Energa Gedania - MKS Muszynianka Fakro Muszyna 0:3. Sety: 23:25, 17:25, 18:25. Gedania: Kasprów, Ziemcowa, Kondraciewa, Skowrońska, Wellna, Kasprzak, Durajczyk, (libero) oraz Siwka, Nuszel, Pasznik.
1. Winiary Bakalland 4 9 10:5
2. Muszynianka Fakro 3 8 9:0
3. BKS Aluprof 2 6 6:1
4. Farmutil 3 6 7:3
5. GCB Centrostal 3 5 7:6
6. AZS AWF 4 5 7:9
7. Stal 3 3 3:7
8. Energa Gedania 3 2 4:9
9. Pronar Zeto Astwa AZS 2 0 1:6
10. MKS 3 0 1:9





1 Użytkowników czyta ten temat

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych użytkowników

Na tej stronie nie sa umieszczone zadne pliki, a jedynie informacje na ich temat (opis, dlugosc, kodek, typ, rodzaj kompresji, suma kontrolna itp.)
Pamietaj, że pliki objete prawem autorskim wolno zgrywać z sieci jedynie, jeżeli posiada się w domu ich oryginalnlą wersję, a ściagnietą kopię bedzie się traktować jako zapasową.

„If you are affiliated with any government, anti-piracy group or any other related group, or were formally a worker of one you CANNOT enter this web site, cannot access any of its files and you cannot view any of the HTML files.
If you enter this site you are not agreeing to these terms and you are violating code 431.322.12 of the Internet Privacy Act signed by Bill Clinton in 1995
and that means that you CANNOT threaten our ISP(s) or any person(s) or company storing these files, and cannot prosecute any person(s) affiliated with this page which includes family, friends or individuals who run or enter this web site.“