Siatkówka. AZS zgarnął całą pulę
Po dwóch porażkach z rzędu, wczoraj częstochowski Wkręt-Met pewnie wygrał w Radomiu. Zgarnął trzy punkty, dzięki którym po X kolejkach na pewno będzie wiceliderem PLS-u
Akademicy w dobrym stylu rozpoczęli sezon, ale w trakcie miesięcznej przerwy zgubili gdzieś wysoką formę. W lidze przegrali w ZAK-iem Kędzierzyn, a wyjazd na pucharowy mecz do Odincowa zakończył się totalną klapą. Trener Radosław Panas liczył, że plamę po ostatnich niepowodzeniach uda się zmazać w Radomiu. I się nie zawiódł. Jego zawodnicy zagrali dobre spotkanie i choć nie ustrzegli się błędów, bez problemów wypunktowali groźnego - zwłaszcza na swoim boisku - rywala.
- Obawiałem się tego występu, bo pamiętałem naszą porażkę tutaj w ubiegłym sezonie. Drużyna zrealizowała jednak założenia taktyczne. Chłopcy wstrzelili się zagrywką i dobrze ustawiali blok - skomentował szkoleniowiec Wkręt-Metu.
Spotkanie lepiej rozpoczęli jednak gospodarze, którzy na pierwszą przerwę techniczną zeszli, prowadząc 8:5. Później było jeszcze 10:8, ale z czasem role się odwróciły. Wszystko za sprawą serii zagrywek młodego Piotra Nowakowskiego, który posyłał szybujące, trudne do przyjęcia piłki. Rywale popełniali błąd za błędem, a AZS szybko odrobił straty i wyszedł na prowadzenie 13:10. Gdy potem dwie serwisowe bomby posłał Marcin Wika, zrobiło się 17:12. Wydawało się wtedy, że emocji w tym secie już nie będzie. Radomian poderwał jednak do walki najlepszy w ich szeregach Marcin Kocik. Popełniając tzw. własne błędy, swoje trzy grosze dorzucili też częstochowianie i w końcówce zrobiło się nerwowo. Gdy w aut po prostej zaatakował Krzysztof Gierczyński, z pięciopunktowej przewagi nie zostało już nic (23:23). W decydującym momencie gospodarzom zabrakło jednak argumentów. Obronili dwa setbole, ale na więcej nie było ich stać.
Zwycięstwo podbudowało częstochowian, którzy w dalszej części meczu grali zdecydowanie pewniej. Owszem, zdarzały im się słabsze momenty (błędy w przyjęciu czy ataku), ale - po pierwsze - mieli ich zdecydowanie mniej od rywali, a po drugie - potrafili szybko naprawiać to, co zepsuli. Trzeba jeszcze docenić znakomicie zagrywającego Wikę, który odbierał rywalom chęci do walki.
- Graliśmy nerwowo. Popełnialiśmy błędy w przyjęciu i zagrywce - tłumaczył po meczu przyjmujący rywali Sebastian Pęcherz. - A cały mecz ustawił pierwszy set.
W II partii radomianie próbowali walczyć do stanu 9:9. Później nie było już wątpliwości, kto jest lepszy. Po serii zagrywek Wiki Jadar leżał na łopatkach. W ostatnim secie, choć wynik mógłby sugerować co innego, emocji nie było praktycznie wcale.
Jadar Radom 0 (25, 19, 21)
Wkręt-Met Domex 3 AZS (27, 25, 25)
Wkręt-Met: Woicki, Gierczyński, Nowakowski, Billings, Szczerbaniuk, Wika, Gacek (libero) - Gradowski, Eatherton.
Jadar: Maciończyk, Pawliński, Gawryszewski, Liefke, Kocik, Nowik, Obdrzalek (libero) - Żaliński, Owczarski, Kokociński, Pęcherz.
Z Olsztynem w lutym
W niedzielę 23 grudnia częstochowianie w meczu rozgrywanej awansem XV kolejki mieli się zmierzyć z PZU AZS-em Olsztyn. Na prośbę gości spotkanie zostało jednak przełożone na początek lutego.