Skocz do zawartości


Żużel


  • Zamknięty temat Ten temat jest zamknięty
100 odpowiedzi na ten temat

#41 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 17 December 2007 - 20:04

Przyszedł czas na zmianę




W sobotę podczas Gali Lodowej Tomasz Gapiński podpisał kontrakt z Włókniarzem. W zawodach nie brał udziału, wolny czas mógł poświęcić na rozmowy z dziennikarzami.


Czemu nie zdecydowałeś się na ściganie na lodzie?

Tomasz Gapiński: Szczerze mówiąc, nie palę się do jazdy na lodzie. Nie próbowałem tego nigdy, może gdybym spróbował, to by mi się spodobało? Uważam, że zimę trzeba przepracować, to nie czas na zabawę. Bo zabawa zabawą, a wiadomo, co się może zdarzyć. Chociaż odpukać, do tej pory nikomu nic się nie stało.

Właśnie, jak będą wyglądały Twoje przygotowania do sezonu?

- W grudniu popracuję sam, a od 2 czy 3 stycznia będziemy się zjeżdżać na trzydniowe sesje treningowe w Częstochowie. Ja też będę w nich brał udział.

Zdecydowałeś się na zmianę klubu, chociaż teraz we Wrocławiu miałbyś pewne miejsce w składzie...

- Z tym miejscem to różnie bywa. Zdecydowałem się na zmianę, bo po czterech latach we Wrocławiu nadszedł na to czas, tym bardziej, że przez ostatnie dwa lata już nie podnosiłem swoich umiejętności. Nie wiem, jaka tego była przyczyna, ale będę starał się w Częstochowie podnieść swój poziom i przyczynić do tego, żeby drużyna skończyła sezon na jak najwyższej pozycji.

W Częstochowie będziesz miał kilku konkurentów do miejsca w drużynie.

- Będzie ciężko, jak wszędzie. Czy bym został we Wrocławiu, czy poszedł do Rzeszowa, też nie byłoby łatwo. Podejmuję walkę, chcę podnosić swoje umiejętności. A czy dobrze wybrałem, stawiając na Częstochowę, to się okaże.

Jaki wpływ na Twoją decyzję miało to, że mecze Włókniarza ogląda znacznie więcej widzów niż we Wrocławiu?

- Im więcej ludzi na stadionie, tym bardziej podnosi się adrenalina, chce się wygrywać. A we Wrocławiu wszyscy to widzą, z roku na rok coraz mniej ludzi przychodzi. Może to też się przekładało na naszą postawę na torze? Kibice to taki rezerwowy zawodnik, który nas dopinguje i wspiera.

Nie pierwszy raz dostałeś propozycję przejścia do Włókniarza?

- Już kiedyś z prezesem Maślanką rozmawiałem na ten temat, ale zdecydowałem się na Wrocław. Nie wiem, czy dobrze zrobiłem, czy nie - trudno to dzisiaj ocenić.

Większość zawodników Złomreksu znasz ze wspólnych startów w różnych klubach.

- Rzeczywiście, ze Sławkiem Drabikiem jeździłem w Pile i we Wrocławiu, z Michałem Szczepaniakiem w Pile, z Gregiem Hancockiem też startowałem w Atlasie, a z Pedersenem w jednym klubie w Szwecji. Tylko z Richardsonem nie miałem okazji startować, ale myślę, że nie będzie problemów - jest sympatycznym gościem i dojdziemy do porozumienia.

Tor w Częstochowie podobno Ci odpowiada, taka przynajmniej opinia panuje.

- Odpowiada, czy nie odpowiada, jak zawodnik dobrze jedzie, to każdy tor jest dobry. Ja w Polsce nie narzekam na żaden tor, jak jadę słabo, to ja, a nie tor. W Częstochowie nie będzie problemu, parę treningów i wszystko się ułoży.

#42 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 18 December 2007 - 20:12

Rusza kontrola finansowa w Unii Tarnów



Kontrolerzy finansowi z warszawskiej firmy Akar rozpoczną dziś prześwietlanie tegorocznego budżetu klubu żużlowego Unia Tarnów. Chodzi o obowiązujący limit wydatków, którego przestrzeganie przez klub z Małopolski wątpi prezes Polonii Bydgoszcz Leszek Tillinger


Przed miesiącem Ekstraliga Żużlowa na wniosek bydgoskiej Polonii rozpoczęła poszukiwania firmy, która skontroluje finanse Unii. Konkurs ofert wygrała warszawska firma Akar, która dziś przystępuje do działania. Prezes Polonii wpłacił wtedy 10 tys. zł na poczet kontroli wydatków tarnowskiego klubu.

Teraz audytorzy sprawdzą, czy Unia nie wydała więcej, niż maksymalną dopuszczoną przed sezonem kwotę 3,85 mln. zł na funkcjonowanie klubu. Mimo że procedura audytu rozpoczyna się we wtorek, Ekstraliga nie uzgodniła jeszcze żadnych sankcji za złamanie ustaleń sprzed rozpoczęcia rozgrywek. Prezes Unii, Paweł Pawłowski może jednak spać spokojnie. Mało prawdopodobne jest bowiem relegowanie jego klubu z ekstraligi, za czym opowiada się zwłaszcza szef zdegradowanej do pierwszej ligi Polonii Leszek Tillinger. - Decyzję w sprawie ewentualnych sankcji podejmą udziałowcy, czyli zgromadzenie wspólników po zapoznaniu się ze szczegółowymi wynikami kontroli - mówi prezes Ekstraligi Ryszard Kowalski.

Kontrola finansów w Unii Tarnów potrwa około czterech tygodni, wyniki audytu poznamy więc najprawdopodobniej w drugiej połowie stycznia.

#43 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 18 December 2007 - 20:13

Kibice obejrzą żużel. Na poczcie



Z okazji 50-lecia powrotu żużla do Torunia w holu Poczty Głównej na Rynku Staromiejskim można oglądać wystawę filatelistyczną pt. "Speedway na tle sportów motocyklowych" zorganizowaną przez toruńskich kolejkcjonerów.
Na kilku ekranach pokazane są m.in. historia "czarnego sportu", gwiazdy tej dyscypliny oraz pamiątki związane z żużlem. Są też oryginalne znaczki z tak egzotycznych krajów jak Birma, Czad, Burkina Faso, Laos, Mongolia i Gwinea Równikowa.


#44 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 18 December 2007 - 20:13

Tomasz Gollob: Mój żółto-niebieski szalik


- Trzy punkty to dla mnie mniejsza satysfakcja niż dwa z bonusem, gdy na czele stawki przyjeżdża mój partner z pary, a za nami są groźni rywale - określa nowy lider Caelum Stali Gorzów. I za to go cenimy najbardziej.


Transfer siedmiokrotnego indywidualnego mistrza Polski z Tarnowa do Gorzowa to zdecydowanie największy hit transferowy w ekstraklasie. Ciekawe, że młodszy z dwóch jeżdżących na żużlu braci Gollobów, ten o wiele bardziej utytułowany, zdecydował się na związanie z Caelum Stalą po zaledwie jednym dniu negocjacji.

Ireneusz Klimczak: Pana rozmowy z prezesem Władysławem Komarnickim obrosły już w Gorzowie legendą. Były kilkugodzinne rozmowy, uścisk dłoni. To wystarczyło?

Tomasz Gollob: Spotkałem w Gorzowie poważnych ludzi, dla których słowo honoru znaczy tyle samo co dla mnie. Nie jestem człowiekiem, który skacze z miejsca na miejsce.

Proszę spojrzeć wstecz. Po Bydgoszczy był tylko Tarnów. Decyzja o kolejnej zmianie barw klubowych była poważnie przemyślana. W tarnowskim klubie czułem się jak w domu, gdy jednak zmarł Szczepan Bukowski zakończyła się tam pewna epoka. W ludziach ze Stali bardzo szybko znalazłem to, czego szukałem. Gwarantem profesjonalizmu jest nie tylko prezes, czy osoby z zarządu, ale także trener Stanisław Chomski, czy znakomity fachowiec od odnowy biologicznej Jerzy Buczak. Świetnie współpracowało nam się w kadrze. Teraz spotkamy się w jednym klubie.

Czy to prawda, że za każdy mecz będzie pan miał płacone ryczałtem. Bez względu na zdobyte punkty?

Nie chce mi się już takich rewelacji komentować. Kto to wymyśla i po co?

Nie warto było poszukać sobie czegoś łatwiejszego niż uczyć beniaminka ekstraklasy?

Dlaczego? Ja właśnie uwielbiam takie wyzwania. W Stali tworzy się coś zupełnie nowego, tutaj mają plan na fajne najbliższe lata. Czemu nie miałbym uczestniczyć właśnie w takim projekcie? Przyjeżdżałem do Gorzowa, walcząc po drugiej stronie barykady. Zebrałem tutaj trochę gwizdów, ale to normalnie, że kibice wspierają swoich. Teraz mam żółto-niebieski szalik i w tych barwach pragnę zrobić dobry wynik. Nowe to dla mnie dodatkowa duża motywacja.

W Gorzowie widzą pana w roli kapitana drużyny.

Kibice mogą być pewni, że nie po to wyjeżdżam w meczu ligowym na tor, aby ścigać się ze swoimi. Koledzy z drużyny mogą na mnie liczyć. Dla mnie trzy punkty są nawet mniejszą satysfakcją niż dwa z bonusem, gdy na czele stawki przyjeżdża mój partner z pary, a za nami są teoretycznie o wiele groźniejsi rywale. Walka w duecie to prawdziwa adrenalina.

W Stali wszyscy będziemy jechali na jak najlepszy wynik naszego zespołu i to spycha wszystkie inne sprawy indywidualne na dalszy plan. Czy będę nazywał się kapitanem czy nie, z całą pewnością chcę być ważną częścią gorzowskiej drużyny. Szczególnie w domu będzie nas bardzo trudno pokonać, a Golloba wciąż stać w ekstraklasie na kilka ładnych punktów. Po to przecież przyjąłem wyzwanie u beniaminka.

Tomasz Gollob wciąż chce być mistrzem świata?

O tym marzy każdy sportowiec. Wygrywałem w drużynie, ale indywidualnie ten wielki triumf niestety nie był mi dany. Czułem się moralnym zwycięzcą światowego czempionatu w 1999 roku. Wtedy przekonałem się też, ile w sporcie trzeba mieć pokory. Wydawało się, że złoto jest na wyciągnięcie ręki, a jednak ciężki wypadek podczas Złotego Kasku we Wrocławiu zabrał mi pewny tytuł.

W tej chwili nie wiem, czy w przyszłym roku jeszcze raz podejmę wyzwanie. Dałem sobie czas na przemyślenia do końca stycznia. Będę rozmawiał ze sponsorami. Każdy start w Grand Prix to duże koszty, których nie da się podnieść z torów tej imprezy. Wszystko będzie zależało od zgromadzonego budżetu. Na razie na pewno chcę być mocny w Polsce i Szwecji. Aby utrzymać optymalną formę fizyczną i psychiczną dołożę do tego jeszcze jedno wyzwanie. Prawdopodobnie wybiorę między cyklem o mistrzostwo świata, a ligą rosyjską. Na Wschodzie z roku na rok rozgrywki idą w siłę, zaczyna tam spoglądać cały świat. Wkrótce to może być tak samo silna ekstraklasa jak nasza.

A najlepszym w naszej lidze?

Musiałbym być szaleńcem, gdybym obiecał, że Stal za kilka miesięcy będzie mistrzem kraju. Przygotujcie się na coś zupełnie nowego. Ściganie w pierwszej lidze w niczym nie przypomina tego elitarnego. Dobrze, że mamy ciekawy skład, zawodników otrzaskanych, doświadczonych i tych z ambicjami mocnego zaistnienia w ekstraklasie.

Z Rune Holtą sprawdziłem się już w Unii, cieszę się, że on także jest z nami. W klubie, co bardzo ważne, nie ma wielkiej presji na natychmiastowy sukces. Ruszymy do walki z planem pewnego i szybkiego utrzymania się, awansu do play-off. Na pewno będziemy szukać dla siebie miejsca w czołowej czwórce, tak abyśmy odjechali wszystkie mecze i do końca dawali naszym fanom emocje.

Dla gorzowskich kibiców to też będzie ważny test. Słyszałem, że przez cały sezon byli ze swoją drużyną, a w starciach z Ostrowem przeszli samych siebie. W elicie muszą dać z siebie jeszcze więcej. Szczególnie w najtrudniejszych chwilach dla zespołu liczę na ich pokłady energii, które nas wzmocnią.

Podpisałem w Gorzowie roczną umowę, ale zakładam, że nasza ciekawa współpraca potrwa znacznie dłużej. Najpierw jednak musimy się wszyscy poznać i sprawdzić. Początek w Stali, klubie Edwarda Jancarza i Zenona Plecha, zrobił na mnie ogromne wrażenie. Do zobaczenia w kwietniu już na torze. Tam przekonacie się ile naszej wspólnej drużynie może jeszcze dać Tomasz Gollob.

Ten post był edytowany przez Peja dnia: 21 December 2007 - 23:44


#45 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 21 December 2007 - 23:45

Finansowy wielbłąd na stadionie żużlowym



Zupełnie nie rozumiem dyskusji o tym, czy miasto powinno dorzucić kilkadziesiąt milionów złotych do budowy nowego stadionu żużlowego. Jestem kibicem tej dyscypliny sportu, ale nie życzę sobie, by również z moich podatków finansowano efekty nieudolności rządzących


Jestem jedną z wielu osób w Toruniu, które na żużlu się wręcz wychowało i dla których ten sport jest czymś więcej niż dwugodzinną rozrywką niedzielną. I trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której - co staje się coraz bardziej możliwe - miasto straci żużel. Ale jeszcze trudniej jest mi sobie wyobrazić sytuację, w której Toruń nagle wyjmie z rękawa kilkadziesiąt milionów złotych tylko po to, by sprostać wymaganiom oferentów.

Skoro najniższa z propozycji wybudowania nowego stadionu jest wyceniona na ponad 90 milionów, a miasto ma maksymalnie 61 ze sprzedaży gruntów pod obecnym obiektem, to już nie jest błąd w obliczeniach. To - jak kiedyś powiedział o bramkarskiej interwencji Jan Tomaszewski - wielbłąd. I nie chciałbym, aby za taki "wielbłąd" płacili wszyscy mieszkańcy Torunia.

Cała procedury sprzedaży gruntów pod stadionem, planów wybudowania nowego, jest zrobiona moim zdaniem bez dokładnej analizy i pomysłów. Warto przypomnieć, że jeszcze ponad rok temu, kiedy zaczęto mówić o budowie nowego obiektu, planowano na niego wydać maksymalnie ok. 30 milionów złotych! Przecież dziś, widząc oferty, wiadomo, że wystarczyłoby to może na tor, park maszyn, prysznic i kawałek trybuny. To, jak wszystko zostało niedoszacowane, jest niesamowite. Kiedy tereny pod obecnym stadionem sprzedano za 61 milionów złotych, liczono, że z tej kwoty uda się wybudować stadion i przeznaczyć część pozostałej kwoty jeszcze na nową halę sportową. Akurat!

Zgadzam się z opiniami, że miasto stanęło teraz pod ścianą. Może to brzmieć dziwnie, ale ludzie nadal chcą igrzysk i jeśli ktoś im te igrzyska zabierze - czyli pozbawi żużla w mieście - będzie z góry przegrany. Z drugiej strony przysłowiowy włos na głowie mi się jeży, gdy słyszę, że ktoś, np. prezydent Michał Zaleski, ma zamiar wziąć brakujące do budowy stadionu kilkadziesiąt milionów złotych z miejskiej kasy na inwestycje. Toruń nie może sobie pozwalać na to, by nawet na obiekt, którego chcą jego tysiące mieszkańców - również ja - lekką ręką wydawać dodatkowe gigantyczne kwoty.

#46 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 21 December 2007 - 23:46

Atlas ignoruje pocztę, a Unibax czeka



Jak zaoszczędzić ponad 30 tys. zł i nie płacić kary za mecz oddany walkowerem? W żużlowej ekstralidze wystarczy nie odbierać listu z poleceniem zapłaty. I wszystko jest zgodne z prawem.


Latem toruński Unibax, późniejszy wicemistrz Polski, miał zmierzyć się z broniącym tytułu Atlasem Wrocław. Mecz został odwołany - powodem był deszcz. W drugim terminie, który został wyznaczony przez władze ligi, zespół Atlasa do Torunia już nie przyjechał. Nie odpowiadała mu wyznaczona data meczu, więc odmówił rywalizacji. Unibax poniósł straty: musiał przeznaczyć pieniądze na koszty organizacji spotkania, opłacił lekarzy, wydrukował bilety. Na stadionie, na zespół z Wrocławia, czekało kilka tysięcy widzów. Oddano im pieniądze.

Unibax otrzymał punkty za zwycięstwo walkowerem, ale zażądał również pieniędzy za poniesione wydatki. Liga przyznała mu rację i nakazała Atlasowi oddanie torunianom 30 tys. zł. Klub z Wrocławia odwoływał się od tej decyzji do kilku instancji - za każdym razem bez skutku. Zawsze rację przyznawano klubowi z Torunia.

Teraz Unibax ma prawo odzyskać 30 tys. zł oraz odsetki, ale nie może. Wysłał pół miesiąca temu do Wrocławia list polecony z żądaniem zapłaty - tego wymagają formalności. Dopóki klub ze stolicy Dolnego Śląska go nie odbierze, nie musi płacić. A wiedząc, że w przesyłce od Unibaksu czeka żądanie zapłaty, ignoruje przesyłkę. Robi to zgodnie z prawem.

Liga jest w tej sytuacji bezradna: nie może nakazać Atlasowi, by odebrał list. A dopóki ten tego nie zrobi, nie musi zapłacić za walkower. - Ile można czekać? Przecież to kpina - irytuje się prezes toruńskiego klubu Wojciech Stępniewski.

Telefony działaczy klubu z Wrocławia wczoraj milczały. Nieoficjalnie wiadomo, że jeśli działacze nie zapłacą kary, zatrzymają pieniądze na koncie, ale stracą miejsce w ekstralidze. Atlas będzie uznany wtedy za klub zadłużony, więc nie otrzyma zgody na rywalizację w elicie.

#47 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 21 December 2007 - 23:46

Atlas straci żużlowca?



Australijczyk Rory Schlein ma ważną umowę z RKM-em Rybnik, tak przynajmniej twierdzą w Biurze Sportu Polskiego Związku Motorowego. Czy to oznacza, że w nowym sezonie nie wystartuje w barwach Atlasu Wrocław?


Atlas przed tygodniem ogłosił skład na sezon 2008. Obok Crumpa, Maksa, Słabonia, Jędrzejaka, Janowskiego, Madsena i Sitery znalazł się w nim Australijczyk Rory Schlein, ostatnio jeździec I-ligowego RKM-u Rybnik. Tymczasem właśnie Schlein - jak twierdzą w Biurze Sportu Polskiego Związku Motorowego - ma jeszcze przez rok ważną umowę z "Rekinami", a w grę wchodzi jedynie wypożyczenie zawodnika.

Tymczasem wrocławski klub już pochwalił się, że pozyskał żużlowca i na dniach podpisze z nim umowę... O żadnym wypożyczeniu szefowie klubu i trener Marek Cieślak nie wspominali. Przekonują bowiem, że wszystko jest w porządku i Schleina nie wiąże żadna umowa z RKM-em.

Co na to działacze RKM-u? Najpewniej sprawa zakończy się polubownie. - Kontrakt z Rorym Schleinem był tak skonstruowany, że podpisaliśmy go na rok z opcją przedłużenia na sezon 2008 - tłumaczy wiceprezes RKM-u Piotr Wilaszek. - Pod warunkiem, że Australijczyk zaakceptuje nasze warunki finansowe, on jednak deklarował po sezonie, że chce odejść. Nie zamierzamy mu robić przeszkód. A Biura Sportu nie interesują kwestie i szczegóły finansowe, oni odczytują ten kontrakt jako dwuletni - kończy.

Nie jest jednak tajemnicą, że w ostatnich tygodniach Atlas i RKM połączyły wspólne interesy. RKM zamierza pozyskać Piotra Świderskiego, który już zadeklarował, że zamierza bronić barwy "Rekinów". Problem w tym, że kontrakt z Atlasem podpisał przed trzema laty, więc trafił na listę transferową i to z kwotą 54 292,50 zł. To spore pieniądze, RKM na pewno będzie chciał negocjować tę sumę.

Inna sprawa, że wciąż nie do końca wyjaśniona jest sprawa Daniela Jeleniewskiego. Żużlowiec najpierw ogłosił, że na pewno wystartuje w RKM-ie, po czym wszystko odwołał i związał się z Atlasem. W Rybniku zdenerwowani działacze straszyli nawet Atlas sądem, twierdząc, że oficjalne wypowiedzi żużlowca są wystarczającym dowodem na to, by zmusić go do podpisania kontraktu w Rybniku. - To prawda, z Atlasem pewne kwestie musimy wyjaśnić - mówi Wilaszek. - Nie ukrywam, że chodzi o Daniela i Piotrka - dodaje.

Dlatego można się domyślać, że RKM nie będzie robił Schleinowi żadnych problemów.

#48 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 21 December 2007 - 23:47

Łopaczewski: Chciałbym zaistnieć w kadrze



Postaram się udowodnić, że stać mnie na jeszcze więcej niż do tej pory - mówi 18-letni Michał Łopaczewski, żużlowiec bydgoskiej Polonii, półfinalista Indywidualnych Mistrzostw Europy 2007, zwycięzca Pomorskiej Ligi Młodzieżowej, uczestnik turniejów zaplecza kadry narodowej juniorów
Mikołaj Rogoziński: W ostatnich dniach zostałeś powołany do szerokiej kadry narodowej juniorów. To chyba spore wyróżnienie?


Michał Łopaczewski: Bardzo się cieszę, że doceniono to, co zrobiłem w ostatnim roku. Kosztowało mnie dużo pracy, by z jak najlepszej strony pokazywać się we wszystkich imprezach, w jakich startowałem. Teraz postaram się udowodnić wszystkim, że stać mnie na jeszcze więcej. Chciałbym zaistnieć w tej kadrze.

W poprzednim sezonie startowałeś w barwach Orła Łódź. Jaka to była drużyna?

- Pod względem finansowym jestem zadowolony, po każdym meczu na bieżąco wypłacano mi pieniądze. Ale ze strony organizacyjnej to wszystko niestety leżało. Nie było treningów, nie było niczego, liczyła się tylko liga. Gdyby nie rozgrywki młodzieżowe i zaplecze kadry narodowej juniorów, to o sportowym rozwoju nie mogłoby być w ogóle mowy. Ale nie narzekam, bo trochę się tam rozjeździłem i poznałem nowe otoczenie.

W sezonie 2008 wystartujesz w I lidze. Myślisz, że podołasz większemu wyzwaniu?

- Mam nadzieję, że dostanę jak najwięcej szans na jazdę. Jeśli otrzymam szybki sprzęt i sam siebie będę dobrze motywował, to powinno być w porządku. Jak dadzą szansę pojeździć, to dam sobie radę.

Kto zajmuje się przygotowywaniem twoich motocykli?

- Od połowy ostatniego sezonu pan Zdzisław Dobrucki. Jestem bardzo zadowolony ze współpracy, jest z tym o wiele lepiej niż poprzednio z Andrzejem Krawczykiem.

Jak wyglądają twoje przygotowania do nowego sezonu?

- Przygotowuję się w Pawłowicach, tam gdzie mieszkam, i zaczynałem swoją przygodę z żużlem. Dużo trenuję, bo mamy już przecież połowę grudnia.

#49 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 21 December 2007 - 23:48

Szukajmy sponsora dla trybun stadionu



Nie wyobrażam sobie, by nasz klub został zniszczony przez nieudolność "pseudo-polityków". Bo jak inaczej można nazwać ludzi, którzy zajmują się dobrem naszego miasta nie mając najwidoczniej pojęcia o podstawach i prawach ekonomii

Jestem kibicem toruńskiego klubu od blisko 25 lat. Od 15 mieszkam za granicą nadal śledząc wyniki naszego klubu. I do dzisiaj pojawiam się kilka razy w roku na stadionie.

Nie wyobrażam sobie, by nasz klub został zniszczony przez nieudolność "pseudo-polityków". Bo jak inaczej można nazwać ludzi, którzy zajmują się dobrem naszego miasta nie mając najwidoczniej pojęcia o podstawach i prawach ekonomii oraz organizacji. Nie wyobrażam sobie, aby miasto przeznaczyło aż 40 milionów złotych na budowę nowego stadionu. W obliczu zadłużenia oraz innych wydatków - infrastruktury, szkoły, itd. - ta suma graniczyłaby z szaleństwem, co spowodowałoby niesmak i oburzenie wielu mieszkańców Torunia.

Jestem za tym, by przeznaczyć całą sumę za sprzedaż gruntu na ul. Fałata na budowę nowego, ale tańszego stadionu. Jak już wspomniał prezes toruńskiego klubu Wojciech Stępniewski, budowa dachu nad całością trybun byłaby nonsensem, gdyby jednocześnie z tym tor pozostał całkowicie odkryty. Są techniczne możliwości, by budowa dachu pozostała opcją w przyszłości, ale na razie całkowicie wystarczy kryta trybuna główna.

Można również zabudować tylko 2/3 trybun np. przeciwległej prostej z opcją dobudowania takiej w późniejszym terminie. Można sprzedać nazwy trybun firmom, które zechciałyby częściowo zasponsorować ich budowę. Przykładowo każda z trybun na stadionie w niemieckim Gelsenkirchen nosi swoje nazwy.

Są też inne możliwości budowy stadionów jakie np. stosuje się w zachodniej Europie. Wielkie areny piłkarskie budowane są za pomocą prywatnych funduszy. Następnie sprzedaje się prawa nazwy stadionu sponsorowi, wynajmuje się arenę na inne imprezy - chociażby koncerty, zjazdy. Dlaczego nie spróbować takiego pomysłu również w Polsce?

Boję się jednak, że znając polską biurokrację i codzienność, dużo wody spłynie w Wiśle, zanim w ogóle zostaną podjęte jakiekolwiek kroki, by rozpocząć budowę. A to oznaczałoby to, czego najbardziej obawia się wielu kibiców toruńskiego żużla.

#50 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 21 December 2007 - 23:48

Paweł Miesiąc jedną nogą w Marmie



Nie Dawid Stachyra, a Paweł Miesiąc najprawdopodobniej uzupełni skład Marmy Polskie Folie Rzeszów. - Wszystko wyjaśni się po świętach - mówi Marta Półtorak, prezes Marmy Polskie Folie.


Przypomnijmy, że po tym, jak ofertę z Rzeszowa odrzucił Tomasz Gapiński, rzeszowscy działacze poszukiwali kolejnych zawodników, którzy mogliby wzmocnić drużynę. Mówiło się o byłych żużlowcach RKM-u Rybnik: Rafale Szombierskim oraz Romanie Povazhnym, ofertę startów w Marmie otrzymał też Dawid Stachyra.

Jednak były zawodnik rzeszowskiego zespołu nie będzie jeździł w Marmie. - To poważna decyzja, a ja dostałem zbyt mało czasu, by ją przemyśleć - mówił na początku tygodnia zawodnik, który nie ukrywał, że ma ofertę z innego klubu z I ligi. - Do końca tygodnia wyjaśni się sytuacja z tamtym zespołem. Dopiero wtedy mogę podjąć decyzję odnośnie startów w Rzeszowie - dodawał Stachyra.

Okazuje się, że działacze Marmy nie mają zamiaru czekać i złożyli propozycję Pawłowi Miesiącowi, który od początku kariery reprezentuje barwy rzeszowskiego klubu. Miesiąc po zakończeniu ostatniego, niezbyt udanego sezonu, mimo wciąż ważnego kontraktu, otrzymał wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu. Uzgodnił nawet warunki z I-ligowym klubem Lokomotiv Daugavpils, ale okazuje się, że w tej chwili bardzo przydałby się w rzeszowskiej drużynie. - Mogę powiedzieć, że Paweł jest jedną nogą w naszej drużynie. Wszystko wyjaśni się po świętach - mówi Marta Półtorak. - Do wyjaśnienia pozostała sprawa z łotewskim klubem, który na pewno liczył na Pawła, ale w tej sytuacji nie możemy go wypożyczyć - dodaje.

Zadowolenia z pozostania w Rzeszowie nie ukrywa sam zawodnik. - Chciałem jeździć w Daugavpils, bo tamtejsi działacze przedstawili mi naprawdę dobre warunki, ale wiadomo, że wolę startować w Rzeszowie. Tu mieszkam, tu łatwiej mi będzie o sponsorów i odpadną mi dalekie dojazdy na mecze. Ważne jest to, że wciąż będę jeździł w ekstralidze, a nie w I lidze - mówi Miesiąc.

Do końca roku rzeszowscy działacze powinni też dojść do porozumienia z Australijczykiem Cameronem Woodwardem, który ma stanowić rezerwę dla zawodników z podstawowego składu Marmy.

Bjerre nadal "Panterą"

Obcokrajowiec rzeszowskiego zespołu, Duńczyk Kenneth Bjerre, w lidze angielskiej nadal będzie reprezentował barwy zespołu Peterborough Panthers. Duńczyk w przyszłym roku wystąpi także w Danii, w barwach klubu z Esbjerg oraz w Szwecji w Masarnie Avesta, gdzie jego kolegami klubowymi będą Paweł Miesiąc i Australijczyk Davey Watt.

Lampart w Szwecji

Junior Marmy Dawid Lampart w nadchodzącym sezonie będzie jeździł w szwedzkiej lidze Allsvenskan (odpowiednik polskiej I ligi), w drużynie Ornarny Mariestad. - Podpisałem kontrakt bez gwarancji startów. Na początku sezonu pojadę do Szwecji na treningi w nowym klubie i wtedy okaże się, czy dostanę szansę. Chociaż nie wiem, czy będę miał wolne terminy, bo czeka mnie dużo startów w Polsce - mówi Dawid, który znalazł się w kadrze Polski juniorów na przyszły rok. - Nie jestem zaskoczony tą nominacją. W minionym sezonie wygrałem jeden z turniejów zaplecza kadry juniorów, a raz zająłem drugie miejsce po upadku - twierdzi wychowanek rzeszowskiego klubu.

#51 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 25 December 2007 - 19:49

Kolejny Australijczyk w Marmie



Australijczyk Cameron Woodward został kolejnym zawodnikiem Marmy Polskie Folie Rzeszów. W piątek podpisał dwuletni kontrakt z rzeszowskim klubem. W tym tygodniu umowę z Marmą powinien podpisać też Paweł Miesiąc.


Dla 22-letniego Australijczyka będzie to debiut w polskiej lidze. Zawodnik ma stanowić rezerwę w przypadku, gdy któryś z podstawowych żużlowców doznałby kontuzji. W minionym sezonie Woodward w lidze angielskiej bronił barw zespołu Eastbourne Eagles. Wystąpił w 29 meczach i 150 wyścigach, w których zdobył 170 punktów i uzyskał średnią biegową 1,133. W drużynie Eagles miał okazję ścigać się m.in. z Duńczykiem Nicki Pedersenem oraz swoim rodakiem, Daveyem Wattem. W przyszłym roku w drużynie "Orłów", oprócz Woodwarda, będzie jeździł inny z rzeszowskich żużlowców - Anglik Scott Nicholls.

Woodward to ósmy zawodnik, który podpisał kontrakt z rzeszowskim zespołem. Oprócz niego w Marmie będą jeździć wspomniani wcześniej Nicholls i Watt oraz Duńczyk Kenneth Bjerre, Słoweniec Matej Zagar, Słowak Martin Vaculik, Dawid Lampart i Mateusz Szostek. Ostatnim zawodnikiem Marmy będzie najprawdopodobniej Paweł Miesiąc, który powinien podpisać kontrakt jeszcze w tym tygodniu.

#52 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 25 December 2007 - 19:49

Karol Ząbik świętuje. Szarlotka? Z mąki razowej



Przy świątecznym stole staramy się nie rozmawiać o żużlu czy sporcie ogólnie. Ale czasami ten temat sam przyjdzie - nawet nie zdążymy tego zauważyć. Wtedy brat wkracza do akcji.

Święta: czas wyjątkowy dla każdego - nawet tych, którzy rodzinę widują codziennie, a dom opuszczają nie dłużej niż na osiem godzin spędzanych w pracy. Ale najbardziej święta doceniają zawodowi sportowcy. Ci, którzy w trakcie sezonu w domach są gośćmi, a kontakt z najbliższymi muszą ograniczyć głównie do rozmów telefonicznych.

Karol Ząbik, torunianin i najlepszy żużlowiec świata młodego pokolenia, wiosną, latem i jesienią jest wiecznie w podróży. Czas dla rodziny to zima. A szczególnie ostatni tydzień grudnia. - Boże Narodzenie? Można powiedzieć, że uwielbiam - uśmiecha się Ząbik. I przyznaje: - Dopiero wtedy na dobre wypoczywam. Spędzam czas z rodziną, z dziewczyną. To te chwile, które można całkowicie poświęcić najbliższym.

Od kwietnia do października torunianin głównie podróżuje - oprócz startów w lidze polskiej w niedziele ma jeszcze regularne wyjazdy w połowie tygodnia do Szwecji. Tam też czeka go ściganie na żużlu. Do tego dochodzą jeszcze zawody indywidualne w kilku krajach Europy. Wolnego czasu w wersji optymistycznej ma niewiele. W pesymistycznej: wcale. Dlatego Wigilia i Święta to dla niego okres szczególny. - Można powiedzieć: czas zadumy, spokoju, rozmowy z najbliższymi. Nie ukrywam, że zawsze z utęsknieniem wyczekuję tej świątecznej atmosfery - mówi Ząbik.



Kucharzem nie będę



W domu bywa rzadko, ale codzienne obowiązki go nie omijają. Przede wszystkim czeka na niego sprzątanie. Za przygotowywanie świątecznych przysmaków nawet się nie zabiera. Ząbik z dystansem do swoich umiejętności komentuje: - Kucharzem to ja nigdy nie byłem i nic nie zapowiada zmiany pod tym względem. Już raczej nim nie będę. Więc gotowaniem i pieczeniem zajmuje się mama. Robi to naprawdę świetnie.

Żużlowiec Unibaksu nie marzy o wielkim prezencie pod choinką. Chciałby czegoś innego. - Więcej spokoju... To by mi się przydało. I wolnego czasu, bym mógł częściej robić to na co mam ochotę. A żużel? Oczywiście życzyłbym sobie zdrowia. Tak, by jeździć na torze bez kontuzji.

Sam uwielbia dawać prezenty. Zwykle umawia się z bratem i jego żoną - wtedy kupują podarunki dla najbliższych. Zdarza się, że odwiedzają sklepy całą rodziną. - Lepiej wiedzieć, kto czego potrzebuje. Niespodzianki? Są dla dzieci - mówi Ząbik.



Szarlotka razowa



Wigilię spędza albo u brata w podtoruńskim Kaszczorku, albo u siebie - w mieście. Świąteczny stół? Taki sam jak u wszystkich tego dnia - nie brakuje na nim barszczu, pierogów, ryb, kapusty. Żużlowiec przyznaje, że jest łasuchem. Lubi biesiadować przy wigilijnym stole i rozmawiać z najbliższymi. Tylko że odkąd jest zawodowym sportowcem, ma ten sam kłopot - ścisła dieta. - Mogę głównie popatrzeć, jak najbliżsi zajadają smakołyki. Mi pozostają ryby. Z resztą akurat na to nie narzekam: lubię te potrawy - mówi żużlowiec. Na swobodne ucztowanie przy stole Ząbik pozwolić sobie nie może. To mogłoby się odbić na jego formie. - Cały cykl treningowy poszedłby na marne, więc lepiej przestrzegać tego, co zaleca trener. Muszę dostosować się do diety - mówi żużlowiec Unibaksu. Na co może pozwolić sobie żużlowiec w przededniu przygotowań kondycyjnych do nowego sezonu? - Już po Wigilii? Na kurczaka. Ale wypatrzyłem w pewnej cukierni naprawdę pyszną szarlotkę. Jest z mąki razowej. Czyli nie jest kaloryczna, więc na nią mogę się skusić.



Brat czuwa



Kiedy przy stole zasiada cała rodzina Ząbików - również z Janem: ojcem Karola i trenerem toruńskiego klubu - jedno jest pewne: telewizor jest bezużyteczny. To tradycja - tego dnia nie ogląda się szklanego ekrany. - Telewizor wyłączamy i słuchamy kolęd. Sam też czasami zaśpiewam - śmieje się Ząbik. Rodzina rozmawia o wszystkim, tylko nie o sporcie. Ząbik: - Kiedy tylko rozpocznę z tatą ten temat, brat wstaje i nam przerywa. Można powiedzieć, że czuwa nad nami.

Po wigilijnej kolacji żużlowca można spotkać w kościele na pasterce. Jeśli spotkanie z rodziną odbywało się u brata, wybierają ten w Kaszczorku. - A jeśli w domu, to w kościele św. Antoniego w Toruniu - mówi żużlowiec.

Kolejne dni Ząbik poświęca już głównie swojej dziewczynie. - Spotykamy się albo u mnie, albo u niej. Czasu wolnego jest mało, więc chcę każdą chwilę spędzić z najbliższymi. Szkoda, że święta trwają tak krótko. Zbyt wiele czasu w roku spędzam bez nich, a później nie da się wszystkiego nadrobić.

#53 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 27 December 2007 - 20:16

Żużel w dyskotece, czyli mija rok 2007



Zaczynamy podsumowanie sportowego roku w regionie z przymrużeniem oka. Dziś pierwszy kwartał: czas, w którym żużlowe mecze sparingowe przyciągały na trybuny więcej widzów niż wcześniej spotkania ligowe.


To również okres transferów - w Toruniu chcieli grać m.in. piłkarze z Argentyny i Libii.

To był przede wszystkim rok emocji żużlowych. Ale nie tylko. Pierwszy kwartał to również zaskakujące decyzje w Toruńskim Klubie Hokejowym, dylematy Tomasza Bajerskiego i podział prawie miliona złotych między miejskie zespoły sportowe.



Styczeń: hostesso, podaj wymiary!

Karol Ząbik został wybrany przez "Gazetę" sportowcem roku 2006. Doceniliśmy jego wyniki: indywidualne mistrzostwo świata juniorów i takie samo, ale już w drużynie.

Pojawiły się pierwsze problemy z niesfornymi koszykarkami Nova Trading. Jej liderki - Amerykanki Ryan Coleman i Michelle Campbell - przyleciały do Polski po świątecznej przerwie z opóźnieniem. Później okazało się, że w przypadku tej pierwszej, terminy powrotu mylą się częściej.

"Jagodniku, Jagodniku, twoje miejsce na śmietniku" krzyczeli zwykle w kierunku skrzydłowego Prokomu-Trefla Sopot kibice Anwilu Włocławek. Zdumieli się, kiedy ich klub ogłosił, że właśnie zaangażował 32-letniego słoweńskiego koszykarza. I chóralne śpiewy na temat Gorana Jagodnika szybko się skończyły. Klub pożegnał się natomiast z Markiem Dickelem - najlepszym rozgrywającym ligi, który miał średnią ponad sześć asyst w każdym meczu. Powód? Niezbyt dobre prowadzenie akcji drużyny. Dickel był świetny w kontratakach, ale znacznie słabszy w grze pozycyjnej.

W greckiej mitologii była pięta Achillesa. A w Toruniu stopa Kowalenko. Ukraińska skrzydłowa drużyny koszykarek ze względu na uraz tej części ciała już w połowie sezonu musiała zrezygnować z treningów i gry. Kłopotów ze zdrowiem nie miał natomiast najlepszy strzelec III-ligowych piłkarzy TKP, który odchodzi z zespołu. Drużyna bez Adama Cieślińskiego miała w ataku spore problemy, a jego następcy nie znaleziono do dzisiaj.

Problemy ze zdobywaniem bramek obce były zawodnikom grającym w miejskiej piłkarskiej lidze halowej. Teoretycznie przeznaczonej dla amatorów. A w praktyce pełnej graczy, którzy mają już doświadczenie z boisk. Wśród nich był m.in. Grzegorz Lewandowski, były reprezentant Polski i uczestnik zmagań w Lidze Mistrzów jako pomocnik Legii Warszawa.

Trwał szał żużlowych transferów. Po tym, jak Wiesław Jaguś związał się z toruńskim Unibaksem aż na trzy lata, kluby zmienili czołowi żużlowcy polskiej ligi. Rune Holta przeniósł się z Marmy Rzeszów do Unii Tarnów, a Piotr Protasiewicz z Polonii Bydgoszcz do ZKŻ Zielona Góra. W tym samym czasie zawodnicy toruńskiego klubu nie zajmowali się negocjacjami transferowymi, a wystawianiem swoich gadżetów na aukcje Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Sprzedano je w sumie za niemal 2 tys. zł. Najdroższy okazał się kombinezon Ryana Sullivana - kosztował połowę tej kwoty.

Różnie układają się losy dwóch żużlowych gwiazd miasta sprzed lat. Robert Sawina w wieku 36 lat zakończył karierę. Tomasz Bajerski - jeszcze niedawno uczestnik prestiżowego cyklu Grand Prix - miał w tym samym czasie problemy ze znalezieniem klubu. Ostatecznie związał się z drużyną Unibaksu, ale tylko po to, by później zostać wypożyczonym do łotewskiego Lokomotiwu Daugavpilis.

Bajerski nie miał okazji startować na toruńskim torze w towarzystwie nowych hostess, tzw. podprowadzających. Unibax pierwszy raz zrobił nabór do roli dziewcząt, które towarzyszą żużlowcom podczas rozpoczęcia ich wyścigu. Zaintrygował kryteriami: chciał maksymalnie 17-latek z dobrą prezencją i smukła sylwetką. Wymagał od kandydatek podania nie tylko daty urodzin, ale również np. wagi i wymiarów.



Luty: koszykarki gwiazdami

Nowość w Toruńskim Klubie Hokejowym. Przed serią ważnych spotkań jego zarząd zdecydował się skoszarować zawodników w podmiejskim hotelu. Wszystko po to, by nie dekoncentrowali się rodzinami, mediami. Mieli skupić się tylko na treningach. Najpierw hokeiści protestowali. Później uznali, że to świetne rozwiązanie i sami prosili działaczy o kolejne koszary. Nic to im nie dało: nie zdołali awansować do grona czterech najlepszych zespołów sezonu zasadniczego, więc kolejny raz Toruń stracił szansę na zdobycie medalu. To już 11. sezon z rzędu bez sukcesu. W efekcie zwolniono trenerów Miroslava Doleżalika i Stanisława Byrskiego, a zastąpił ich - chwilowo - Andrzej Masewicz.

Regionalne emocje podczas mistrzostw świata w piłce ręcznej, które odbywały się w Niemczech. W składzie Polaków podczas zawodów był m.in. Patryk Kuchczyński. Reprezentant kraju treningi piłki ręcznej zaczynał w malutkim klubie w Brodnicy. W lutym Kuchczyński cieszył się ze zdobycia srebrnego medalu mistrzostw.

Mariusz Czerkawski gościem Torunia. Najlepszy polski hokeista dekady przyjechał, by grać na Tor-Torze. Był liderem polskiej reprezentacji podczas turnieju Euro Ice Hockey Challange rozgrywanym w naszym mieście.

Adrian Miedziński gustuje w dyskotekach. Karol Ząbik w szkołach. Młodzi żużlowcy Unibaksu mieli nowe pomysły na promocję - korzystając z zimowej przerwy byli gośćmi organizowanych z nimi spotkań. Kibice wniebowzięci, bo mogli porozmawiać ze swoimi idolami. Ząbik spotykał się z nimi głównie w szkołach. Miedziński opowiadał o żużlu w jednej z miejskich dyskotek.

Miasto rozdzieliło niemal milion złotych ze swojego budżetu w ramach wsparcia dla klubów sportowych. Najwięcej otrzymały kluby hokeistów i koszykarek. Do tych ostatnich w tym samym czasie dołączyła nowa Amerykanka - wysoka, 190-centymetrowa Monica Roberts. Miała być wielkim - i to dosłownie - atutem, okazała się wielkim niewypałem. Za to jej koleżanki klubowe zostały gwiazdami toruńskich ulic i zatoczek autobusowych. Po Toruniu zaczął jeździć pojazd Miejskiego Zakładu Komunikacji, który ozdobiono twarzami koszykarek.

Marzec: szalikowcy w klatce

Wydarzenie miesiąca, ale i kwartału: prezentacja żużlowców Unibaksu. Bardzo efektowna - zawodnicy w gustownych klubowych garniturach pozowali do zdjęć wspólnie z byłą gwiazdą toruńskiej drużyny, Perem Jonssonem, który przyjechał specjalnie na tę imprezę. Gwiazdą wieczoru był Matej Zagar. Kibice widzieli w Słoweńcu wielką gwiazdę, a fanki komplementowały jego urodę. W trakcie sezonu nastroje się zmieniły. Zagar był dla fanek niezmiennie przystojny, ale wynikami nie imponował.

Sympatyczki żużla doceniały urodę Mateja Zagara, a władze miasta rezultaty Wiesława Jagusia i Karola Ząbika. Obaj żużlowcy zostali twarzami sportowego Torunia. Miasto zaproponowało im współpracę: zostało ich sponsorem, a w zamian obaj zawodnicy zaczęli reklamować na swoich strojach Toruń.

Żużlowe emocje rozpoczęły się na dobre. Torunianie wyjechali na zgrupowanie do włoskiego Lonigo - w swoim historycznym, pierwszym sparingu pokonali lokalnego rywala różnicą aż 18 pkt. Kiedy już wrócili na Pomorze, ich inauguracyjny mecz kontrolny na swoim stadionie oglądało więcej widzów niż podczas spotkań ligowych w poprzednim roku. Ale nie wszyscy kibice chcieli tylko oglądać żużel. Podczas pierwszego sparingu doszło do zamieszek chuliganów. Klub podjął wtedy zaskakującą decyzję: chciał z nimi współpracować - pozwolił im na wyremontowanie jednego z sektorów. Szalikowcy dostali zgodę na jego zajęcie. Zbudowali sobie tzw. klatkę. W ostatnim meczu sezonu właśnie z niej wybiegli chuligani, którzy przerwali finałowy pojedynek aż na 40 min.

Niespodziewane nowe przepisy w sporcie żużlowym. Ekstraliga Żużlowa, spółka organizująca rozgrywki, zakazała sędziom rozmawiać przez telefony komórkowe w trakcie meczów, a zawodnikom zabroniła jeździć motocyklem po trawie w środku toru, nosić zabrudzone plastrony i palić papierosy podczas spotkań. A w Toruniu nad wszystkimi zaskakującymi przepisami unosił się motoryzacyjny duch byłego klubu. Ten, który musiał upaść, bo został w ubiegłym roku bankrutem, niezmiennie był reklamowany na miejskim autobusie. MZK nie przeszkadzało, że zaprasza na mecze drużyny, która w rzeczywistości już nie istnieje.

Liderce Nova Trading znów pomyliły się daty w kalendarzu. 5 marca wyleciała za ocean - twierdziła, że tylko na chwilę. Miało jej nie być w Toruniu maksymalnie dwa dni. Wróciła w atmosferze skandalu - groziło jej zawieszenie. Był to 16 marca, więc tydzień po planowanej dacie przylotu. Choć wróciła do Torunia, otrzymała karę - jeździła z zespołem na mecze, ale sama nie grała.

Nie grali - ale w III-ligowej drużynie piłkarskiej - zawodnicy proponowani klubowi przez menedżerów. A ofert było sporo - TKP analizował graczy z całego świata. Do naszego miasta chcieli przyjechać m.in. piłkarze z Argentyny i Libii.

Doszło do bokserskiego pożegnania w TKH. Czołowy hokeista drużyny, Milan Furo, musiał rozstać się z drużyną po tym, jak po przegranym meczu z Unią Oświęcim dał upust swojej wściekłości, uderzając kierownika zespołu Jarosława Ciesielskiego.

W marcu było więcej skandali i zaskakujących wydarzeń niż sportowych sukcesów. Honor miasta uratowała młoda tenisistka Hanna Kapustka. W mistrzostwach Polski do lat 21 zdobyła mistrzostwo Polski. I nie przeszkadzało jej to, że walczyła ze starszymi rywalkami. Jest 16-latką.

#54 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 27 December 2007 - 20:16

Papierowy spokój Caelum Stali zweryfikuje tor



Trener gorzowskiej drużyny jest zadowolony, ale także ostrożny. - Na razie wyglądamy na zespół, któremu zdecydowanie bliżej do czołowej czwórki niż na dół tabeli - powiedział Stanisław Chomski. - Jednak piękno sportu to jego nieprzewidywalność. Dlatego spokojnie poczekajmy na weryfikację podczas ścigania.

Szkoleniowiec Caelum Stali nie ukrywa, że po awansie, wraz z zarządem klubu, udało mu się zmontować zespół taki jaki sobie wymarzył - z mocnymi doświadczonymi zawodnikami, otrzaskanymi w ekstralidze. My porównaliśmy jak w ostatnich latach zmieniali się kadrowo beniaminkowie, po uzyskaniu przepustki do najwyższej ligi. Okazuje się, że przynajmniej na papierze gorzowianie są najmocniejszą nową drużyną ostatniego czterolecia.

Warto poszukać armat

Czołowym siódemkom beniaminków (w tym dwóm juniorom) z ostatnich czterech lat wyliczyliśmy Kalkulowane Średnie Meczowe, sumując średnie poszczególnych zawodników, z jakimi przystępowali, bądź będą przystępować (Caelum Stal) do ekstraligowych rozgrywek. Po tej symulacji widać, że gorzowianie poszli tropem Marmy Rzeszów z 2006 r. Wtedy beniaminek też postawił na armaty - sprowadził aż trzech dobrych zawodników z ekstraligi: Nicki Pedersena, Rune Holtę i Tomasza Chrzanowskiego. Marma była najlepszym beniaminkiem ostatnich lat. Ostatecznie zajęła szóste miejsce (ZKŻ Kronopol Zielona Góra oraz Wybrzeże Gdańsk musiały walczyć o utrzymanie w barażach i robiły to skutecznie), ale ta pozycja jest trochę złudna, bo w 2006 r. liga była bardzo wyrównana i Marma była o krok od wywalczenia sobie po sezonie zasadniczym miejsca w czołowej czwórce (zabrakło jej 2 pkt). Inni beniaminkowie stawiali przede wszystkim na zawodników, którzy brylowali w I lidze lub tak jak zielonogórzanie dodatkowo uzupełnili skład dwoma ekstraligowcami, których KSM nie przekraczały 8 pkt (czyli 2 pkt na wyścig). - Aby w elicie przez cały sezon nie wiązać końca z końcem przede wszystkim musieliśmy znaleźć pewniaków do wygrywania wyścigów, którzy pociągną zespół i nad tym usilnie pracowaliśmy od dłuższego czasu - opowiadał o swojej strategii trener Chomski. - U mnie zawodnicy, z którymi bardzo dobrze znamy się ze współpracy w kadrze, szukali uwiarygodnienia klubu. Jestem zwolennikiem uczciwych kontraktów i w tej chwili mogłem im zagwarantować, że w Gorzowie je dostaną. Żaden z asów nie rozmawiał jednak tylko o pieniądzach. Bardzo interesowało ich zaplecze, siła drużyny, perspektywy. Dopiero wtedy był czas na poważne uzgodnienia.

Chomski widzi dla Tomasza Golloba i Rune Holty zupełnie inne role. Jest przekonany, że pierwszego z nich chciałby mieć każdy klub w Polsce, bo lepszego ligowca, strasznie związanego z zespołem na torze i w parkingu, ze świecą szukać. - Rune jest może indywidualistą, ale myślę, że w Stali obali trochę ten mit - twierdził gorzowski szkoleniowiec. - Mogę mnożyć z czasów reprezentacji przykłady jego współpracy z kolegami. Od niego liczę przede wszystkim na równą, dużą ilość punktów. Gdy on będzie zwyciężał to i drużyna zajdzie wysoko.

Nie całkiem zieloni

Trener Caelum Stali absolutnie nie zgadzał się z głosami, że w jego I-ligowej drużynie nie ma zawodników na ekstraligę. Okazuje się, że po ściągnięciu z Ostrowa Petera Karlssona, gorzowianie mogą wystawić w składzie samych seniorów ze średnią KSM sięgającą prawie 9 pkt. To już dawno nie zdarzyło się żadnemu beniaminkowi, a i tak od 2005 r. wszyscy przedłużali swoją przygodę z elitą o kolejny sezon. - Na papierze mamy drużynę, która powinna walczyć o czwórkę - powiedział Chomski. - Pamiętajmy, że nie było nas w najwyższej lidze pięć lat. Dlatego nie ma szaleństwa i wielkich celów. Najpierw mierzymy w pewne utrzymanie. Nie wystawiamy jednak ludzi całkiem zielonych. Tuż za Holtą i Gollobem są Jesper Jensen, Peter Karlsson, Matej Ferjan czy Paweł Hlib, którzy w przeszłości ścigali się w naszym kraju na najwyższym poziomie. Oczywiście potrzebują trochę czasu, aby znów przestawić się na ekstraligowe realia, a potem każdy z nich ma pełne prawo porządnie zaistnieć wśród najlepszych. Trochę żałuję, że nie mamy bardziej doświadczonego zawodnika na pozycji juniora, bo pierwszym wirażu w elicie trzeba od początku naprawdę ostro walczyć. Myślę jednak, że duże korzyści przyniesie nam rywalizacja o miejsce w składzie Thomasa Jonassona i Kennetha Hansena, prawidłowo rozwija się także Adrian Szewczykowski. Nie wyobrażam sobie, abyśmy mieli być chłopcami do bicia - zakończył szkoleniowiec beniaminka.

Tylko największy optymista Caelum Stal, nawet z Gollobem i Holtą w składzie, winduje gorzowską drużynę na czołowe miejsca w ekstralidze. Żużel jest nieprzewidywalny. Tutaj jedna, czy druga kraksa natychmiast odmienia losy poszczególnych zawodników i całych zespołów. Młodszy z braci Gollobów, podczas pierwszego spotkania z kibicami w Gorzowie mówił o pokorze, która tej dyscyplinie towarzyszy na każdym kroku. Jeśli w pierwszym po pięciu latach przerwy elitarnym sezonie będziemy często wygrywać, pewnie wywalczymy utrzymanie, a ewentualnie potem, przed play-off, zastanowimy się czy możemy ugrać jeszcze coś więcej to taki rok na pewno uznamy za udany. Caelum Stal wystartuje do rywalizacji, która, jak również mówił Gollob, ani trochę nie przypomina tej z I ligi. Z całą pewnością może być nam łatwiej niż niektórym beniaminkom z poprzednich lat, bo na szczęście na starty w Gorzowie namówiliśmy prawdziwe asy.



PORÓWNANIE BENIAMINKÓW:

2008 - Caelum Stal Gorzów - 55,172 pkt: T. Gollob - 9,24, Karlsson - 9,2*, Jensen - 8,988*, Ferjan - 8,98*, Holta - 8,78, Jonasson - 6,384*, Szewczykowski - 3,6*.

2007 - ZKŻ Kronopol Zielona Góra - 49,972 pkt: Walasek - 9,828*, Lindgren - 9,04*, Suchecki - 8,136*, Protasiewicz - 7,768, Iversen - 6,5, Zengota - 5,556*, Kling - 3,144*.

2006 - Marma Polskie Folie Rzeszów - 54,616 pkt: N. Pedersen - 9,716, Holta - 9,296, Kuciapa - 9,28*, Chrzanowski - 7,572, T. Rempała - 7,26*, D. Stachyra - 5,784*, Miesiąc - 5,708*.

2005 - Wybrzeże Gdańsk - 54,396 pkt: Chrzanowski - 9,952*, Kościecha - 9,864*, B. Pedersen - 9,548 (średnia z 2005 r., Duńczyk w 2004 r nie startował w Polsce), Hancock - 8,844, K. Jabłoński - 7,752*, M. Jabłoński - 6,964*, S. Dąbrowski - 1,472*.



*gwiazdką są oznaczeni zawodnicy, którzy w danym sezonie przenieśli się z I ligi do ekstraligi.

#55 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 27 December 2007 - 20:17

Surowsze kary dla żużlowych brutali



Główna Komisja Sportu Żużlowego zaostrzyła sankcje za niebezpieczną jazdę. Od najbliższego sezonu za zbyt brawurową postawę na torze zawodnikom grozi wykluczenie z kolejnego meczu


Do tej pory agresywnie jeżdżącym żużlowcom nie groziło praktycznie nic za bezmyślne zachowania na torze. Dlatego na polskich torach normą było przedłużanie prostych i zamykanie ścieżki pod bandą rozpędzonym rywalom. Niemal co sezon co kilku zawodników doznaje poważnych złamań na skutek niebezpiecznej jazdy swoich kolegów.

Z tego powodu zaostrzenie kar to krok w dobrym kierunku GKSŻ. Postanowiono, że jeśli dany zawodnik zostanie po raz trzeci wykluczony z biegu w trwających rozgrywkach, automatycznie nie wystartuje w kolejnym spotkaniu ligowym lub zawodach rangi mistrzostw Polski. Jeśli swój trzeci faul dany żużlowiec popełni w ostatnim meczu sezonu, jego kara przejdzie na kolejny rok.

To nie jedyna zmiana regulaminu rozgrywek w naszym kraju. Od sezonu 2008 kluby będą musiały podawać swoje składy już na cztery dni przed rozpoczęciem meczu (goście do godz. 14, gospodarze do godz. 16). Do tej pory w uprzywilejowanej sytuacji byli gospodarze, którzy z podaniem swojego zestawienia mogli czekać praktycznie do samego rozpoczęcia meczu.

Kolejną nowością jest plan zmiany zasad przyznawania licencji. Ekstraliga Żużlowa skierowała już wniosek do Polskiego Związku Motorowego, w którym czytamy m.in. o obowiązku uregulowania wszelkich zaległości finansowych do 31 października przyszłego roku. W praktyce oznacza to, że nie będzie już można zawierać porozumień z wierzycielami w sprawie odroczenia spłaty długów.

Polski Związek Motorowy opublikował wysokość wypłaconych żużlowcom nagród w 2007 roku. Najwięcej zarobili zawodnicy, którzy sięgnęli w Lesznie po Drużynowy Puchar Świata. Tomasz Gollob, Jarosław Hampel, Krzysztof Kasprzak, Rune Holta, Damian Baliński i Grzegorz Walasek otrzymali do podziału 70 tys. zł. i dodatkowo 25 tys. dol. od FIM. Drużynowi mistrzowie świata juniorów, wśród których był bydgoszczanin Krzysztof Buczkowski, otrzymali łącznie 20 tys. zł (poza nim także Karol Ząbik, Mateusz Szczepaniak, Adrian Gomólski i Paweł Hlib). Ten ostatni otrzymał także 12 tys. zł. za brązowy medal w IMŚ juniorów.

#56 Niedostępny   Peja

    .::WD::.

  • Elite Member
  • Dołączył Fri, 25 May 07
  • 587 Tematów
    • 1830 Postów
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Szczecin

      • Kraj:

Reputacja: -5
Neutral

Napisany 27 December 2007 - 20:18

Żużlowiec Unibaksu mistrzem Nowej Południowej Walii



Sześć wyścigów, sześć zwycięstw i triumf w całych zawodach - to bilans juniora toruńskiej drużyny w mistrzostwach jednego ze stanów Australii.


Chris Holder wygrał w australijskim Gosford zawody z cyklu mistrzostw stanu Nowa Południowa Walia. Najpierw pokonał wszystkich rywali w pięciu biegach zasadniczych, a później w finale.

#57 Niedostępny   ..::Kuler::..

    Black Member

  • Elite Member
  • Dołączył Tue, 24 Jul 07
  • 28 Tematów
    • 121 Postów
      • Numer GG:Zastrzeżone
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Polska

      • Kraj:

Reputacja: 0
Neutral

Napisany 05 January 2008 - 17:04

Koniec Don Chichota


Większość kibiców nie pamięta początków jego kariery. Pewnie dlatego mówią o nim: "niezniszczalny" i "niezatapialny". 50-letni żużlowiec po 33 latach startów zakończył jednak występy. To dobry moment, by spróbować rozwiązać zagadkę sportowej długowieczności Andrzeja Huszczy.

Większość kibiców nie pamięta początków jego kariery. Pewnie dlatego mówią o nim: "niezniszczalny" i "niezatapialny". 50-letni żużlowiec po 33 latach startów zakończył jednak występy. To dobry moment, by spróbować rozwiązać zagadkę sportowej długowieczności Andrzeja Huszczy.

Jechałem samochodem na galę ZKŻ Zielona Góra i rozmyślałem o zakończeniu kariery. Nie byłem pewien, czy to zrobić. Ale jak zobaczyłem ten tłum kibiców, pomyślałem, że lepszego końca nie mógłbym sobie wymarzyć - mówi Huszcza o dniu, w którym ogłosił, że schodzi ze sceny. Nie płacze, choć wcześniej zdarzało mu się to wielokrotnie.

- Dzięki tej decyzji kibice zapamiętają mnie jako skutecznego zawodnika - uśmiecha się. Problem z decyzją Andrzeja ma rodzina. - Od kiedy mąż powiedział dość, to ja nie mogę sobie znaleźć miejsca - mówi Małgorzata Huszcza, żona sportowca. - Nasze dziewczynki też mają kłopot. Słyszę i widzę, jak czasami popłakują po kątach. Żużel, kariera męża, to było niemal całe nasze życie. Andrzej wiedział jednak, co robi. Dobrze, że to on skończył, że los nie wybrał za niego - podkreśla pani Małgorzata.

Karierę Huszcza rozpoczął w wieku 18 lat. - Także dzięki temu okazał się długowieczny - mówią dziś jego przyjaciele. Zgodę na podjęcie treningów sfałszowała siostra, bo rodzice nie chcieli o tym słyszeć. I tak to się zaczęło. - Razem zdawaliśmy egzamin na licencję, więc Andrzej jest mi szczególnie bliski - mówi Aleksander Janas, kolega z toru, później również trener i sędzia żużlowy. - Zapamiętam go jako tego, który bez użycia klucza dokręcał wielkie śruby. Miał siłę w rękach - nie kryje podziwu Janas.


-= Marynarka Wojenna RP Polish Navy =-

#58 Niedostępny   ..::Kuler::..

    Black Member

  • Elite Member
  • Dołączył Tue, 24 Jul 07
  • 28 Tematów
    • 121 Postów
      • Numer GG:Zastrzeżone
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Polska

      • Kraj:

Reputacja: 0
Neutral

Napisany 05 January 2008 - 17:05

Duńska zagadka


ZKŻ Kronopol Zielona Góra to jedyny klub w Ekstralidze, który wciąż nie ma trenera. Jednym z kandydatów na to stanowisko jest Duńczyk Brian Karger. - To świetny pomysł - mówi Marek Cieślak, szkoleniowiec reprezentacji.

W klubie dystansują się jednak od pomysłu z zatrudnieniem Kargera. - Pewnie przygotowuje silniki kilku naszym zawodnikom, bo jest świetnym tunerem i stąd macie te informacje - domyśla się rzecznik prasowy klubu Kamil Kawicki. Karger, gdyby jednak został zatrudniony, byłby drugim zagranicznym trenerem pracującym w polskiej lidze. Kiedyś we Wrocławiu drużyną opiekował się krótko inny Duńczyk, Tommy Knudsen, lecz jemu nie udało się odnieść sukcesu. - Naszym zdaniem warto postawić na Polaka - dodaje Kawicki z ZKŻ.

Entuzjastą zatrudnienia Duńczyka jest z kolei opiekun kadry Marek Cieślak. - Z Knudsenem nie wyszło, bo jemu nie udało się zmienić mentalności. Miał zespół, o którym myślał jak zawodnik, a nie jak trener. To problem każdej żużlowej gwiazdy, bo że Tommy był wielkim sportowcem, nie ulega wątpliwości - uważa szkoleniowiec i dodaje: - Karger mógłby się jednak sprawdzić. Nasi działacze przekonaliby się też wtedy, ile naprawdę kosztuje zatrudnienie fachowca. Polakom często płaci się grosze.


-= Marynarka Wojenna RP Polish Navy =-

#59 Niedostępny   ..::Kuler::..

    Black Member

  • Elite Member
  • Dołączył Tue, 24 Jul 07
  • 28 Tematów
    • 121 Postów
      • Numer GG:Zastrzeżone
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Polska

      • Kraj:

Reputacja: 0
Neutral

Napisany 05 January 2008 - 17:06

Woelbert nie pojedzie w Falubazie


Junior ZKŻ-tu Kronopol, Niemiec Kevin Woelbert prawdopodobnie nie pojawi się w sezonie 2008 w barwach Zielonej Góry. Mimo ważnego kontraktu Kevin nie pojawił się na Grudniowej prezentacji zespołu.

Tym samym dał wyraźny znak kibicom, że nie jest zainteresowany dalszymi startami w "Falubazie". Grono juniorów ZKŻ-tu Kronopol jest pokaźne i być może dlatego młody Niemiec boi się o ilość startów w przyszłym sezonie. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy zawodnik jest już po wstępnych rozmowach z nowym pracodawcą. Jest to zespół Ekstraligowy. Wiadomo także, że żużlowiec może pójść do innego klubu tylko na wypożyczenie, ze względu na ważny kontrakt w Zielonej Górze.


-= Marynarka Wojenna RP Polish Navy =-

#60 Niedostępny   ..::Kuler::..

    Black Member

  • Elite Member
  • Dołączył Tue, 24 Jul 07
  • 28 Tematów
    • 121 Postów
      • Numer GG:Zastrzeżone
      • Płeć:Mężczyzna
      • Skąd:Polska

      • Kraj:

Reputacja: 0
Neutral

Napisany 05 January 2008 - 17:07

Gala żużla na lodzie w Opolu


Ponad 2 tys. widzów oglądało zmagania motocyklistów podczas czwartej opolskiej gali żużlowej na lodzie. Dochód z imprezy na lodowisku Toropol przeznaczono na leczenie 4- letniej Kamilki, która w trakcie porodu doznała porażenia splotu ramiennego.

"Oprócz wpływu z biletów, na leczenie Kamilki przeznaczamy pieniądze, które pozyskamy z trwającej licytacji pamiątek - m.in. piłki z autografem Leo Beenhakkera, plastronu z imprezy oraz pucharu, jaki opolski Kolejarz otrzymał po awansie do ekstraligi żużla w 1974 roku" - powiedział współorganizator imprezy, trener Złomrexu Częstochowa, Piotr Żyto.

Zawody żużla na lodzie wygrał Adrian Miedziński (Toruń), drugi był zawodnik Skorpionów Poznań Adam Skórnicki, trzecie miejsce zajął trener Poznania w sezonie 2007, Mirosław Kowalik. Żużlowcy - mimo, że jazda na hokejowym lodowisku jest dla nich raczej zabawą - nie szczędzili sił i umiejętności.

"W porównaniu z torem lód, to zupełnie coś innego. Najważniejsze jest, żebyśmy pomagali innym, bo nigdy nie wiadomo, kiedy my możemy potrzebować pomocy. Jeżeli jest możliwość, żeby pomóc, to wspaniale" - zaznaczył Skórnicki.

Zmaganiom zawodników przyglądał się jedyny polski żużlowy indywidualny mistrz świata, Jerzy Szczakiel. "Gdyby nie kontuzja, sam chętnie bym spróbował sił w takich zawodach. Wprawdzie z prawdziwym ściganiem się na torze niewiele to ma wspólnego - prędkości są dużo niższe - ale najważniejszy jest szczytny cel - pomoc chorej dziewczynce" - podkreślił Szczakiel.

Oprócz rywalizacji żużlowców publiczność oklaskiwała także motocyklistów crossowych, którzy rozegrali na lodzie mecz w "piłkę motocyklową" i popisy kierowcy - Pawła Dytko, który wjechał na lód rajdowym Mitsubishi Lancerem evo 9.

W porównaniu z zawodami żużlowymi na lodowisku organizatorzy wydłużyli tor jazdy. "Tu było dużo walki. Są dłuższe proste, jest atak i walka, i to podoba się kibicom" - ocenił Żyto.

"Myślę, że czwarta już gala w Opolu była bardzo udana. Kibice dopisali, za co bardzo im dziękujemy. Na pewno jest to wydarzenie w Opolu. Na razie nie udaje się nam osiągnąć wiele na żużlu (Kolejarz jeździ w drugiej lidze), ale chociaż w ten sposób chcemy sprowadzić tutaj najlepszych zawodników. Poza tym robimy dobrą robotę dla chorych dzieci" - podsumował pochodzący z Opola trener.


-= Marynarka Wojenna RP Polish Navy =-





1 Użytkowników czyta ten temat

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych użytkowników

Na tej stronie nie sa umieszczone zadne pliki, a jedynie informacje na ich temat (opis, dlugosc, kodek, typ, rodzaj kompresji, suma kontrolna itp.)
Pamietaj, że pliki objete prawem autorskim wolno zgrywać z sieci jedynie, jeżeli posiada się w domu ich oryginalnlą wersję, a ściagnietą kopię bedzie się traktować jako zapasową.

„If you are affiliated with any government, anti-piracy group or any other related group, or were formally a worker of one you CANNOT enter this web site, cannot access any of its files and you cannot view any of the HTML files.
If you enter this site you are not agreeing to these terms and you are violating code 431.322.12 of the Internet Privacy Act signed by Bill Clinton in 1995
and that means that you CANNOT threaten our ISP(s) or any person(s) or company storing these files, and cannot prosecute any person(s) affiliated with this page which includes family, friends or individuals who run or enter this web site.“