
Rush - Permanent Waves (1980) MFSL UDCD 772
CD FULL RANGE ONLY | EXACT AUDIO COPY IMAGE | WAV+CUE+LOG | 373 MB (268 MB RAR)
MOBILE FIDELITY SOUND LAB | AUDIOPHILE CD
Progressive / Hard Rock
Oficjalna strona zespołu
Wiki
allmusic
Hemispheres - Polska strona miłośników Rush
ProgArchives
Hard Rock Service
Posłuchaj sampli
Wikipedia

Kiedy po dłuższej przerwie muzycy Rush powrócili do studia by nagrać Permanent Waves mieli już nowe pomysły na brzmienie. Nie ma w tym nic dziwnego. Grupa wkraczała w lata '80 i chciała jakoś odświeżyć wyeksploatowaną do granic możliwości formułę. Udało się to moim zdaniem znakomicie, ten album stał się bowiem wyznacznikiem stylu na kolejne lata.
Płytę rozpoczyna przebojowe The Spirit Of Radio. To dynamiczny, energetyczny numer z dosyć ironicznym tekstem na temat muzycznego biznesu. Końcówka tego utworu zagrana została w stylu reggae, co jest jakimś tam nawiązaniem do The Police. Muzycy sami zresztą mówili, że ten kawałek ma raczej żartobliwy charakter. Nie da się jednak ukryć, że słucha się tego z prawdziwą przyjemnością, a kompozycja stała się dużym przebojem zespołu. Freewill też ma w sobie sporo melodyki. Jest w tym wszystkim energia i niesamowite zagrywki Geddy'ego na gitarze basowej, doskonale wyważona gra perkusji, czy oczywiście gitara Lifesona budują bądź co bądź skomplikowane struktury, choć składa się to na spójną całość. Trzeba dodać że syntezatory, które i na tym albumie są obecne, nie kreują raczej nastroju, a stanowią tło. Jacob's Ladder to niesamowita kompozycja. Ten dość krótki tekst dokładnie obrazuje to, co dzieje się w warstwie muzycznej. Geddy rozpoczyna: "Chmury szykują się na bitwę, ciemne pogrążone w ciszy...". Cały czas czujemy jakby narastające napięcie. W końcu po tym jak Geddy śpiewa "... bijące pioruny w odległej uwerturze", następuje jakby załamanie. Niesamowita gra Lifesona zapiera dech w piersiach. Jego gitarowe zakrętasy doskonale symbolizują burzę, po której z kolei przychodzi ukojenie. Siedem i pół minuty niemałych emocji. Entre Nous jest dobrą rockową kompozycją, a po nim mamy piękną balladę Different Strings. Chyba najlepszą balladę w dorobku tria (hmm no ale jest jeszcze przecież Bravado z Roll The Bones być może równie udane). Lecz moim zdaniem Different Strings na pewno lepsza jest od jakiejkolwiek wcześniejszej ich ballady. Wydaje się bardziej przestrzenna niż np. Rivindell z Fly By Night. Na koniec długi, trzyczęściowy Natural Science. Bardzo dynamiczny zakręcony utwór. Nie będę ukrywał, że to mój faworyt na tym albumie. Zaczyna się od szmeru strumyka, wchodzi gitara akustyczna. Głos Geddy'ego tworzy niezwykły, jakby psychodeliczny klimat. Pierwszą część kończy fraza, która zresztą będzie także kończyła każdy z trzech fragmentów. W drugiej części mamy już ostre rockowe granie z keyboardowymi wstawkami Jest w tym jakieś napięcie i niepokój. Trzecia część to już typowe dla zespołu granie. Bardzo melodyjne, podniosłe i po prostu świetne. To moim zdaniem jeden z najważniejszych utworów Rush w ogóle.
Muszę jeszcze dodać, że na tym albumie grupa osiąga niejako bardzo specyficzne klimaty, które, jak mi się wydaje, wykokorzystał zespół Voivod nagrywając Nothingface. Permanent Waves to chyba najbardziej inspirujący album Rush. Jest po prostu genialny.
LSD

Lista utworów:
1. Spirit of the radio (4:56)
2. Freewill (5:21)
3. Jacob's ladder (7:26)
4. Entre nous (4:37)
5. Different strings (3:48)
6. Natural science: (9:17)

Zespół:
Geddy Lee - basses, bass pedals, synthesizers, vocals
Alex Lifeson - guitars, bass pedals
Neil Peart - drums, tympani, bells, timbales, chimes, crotales, triangle
gościnnie:
Erwig Chuapchuaduah - steel drums
Hugh Syme - piano (5)
Hi, In order to view the posts in this forum please register or login. Witam. W celu wyświetlenia postów proszę zarejestrować sie lub zalogować

















































