
Wszystko wskazuje na to, że stereotyp Szkota, który jest urodzonym skąpcem, wkrótce odejdzie do lamusa. Jak podaje angielskie „Metro”, swą przemianę Szkoci zaczęli od.. kondomów. Wypuszczona w tym miesiącu na brytyjski rynek seria prezerwatyw w rozmiarze XXXL bije wśród Szkotów rekordy popularności.
Szkoci najwyraźniej zagustowali w dłuższym o 10 milimetrów i szerszym o 1 milimetr (i odrobinę droższym, co mogło być największą przeszkodą) modelu prezerwatyw. Monitoring sprzedaży wykazał, że największą ilość nowych kondomów sprzedano w Szkocji, a konkretnie w Glasgow. Czyżby tamtejsze powietrze było wyjątkowo zdrowe dla męskiego przyrodzenia?
Innym szkockim miastem rankingu jest Edynburg, który zostawił daleko w tyle Hatfield, Chester i Sandhurst. Anglicy jednak nie odpuszczają swoim sąsiadom w kiltach (w których podobno diabelnie łatwo o zaziębienie wiadomych części ciała): na drugiej pozycji znalazło się Cambridge (co nas szczególnie nie dziwi: wiadomo, że nic tak nie relaksuje przed, w trakcie i po nauce jak odrobinka łóżkowych przyjemności. A w Cambridge przecież same orły!). Kolejne pozycje zajęły: Manchester, Cardiff, New Malden i Bristol.














