
Ogromny zawód, spotkał pewnego młodego Norwega, który zapragnął zabawić się z prostytutką. Nie dość, że z numerku nic nie wyszło, to jeszcze przyszło mu za to słono zapłacić…
Wszystko przez nowe, dość surowe prawo, które przyjęto w styczniu bieżącego roku, w jednym z najbardziej wysuniętych na północ zakątków Europy. Na mocy decyzji miejscowych władz norweskiej prowincji Troms, na jej terytorium całkowicie zakazane jest „kupowanie” usług seksualnych. Za zapłacenie osobie za seks grozi kara.
Ma to pomóc w walce z prostytucją, którą w Norwegi w szczególności parają się mieszkanki Europy Środkowej i Wschodniej, oraz dać wyraz równouprawnieniu płci.
Za złamanie tego zakazu grozi bardzo wysoka grzywna, która odstrasza nawet dobrze zarabiających Norwegów.
Prawo weszło w życie w styczniu, a na pierwsze efekty nie trzeba było długo. Już w lutym doszło do zdarzenia, które w miniony poniedziałek zrelacjonowała miejscowa gazeta.














